Małgorzata Kolińska-Dąbrowska: Czy to nie sami ubezpieczyciele - ograniczając wypłaty odszkodowań i mnożąc proceduralne przeszkody - spowodowali, że powstały firmy odszkodowawcze? Dlatego ludzie zaczęli szukać pomocy w kancelariach. I nadal są przekonani, że jest im potrzebne prawne wsparcie, bo inaczej nie dostaną należnych im pieniędzy. Andrzej Kinal, dyr. zarządzający do spraw likwidacji szkód i świadczeń
PZU: To mit. To nie klienci szukają pośrednika. W 90 procentach przypadków to agenci pośredników szukają klientów. Mit drugi - ubezpieczyciele chętniej wypłacają odszkodowania, kiedy wniosek składa wyspecjalizowana firma. Dla ubezpieczyciela podstawą wypłaty odszkodowania jest ocena skutków wypadku. To są twarde liczby i fakty. Nieważne, czy występuje pośrednik, czy poszkodowany zgłasza się bezpośrednio. Mało tego, z praktyki wiemy, że w ostatecznym rozrachunku, po zapłaceniu często horrendalnej prowizji, poszkodowany dostaje mniej niż w sytuacji, kiedy samodzielnie wystąpił z wnioskiem o odszkodowanie.
- Czyli według pana nie ma problemu z wypłacaniem odszkodowań przez ubezpieczycieli!
- Nie było i nie ma. Przykładowo - sprawy kierowane przez poszkodowanych na drogę sądową stanowią promil wszystkich przez nas wypłaconych odszkodowań. Moda na dochodzenie roszczeń przyszła z
USA, gdzie funkcjonuje zupełnie inny system prawny. Przeniesienie jej na grunt polski zrodziło patologię, która powinna zostać uregulowana prawnie. Jest w tej materii światełko w tunelu. Profesjonalne firmy z tej branży dojrzały do myśli, że bez stosownych regulacji ich działalność będzie wrzucana do jednego worka pt. "kancelarie odszkodowawcze". A w worku tym znajdziemy dzisiaj wiele patologii i nieuczciwości. Prawne uregulowanie tej działalności będzie z korzyścią zarówno dla poszkodowanych, jak i ogólnego wizerunku tzw. firm pośredniczących w dochodzeniu roszczeń.
Zapewnia pan, że ubezpieczalnie nie działają na niekorzyść klienta. A ugody? Wielu poszkodowanych mówi, że ich zawarcie to interes dla firmy odszkodowawczej i ubezpieczalnia. Szybciej, taniej i nie trzeba sądu. - Nie zgodzę się z taką diagnozą. Mamy obowiązki nałożone przez ustawę i wewnętrzne procedury. Jeśli odszkodowanie jest należne, to zostaje wypłacone. Nawet jeśli niektórzy ubezpieczyciele stosują tak karygodne praktyki, to na całe szczęście niekorzystne ugody poszkodowani mogą podważyć na drodze sądowej.
Znając praktykę pośredników, zawsze pytamy klienta, czy jest przekonany o tym, że chce swoich roszczeń dochodzić przez pośrednika. Prosimy również o potwierdzenie pełnomocnictwa, o ile nie zostało ono potwierdzone notarialnie. Jeśli chodzi o praktykę PZU, to zawsze informujemy klienta o wszystkich możliwych roszczeniach, których może od nas dochodzić. To nasz ustawowy obowiązek. Jest to nowa praktyka na rynku ubezpieczeń, w ten sposób, można powiedzieć, wywołujemy roszczenia. Chcemy także wspomagać poszkodowanych już na etapie leczenia. Szybka i prawidłowa rehabilitacja to obopólna korzyść, zarówno dla poszkodowanego, jak i dla zakładu ubezpieczeń. Od kilku lat zmieniamy standardy obsługi klienta i pierwsze efekty tych zmian są już zauważalne.