Jedno jest pewne - kilkanaście tysięcy procedur ratujących zdrowie i życie ma być gwarantowanych, czyli finansowanych tak jak dotychczas - przez
NFZ. Te, które płatne są dziś, takie pozostaną, np. operacje zmiany płci. Co będzie z zapłodnieniem in vitro - dziś nikt nie umie odpowiedzieć.
Podpisana wczoraj przez prezydenta ustawa nie precyzuje, co będzie gwarantowane, ale jedynie opisuje sposób tworzenia koszyka. Co ma być płatne, a co bezpłatne, zaproponuje rządowa Agencja Oceny Technologii Medycznych. Przy czym Agencja ma tylko proponować procedury, decyzja o odpłatności będzie należeć do ministra zdrowia. - Warto ludzi uspokoić - taki koszyk to nie jest coś, co jest postanowione raz na zawsze. Jego zawartość minister będzie przecież weryfikował - mówi Adam Kozierkiewicz, ekspert w ochronie zdrowia.
Prezydent do ostatniego dnia wahał się, czy ustawę podpisać. - Minister zdrowia
Ewa Kopacz zapewniła, że nie przyczyni się ona do wprowadzenia współpłacenia za świadczenia zdrowotne; rząd przyjmuje pełną odpowiedzialność za skutki tej ustawy - podkreślał
Lech Kaczyński. "W szczególności będę analizował treść wydawanych na podstawie tej ustawy rozporządzeń. Uważam bowiem, że nakazanie obywatelom dopłacania do świadczeń opieki zdrowotnej, zwłaszcza w czasach kryzysu, nie tylko naruszałoby konstytucję, ale przede wszystkim godziłoby w społeczną solidarność" - czytamy w oświadczeniu prezydenta.
Prace nad koszykiem świadczeń zaczęły się na początku lat 90. i nie poradził sobie z nim żaden rząd. W 2004 r. kwestionując ustawę o NFZ,
Trybunał Konstytucyjny nakazał, by wreszcie jasno stwierdzić, co się obywatelowi należy za składkę na ubezpieczenie zdrowotne. Po pięciu latach nadal tego nie wiadomo.