http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wiceprezydent USA ostrożny w Kijowie

mz
2009-07-22, ostatnia aktualizacja 2009-07-21 19:40

Wiceprezydent Joe Biden w Kijowie zapewnił Ukraińców, że Ameryka "popiera ich udział w integracji euroatlantyckiej". Ale słowo "NATO" z jego ust nie padło

Joe Biden i Wiktor Juszczenko
Fot. GLEB GARANICH REUTERS
Joe Biden i Wiktor Juszczenko
Wizyta Bidena miała uspokoić gospodarzy, którzy z obawą przyglądają się "nowemu początkowi" w stosunkach USA - Rosja, zaproponowanemu zresztą w lutym przez tegoż samego Bidena. Podczas niedawnej wizyty w Moskwie prezydent Barack Obama mówił o Rosji jako o "wielkim mocarstwie".

Perspektywa wstąpienia Ukrainy do NATO, o której otwarcie mówiono na szczycie Sojuszu w zeszłym roku, zaczęła się rozmywać już jesienią, po wojnie Rosji z Gruzją. Moskwa od lat się jej sprzeciwia. - Byłoby to geopolityczne tąpnięcie - ostrzegał trzy lata temu szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow.

Wczoraj w Kijowie Biden starannie dobierał słowa, wiedząc, że słuchają go również w Moskwie. - Nie jest rolą USA narzucać Ukrainie partnerstwa, ale jeśli zechcecie być częścią euroatlantyckiej integracji, zdecydowanie was poprzemy - stwierdził po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wiktorem Juszczenką, dyplomatycznie unikając słowa "NATO". - Nie uznajemy żadnych sfer wpływów. Nikt nie ma prawa wam ani żadnemu innemu krajowi narzucać sojuszy. Ameryka popiera Ukrainę niepodległą i wolną w wyborach - mówił dalej Biden.

Wspominając o nowym otwarciu Ameryki i Rosji, dodał: - Zapewniam Ukraińców, że nie odbędzie się to ich kosztem. Przeciwnie, wierzę, że może ono pomóc Ukrainie.

Biden spotkał się też z premier Julią Tymoszenko i przywódcą opozycji Wiktorem Janukowyczem. Cała trójka, skłócona ze sobą, zamierza startować w wyborach prezydenckich w styczniu przyszłego roku. Ukraińscy gospodarze tylko raz wyłamali się poza rytualno-symboliczne uściski i uśmiechy. - Zagraniczni, w tym amerykańscy, inwestorzy mogliby zapewnić Europie bezpieczeństwo energetyczne, pomagając w naprawie sieci energetycznej na Ukrainie - stwierdził Juszczenko. Odpowiedź Bidena była ogólnikowa: - Rozmawialiśmy o metodach wzmocnienia ukraińskiego sektora energetycznego.

Przestarzałą ukraińską siecią rosyjski gaz płynie do Europy. Moskwa rutynowo szantażuje Ukraińców odcięciem gazu (za niezapłacone rachunki lub niewłaściwe postawy polityczne), co ostatniej zimy skończyło się odcięciem gazu dla całej Europy.

Wieczorem Biden poleciał do Gruzji, gdzie czeka go jeszcze trudniejsze zadanie. Po zeszłorocznej wojnie Rosja uznała niepodległość Osetii Południowej i Abchazji - dwóch zbuntowanych, prorosyjskich gruzińskich regionów. Amerykanie krytykują za to Moskwę, która jednak nic sobie z tego nie robi. Zaraz po rozmowach z Obamą prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew pojechał z wizytą do osetyjskiej stolicy Cchinwali.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':