http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kownacki na urlop

Paweł Wroński
2009-07-21, ostatnia aktualizacja 2009-07-21 10:41

Prezydent urlopował wczoraj szefa swojej kancelarii. Za kompromitujący bałagan ws. ambasadorów?

Piotr Kownacki przegrał z Małgorzatą
Bochenek walkę o dostęp do ucha
prezydenta?
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Piotr Kownacki przegrał z Małgorzatą Bochenek walkę o dostęp do...
"Fundamentalnie nie zgadzam się z jego praktyką działania bez żadnego planu". "Teraz nie mamy żadnego planowania, nic nie jest święte, wszystko jest rozedrgane i nigdy nie wiadomo, co człowieka czeka. Wszystko można z dnia na dzień zmienić". Tak o prezydencie Lechu Kaczyńskim i działaniu Kancelarii Prezydenta mówił w wywiadzie dla "Dziennika" jej szef Piotr Kownacki. Skąd ten nagły przypływ szczerości?



Prezydent zrugał Kownackiego?

Oficjalnie pracownicy Pałacu Prezydenckiego milczą, a wywiad nie ukazał się na internetowych stronach Kancelarii. - Być może minister czuł się zniechęcony po awanturze w sprawie ambasadorów - twierdzi jeden z naszych informatorów.

Według niego prezydent zrobił awanturę współpracownikom, w tym Kownackiemu, że był w niewłaściwy sposób informowany w sprawie ambasadorów. - Nie znam szczegółów, ale atmosfera w Pałacu pod koniec tygodnia była bardzo ciężka - mówi nasz informator.

O co chodzi? Przeszło tydzień temu szef MSZ Radosław Sikorski zachęcił prezydenta do "większej sumienności" w sprawie podpisów pod nominacjami i dokumentami dyplomatycznymi. Zdaniem Sikorskiego lista niepodpisanych dokumentów "dobija do stu".

Kownacki zarzucił Sikorskiemu kłamstwo. - To nie fakty, a propaganda - twierdził. Także prezydent ostro wypowiadał się o zarzutach szefa MSZ, twierdząc, że rząd usiłuje stworzyć wrażenie, że nie ma setki ambasadorów.

Okazało się, że rzeczywiście brakuje prezydenckich podpisów, nie tylko pod nominacjami, ale też pod tzw. agreement (listami uwierzytelniającymi), decyzjami o odwołaniach, a także nominacjach dla ambasadorów, którzy zostali nominowani w jednym kraju, ale potrzebują zgody na pełnienie misji w innych.

Wszystko to wskazuje, że zamieszanie wynikało ze zwykłego bałaganu. - Najprawdopodobniej prezydent o tej sytuacji po prostu nie wiedział - mówi nasz informator.

Dowodem jest to, że od czwartku prezydent zaczął nadrabiać zaległości i podpisywać dokumenty.



Kto informuje prezydenta?

Lech Kaczyński kilkakrotnie wypowiadał się, że nie dysponuje informacjami z MSZ dotyczącymi kandydatów. Minister Kownacki twierdził, iż ministerstwo nie przedstawia informacji o kandydatach prezydentowi, zanim zgłosi kandydatury do oficjalnej akceptacji obcym rządom.

Tymczasem - według MSZ - prezydentowi były przysyłane wstępne charakterystyki. Na ubiegłotygodniowym posiedzeniu sejmowej komisji spraw zagranicznych okazało się, że tak było, ale "nie wiadomo, w jakiej formie dokumenty do niego trafiały".

Zdawkowy komunikat po posiedzeniu komisji mówił, że dokumenty będą teraz przekazywane do dwóch ministrów, w tym Mariusza Handzlika, odpowiedzialnego za sprawy zagraniczne w Kancelarii Prezydenta.

- Po posiedzeniu zobowiązaliśmy się, że nie będziemy ujawniać nazwiska ministra, do którego do tej pory MSZ kierował dokumentację - powiedział "Gazecie" szef komisji Andrzej Halicki. - Zależy nam, aby to zamieszanie się skończyło, bo kompromituje głowę państwa oraz samo państwo.

Nieoficjalnie wiadomo, że MSZ kierował dokumentację do minister Małgorzaty Bochenek - jednej z najbardziej zaufanych osób prezydenta oraz do biura kadr Kancelarii Prezydenta. Z wypowiedzi prezydenta oraz min. Kownackiego wynika, że oboje nie mieli pełnej wiedzy na temat dokumentów.

Minister Bochenek uważana jest za szarą eminencję Pałacu. Przedstawia prezydentowi prasówki oraz dane wywiadowcze. Część niechętnych jej polityków z otoczenia prezydenta uważa, że "wprowadza prezydenta w nastrój podejrzliwości" i że to ona spowodowała nerwową reakcją prezydenta na satyrę o kartoflach w niemieckim "Tagesspiegel".

Usiłowaliśmy wczoraj porozmawiać z minister w sprawie dokumentów MSZ, ale do wieczora nie dostaliśmy odpowiedzi.

Jednak zdaniem Halickiego i tak za wszystko odpowiedzialny jest Kownacki jako "szef szefów" w prezydenckiej administracji: - Zamiast opowiadać dziwne rzeczy na konferencji mógłby przynajmniej sprawdzić, jak jest, i przy okazji poinformować prezydenta.

Dymisja, czy wojna o wpływy

Krytyczne słowa Kownackiego o prezydencie odczytywane są jako zapowiedź dymisji ministra. Ale nasi informatorzy twierdzą, że to wewnętrzna walka o władzę.

- Z wypowiedzi Kownackiego wynika, że o wielu rzeczach nie jest informowany i nie potrafi nad nimi panować. Kiedy mówi, że prezydent wszystko nagle zmienia, albo że od ceremonii woli spotkanie z mieszkańcami wsi, to krytykuje osoby, które mu takie spotkanie doradziły - twierdzi nasz rozmówca. - Z Małgorzatą Bochenek próbował wojować Michał Kamiński, ale szybko zrezygnował. Teraz, gdy został europosłem, na placu boju pozostali Kownacki i Bochenek. Większość obowiązków Kamińskiego przejął Kownacki i teraz dwójka Kownacki - Bochenek będzie toczyć walkę o dostęp do ucha prezydenta.

Na razie politycy są zdziwieni tym, że Kownacki, mówiąc o chaosie w działaniach prezydenta, krytykuje sam siebie. Według byłej szefowej kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Jolanty Szymanek-Deresz jest nieprawdopodobne, aby prezydent działał bez kalendarza i aby szef jego kancelarii "mówił o tym z taką lekkością".

Skonfundowani są politycy PiS. Zbigniew Wassermann tłumaczy słowa Kownackiego przemęczeniem i upałem: - Ludzie są zmęczeni i należą się im urlopy.



Wczoraj Kownacki nie pojawił się publicznie, a tłumaczył go Adam Glapiński: - Minister chciał udzielić wywiadu, w którym ocieplał wizerunek prezydenta, a sprawa została rozdmuchana. Kancelaria chodzi jak szwajcarski zegarek i stanowi zgrany, ideowo związany zespół. A prezydent nie ma pretensji do ministra.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 37 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    12 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':