http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szkolenia łowców nieszczęść

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-07-21, ostatnia aktualizacja 2009-07-21 16:29

- Rodziny ofiar wypadków to też twoi klienci - instruuje Konrad Gubiec z kancelarii odszkodowawczej GFI. - Szukaj ich w zakładach pogrzebowych. Dogadaj się z właścicielami, niech cię zawiadomią. Tylko w Łodzi jest trudniej, wiesz, przez tę aferę "łowców skór"


Rys. Jacek Gawłowski
Pan Konrad szkoli mnie w warszawskim biurze Grupy Finansowo-Inwestycyjnej - Ubezpieczenia. To jedna z większych spośród 300 kancelarii odszkodowawczych, które działają w kraju.

Kancelarie obiecują, że pomogą ofiarom wypadków drogowych wywalczyć godne odszkodowanie. Przekonują - nie bez przyczyny - że ubezpieczyciel zrobi wszystko, by zaniżyć jego wysokość.

Od wczoraj opisuję w "Gazecie" nieetyczne metody pracy niektórych kancelarii - ich agenci nagabują rannych w szpitalach oraz rodziny ofiar na cmentarzach. W umowach gwarantują sobie horrendalną i niezależną od nakładów prowizję, nawet 40 proc. odszkodowania.

Odpowiedziałam na ogłoszenia o pracy dwóch kancelarii, w tym GFI, by poznać metody ich działania.

- Liczy się prowizja - pan Konrad nie pozostawia złudzeń. - Nie bierzemy spraw drobnych - takich, w których odszkodowanie nie przekroczy 5 tys. zł. To zalecenie z centrali. Mamy wysokie koszty, a każda sprawa musi się firmie opłacać.

Co to oznacza w praktyce?

- Nie interesują nas ogólne potłuczenia. Bierzemy tylko złamania i poważniejsze urazy.

Pacjent sam się podpisuje

- Uwaga! My nie kupujemy danych osobowych, bo za to ściga prokurator - poucza mnie pan Konrad.

Mogę jednak zbudować sieć "punktów informacyjnych". Te punkty to tak naprawdę informatorzy zatrudnieni np. w szpitalach czy zakładach pogrzebowych.

Z każdym mam podpisać oficjalną umowę o dzieło, np. na prowadzenie akcji informacyjnej na temat odszkodowań albo badań marketingowych. - Taka pielęgniarka podtyka ankietę pacjentowi, ten sam się podpisuje i podaje wszystkie informacje. To takie obejście przepisów - wyjaśnia pan Konrad.

Chwali się, że sam ma kilkadziesiąt "punktów". Płaci im po 100 zł za każdy namiar.

100 zł za dane ofiary wypadku to standardowa stawka, o podobnej kwocie mówiła mi dyr. Edyta Kowalczyk na szkoleniu innej kancelarii - Europejskiego Centrum Odszkodowań. Rozmowę z nią opisałam wczoraj.

Pani Edyta jako przyszła szefowa uczyła mnie, jak korumpować policjantów, ratowników pogotowia, strażaków, pomoc drogową, pielęgniarki, rehabilitantów, lekarzy, a nawet jak przekonać pracowników ubezpieczalni, by pracowali na dwa fronty.

Walczymy o każdą złotówkę

Kilkanaście dni po rozmowie z dyr. Kowalczyk zostałam zaproszona na grupowe szkolenie z prokurentem EuCO Maciejem Skomorowskim.

Warszawski hotel Kyriad, w sali konferencyjnej 20 osób w różnym wieku. To kandydaci do pracy tak jak ja. EuCO każe sobie za obowiązkowe szkolenie płacić - 39 zł.

Maciej Skomorowski: - Jesteśmy liderem rynku. Mamy 8 tys. agentów, własną kancelarię prawną, własnych lekarzy orzeczników. Oferujemy najwyższą jakość usług i kierujemy się wyłącznie dobrem klienta. Nie zawieramy ugód. Walczymy o każdą złotówkę.

Podkreśla: - Kodeks etyczny oraz regulamin sprzedaży to najważniejsze dokumenty.

Ze zdumieniem słucham, że agenci EuCO nie mogą szukać klientów na oddziałach szpitalnych, kupować danych od służb ratowniczych i policji oraz pomocy drogowej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':