Oto co powiedział szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki Robertowi Mazurkowi w niezwykłym wywiadzie.
1. Prezydent jest autentyczny, czasem aż za bardzo. (...) Jest zbyt szczery i zbyt prostolinijny i mam o to do niego pretensje. (...) Sam często mam do prezydenta pretensje o brak pewnej hipokryzji. Nie potrafi udawać. Pytam go: "Czemu to powiedziałeś?". "Przecież to prawda!". "No dobrze, ale gdybyś tego nie powiedział, to przestałoby być prawdą?". Ale on musi powiedzieć. Musi i już.
2. Fundamentalnie nie zgadzam się z jego praktyką działania bez żadnego planu. Sądzę, że powinny być wytyczone konkretne cele i sposoby ich realizacji. Uważam też, że prezydent powinien mieć ustalony kalendarz zajęć i jego się trzymać. (...) Teraz nie ma żadnego planowania, nic nie jest święte, wszystko jest rozedrgane i nigdy nie wiadomo, co człowieka czeka jutro. Wszystko można z dnia na dzień, z godziny na godzinę zmienić. To wprowadza tylko chaos i nerwowość. Wielokrotnie o tym panu prezydentowi mówiłem, przyjmując do wiadomości, że ma w tej kwestii inne zdanie.
3. Nieprzyjmowanie ambasadorów obcych państw nie wynika z chaosu, ale z wielkiej niechęci Lecha Kaczyńskiego do oficjalnych ceremonii. (...) Cóż ja mogę zrobić, skoro prezydent woli bezpośrednie spotkania z mieszkańcami wsi i miast od sztywnych uroczystości? (...) Mnie to nie tyle przeraża, ile utrudnia pracę. Myślę jednak, że przede wszystkim szkodzi to prezydentowi.
4. Mamy (z prezydentem) różne wizje motywowania pracowników. Ja uważam, że należy przede wszystkim stosować pozytywne bodźce, czyli ludzi nagradzać i chwalić. Oczywiście kary i pretensje też są potrzebne, ale nie mogą być jedynym sposobem pracy z ludźmi.
Cały wywiad w sobotniej gazecie "Dziennik".
Komentuje Witold Gadomski, publicysta Gazety Wyborczej: Szef kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki mówi w przypływie szczerości, że jego szef nie ma żadnego planu i nie potrafi systematycznie pracować, nie przyjmuje zagranicznych gości, bo źle się na takich spotkaniach czuje, czasami mówi rzeczy nieodpowiednie, gdyż jest przekonany, że wyraża w ten sposób prawdę. W sumie, z wypowiedzi Kownackiego wynika, że
Lech Kaczyński kompletnie nie nadaje się na funkcję prezydenta, co potwierdza dość powszechne odczucia większości Polaków. Powstaje pytanie - czy szczerość Kownackiego wynika z zamiaru ewakuacji z tonącego okrętu, czy też jest kolejną niezręcznością, jakich pracownicy prezydenta popełniają całą masę.
Komentuje Bartosz Węglarczyk, szef działu zagranicznego Gazety Wyborczej Pan Kownacki obraził każdego ambasadora, który czeka teraz na przyjęcie u pana prezydenta. Każdy z nich powinien się poczuć i na pewno poczuje się osobiście obrażony. Pan Kownacki mówi bowiem, że pan prezydent ma ich gdzieś. Dla niego rozmowa z ambasadorem, bo ja wiem, na przykład Japonii to tylko sztywna uroczystość, a nie okazja do poznania przedstawiciela innego rządu, do dowiedzenia się czegoś, w końcu do wykonania ważnego obowiązku (a pan prezydent lubi powtarzać, jak ważne jest dla niego wykonywania prezydenckich obowiązków). - pisze na swoim
blogu Węglarczyk.
Pan prezydent ma oczywiście pełne prawo nie lubić czegoś tam. Są ludzie, którzy szczerze nie znoszą np. przyjęć dyplomatycznych. Znam wielu dyplomatów, którzy na myśl o takim przyjęciu słabną. Ale nikt z nich, nigdy przenigdy tego publicznie nie powie. Mówienie o spotkaniu z najwyższym rangą w Polsce przedstawicielem obcego rządu, że to nudne i że się tego nie lubi, to jak bekanie przy obiedzie w restauracji - dyskwalifikuje bekającego. Pan Kownacki upokorzył ambasadorów i poważnie utrudnił panu prezydentowi pracę. Ciekawy jestem, czy za to zapłaci głową. Więcej na
blogu Węglarczyka. Analiza sytuacji w kancelarii w poniedziałek w Gazecie Wyborczej.