http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Halo, tu taxi-kryzys

Wojciech Staszewski
2009-07-20, ostatnia aktualizacja 2009-07-19 21:44

14 rzeczy które chcielibyście wiedzieć o taksówkarzach, ale ich nie zapytaliście

Kryzysu nie widać na lotnisku - mówi Michał Więckowski z MPT, szef taksówkarskiej
Kryzysu nie widać na lotnisku - mówi Michał Więckowski z MPT, szef...
ZOBACZ TAKŻE
1. Czy w taksówkach widać kryzys?

Najbardziej - przekonują taksówkarze. O 25 proc. spadły obroty. - My jesteśmy barometrem zamożności - mówi prezes Korpo Taxi Andrzej Kordas. - Jak ludzie oszczędzają, to nie wyjdą do knajpy, więc nie będą wracać taksówką.

A jeszcze bardziej oszczędzają firmy. Tu spadek zamówień sięga 30 proc.

- Wsiada do mnie kierownik w dużej firmie teleinformatycznej - opowiada Józef Kopacz (nazwisko zmienione), kiedyś wojskowy, dziś taksówkarz. - Zwykle płacił służbową kartą, teraz wyjmuje gotówkę. Bo kryzys. Firma oszczędza.

Zarobkiem dla taxi były też imprezy firmowe. Jak duża korporacja bawi się w lokalu, to zanim pierwsi goście zaczną się zbierać, ostatni taksówkarze już mają cynk. Najwięcej imprez jest między listopadem a marcem. Bo na początku roku z nowego budżetu wydaje się na integrację, a pod koniec roku jakieś pieniądze zostają i trzeba je wydać.

Tak było, ale się skończyło. Taksówkarze mówią, że w ogóle ludzie mniej się integrują, mniej jest spotkań z Naszej-klasy, balów w sobotę, rodzinnych obiadów w niedziele.

A najgroźniejsze dla branży jest bezrobocie. Taksówki to de facto jednoosobowe firmy. Jak ktoś traci pracę, a ma samochód, to sam zaczyna jeździć. Konkurencja się zwiększa.

- Ostatni kryzys w latach 2000-01 nie był tak dotkliwy, bo w Warszawie było wtedy 7,5 tys. taksówek. Teraz jest 9 tys. plus 3,5 tys. przewoźników, którzy udają taksówki, jeżdżą na drogomierz zamiast taksometru. Często nie znają miasta. Niedawno na Kilińskiego spotkałem takiego, jak pod prąd jechał, bo go tak GPS prowadził - denerwuje się Kordas.

2. A gdzie kryzysu nie widać?

Na lotnisku.

- Rano między godz. 5 a 7 ląduje dziesięć czarterów, między 22 a 24 - kolejne dziesięć - opowiada Michał Więckowski z MPT, szef taksówkarskiej "Solidarności" na Mazowszu. - Samoloty pełne. Ludzie wspominają, jak w Egipcie było miło i tanio.

Więckowski zapamiętał też zadowolonego klienta: - Facet rozszedł się właśnie z żoną, rozstał z kochanką i jest zadowolony. Pracuje w nadzorze budowlanym, jeździ po budowach w Warszawie, Łodzi, Katowicach. Nareszcie ma spokój i pieniądze, tylko mu czasu brakuje.

Taksówkarze zastrzegają, że ich klientów kryzys nie dotyczy. Więckowski: - Ci, których naprawdę dotknął, już nie jeżdżą taxi.

3. Czy taksówkarze dają napiwki?

Tak, to nie błąd.

Witkowski: - Od kiedy korporacje wprowadzają umowy ze zniżkami i karty lojalnościowe, to klienci się przyzwyczaili, że za kurs się płaci mniej niż na taksometrze. Taksówkarze nazywają to "dawaniem napiwków klientom".

- Młodzi ludzie - opowiada Więckowski - wychodzą z klubu i targują się, że by pojechali, ale za 10 zł. A to nie jest Tunis ani Stambuł. Staram się w to nie wchodzić, ale... jak człowiek stoi kilka godzin i ma pusto w kieszeni, to woli pojechać kawał drogi za 20 zł, niż stać dalej.

4. Czy taksówkarze dostają napiwki?

Nie za bardzo.

- Niedawno wiozłem panią z centrum, koło czterdziestki, dobrze ubrana, zna angielski i hiszpański, obsługuje delegacje zagraniczne - opowiada Więckowski. Na taksometrze wyszło 27,60. Pani szpera w portfelu i z uśmiechem mówi:

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 64 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    74 głosy

Czy Kaczyński zamilczy Ziobrę na śmierć?

Według sondażu CBOS Zbigniewowi Ziobrze ufa aż 73 proc. zwolenników PiS

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W piątek z ''Gazetą'':

  • Gazeta Telewizyjna