http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Łowcy nieszczęść

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-07-19, ostatnia aktualizacja 2009-07-20 15:22

Dziennikarka "Gazety" wkradła się na szkolenia znanych kancelarii odszkodowawczych. Uczono ją, jak podejść ofiary, by zdobyć wysoką prowizję. Jak korumpować lekarzy, pielęgniarki, policjantów, a nawet jak przekonać pracowników ubezpieczalni, by pracowali na dwa fronty


Rys. Jacek Gawłowski
ZOBACZ TAKŻE

Byłeś ofiarą wypadku? Kancelaria odszkodowawcza pomogła ci? Zaszkodziła? Pisz: listydogazety@gazeta.pl
Sprawdźcie, czy w waszych umowach, podpisanych zaraz po wypadku, też znajdują się niekorzystne zapisy, np. takie jak opisane powyżej. Napiszcie nam, kiedy i kto podsunął wam taką umowę. Razem możemy wpłynąć na Rzecznika Ubezpieczonych i UOKiK, by ukarano nieetyczne kancelarie i uchroniono inne ofiary wypadków.
Więcej w artykule: Nie podpisuj paragrafu 3



Opowiada Agnieszka Kraszewska z Warszawy, ofiara wypadku:

- 18 kwietnia 2006 r. jechaliśmy samochodem. Kierowca zmieniał płytę CD, schylił się, stracił panowanie nad autem. Obudziłam się w szpitalu bez śledziony, nerki, z dwukrotnie pękniętym kręgosłupem. Podobno wyleciałam przez okno.

Leżałam w Sokołowie Podlaskim. Pielęgniarka umówiła spotkanie z agentem EuCO. Miły, współczujący, obiecywał, że zdejmie mi wszystkie problemy z głowy. Leki, stres, ból -nawet nie przeczytałam umowy, podpisałam.

Potem nachodzili mnie inni agenci, do dzisiaj dzwonią. Skąd mają numer? Skąd wiedzą o wypadku?

Przez pół roku kancelaria EuCO się nie odzywała. Skierowali sprawę do komisji lekarskiej, dopiero gdy postraszyłam ich adwokatem. Z 70 tys. zł odszkodowania, które przyznał ubezpieczyciel, kancelaria przelała mi 40 tys. Resztę wzięła jako prowizję. Tak było w umowie. Mam niesprawną rękę i nie mogę pracować, ale nie dostałam renty. Kancelaria podpisała - w moim imieniu - ugodę z ubezpieczalnią. I zrzekła się prawa do dalszych roszczeń. Walczę teraz w sądzie o unieważnienie ugody.

Takich historii znamy wiele

Kancelarie obiecują, że pomogą ofiarom wypadków drogowych wywalczyć godne odszkodowanie. Twierdzą, że ubezpieczyciel zrobi wszystko, by zaniżyć jego wysokość, a one mają prawników, znają kruczki. Pobierają horrendalne prowizje.

PZU ocenia, że już co czwarty wniosek o odszkodowanie z OC pojazdów mechanicznych dostaje za pośrednictwem kancelarii. Działa ich około trzystu, mają tysiące agentów. Polska Izba Ubezpieczeń szacuje ich obroty na 0,5 mld zł rocznie.

Odpowiedziałam na ogłoszenia o pracy dwóch takich kancelarii. Przeszłam wewnętrzne szkolenia, by poznać metody ich działania. Szkoleń było kilka, w tym indywidualna rozmowa z przyszłą szefową.

Oto zapis tej rozmowy

- Największe pieniądze są w "szkodach ludzkich" z polis OC - tłumaczy Edyta Kowalczyk, dyrektorka Europejskiego Centrum Odszkodowań, gdy spotykamy się w warszawskiej kawiarni. - Biorąc statystyki policyjne z 12 lat wstecz, możemy dotrzeć do 5 mln wypadków! A średnia suma ubezpieczenia polisy OC to 1,5 mln euro!

Rysuje na serwetce drogę i dwa samochody: -W tym aucie żona, mąż i trójka dzieci. Drugie też pełne. Czołówka. Ten kierowca jest winien - stuka długopisem. - To z jego polisy OC pokryte będą odszkodowania dla ofiar.

Ofiar?

- Ten człowiek -wskazuje drugie autko - zginął. Nie dostanie odszkodowania. Ale miał żonę, dzieci, rodziców, dziadków, rodzeństwo. Czyli zginął jeden człowiek, a szkód mamy dziesięć!

To nie koniec.

- Małżonka i dzieci są ranne, muszą dostać odszkodowania z tytułu uszczerbku na zdrowiu. Żona i pasażerowie auta sprawcy też dostaną pieniądze. W sumie z dwóch aut jest 18 spraw o odszkodowanie!

Odszkodowania, renty rodzinne, rekompensaty za utracone zarobki, koszty pochówku... Pani Edycie wychodzi ponad 800 tys. zł. Za prowadzenie tych spraw EuCO pobierze prowizję - od 20 do 40 proc. plus VAT.

Agent nie handryczy się z ubezpieczalniami, to zadanie dla prawników z centrali. On ma tylko namierzyć ofiarę, wystraszyć, że sama sobie nie poradzi, i podsunąć jej umowę do podpisu.

Potem liczy pieniądze - na początku 5 proc. kwoty prowizji, a gdy awansuje w hierarchii - nawet 20 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 83 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    37 głosów

Droższe papierosy = mniej palaczy

Podniesienie akcyzy na papierosy zwiększy wpływy do budżetu państwa i uratuje życie 7 proc. Polaków - twierdzi w najnowszym raporcie Światowa Organizacja Zdrowia

Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą

Fakt, panie władzo, wystąpiłam w filmie porno, w trójkąciku. On jeden i nas dwie. Fakt, dostałam za to 1200 zł, ale liczyłam na dyskrecję! A teraz, fakt, dostałam SMS. Mam zapłacić 500 zł, bo inaczej wpuszczą film do sieci. No jak tak można?!