http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezydent mówi: Weto dla medialnej

Paweł Wroński
2009-07-18, ostatnia aktualizacja 2009-07-17 20:25

"To ustawa, która psuje polską demokrację, osłabia media publiczne i doprowadza do ich likwidacji"

Prezydent Lech Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Prezydent Lech Kaczyński
Takie powody podał wczoraj wieczorem szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki, ogłaszając prezydenckie weto.

Lech Kaczyński już w poniedziałek na spotkaniu z twórcami zapowiedział, że ustawy nie podpisze. Nie wiadomo było tylko, czy ją zawetuje, czy wyśle do Trybunału Konstytucyjnego.

Jak przypomniał minister Kownacki, o weto prosili prezydenta artyści i przedstawiciele związków twórczych, OBWE, a także rzecznik praw obywatelskich. Wśród powodów decyzji prezydenta wymienił m.in. zagrożenie utratą niezależności mediów poprzez likwidację abonamentu i uzależnienie ich od niepewnego finansowania z budżetu.

Zwrócił uwagę, że propozycja rządu budżetowego finansowania jest "nie do zaakceptowania, bo w trudnej sytuacji zwiększy deficyt budżetowy". Dodatkowo - jego zdaniem - naraża Polskę na zarzut nieuprawnionej pomocy publicznej ze strony UE. Kolejny zarzut: zdaniem prezydenta rozwiązania ustawy - przekształcenie ośrodków TVP w spółki - doprowadziłyby do ich upadku, a brak funduszy do upadku programów radiowych.

- Prezydent wyraża nadzieję, że Donald Tusk i Platforma Obywatelska zaprzestanie szkodliwych eksperymentów z mediami publicznymi - zakończył minister.

Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji prezydenta w piątek premier zapowiedział, że jeśli Lech Kaczyński zawetuje ustawę, to rząd i większość parlamentarna spróbują ją obalić. Po decyzji prezydenta mówił, że w rozmowach międzyklubowych chce wytworzyć atmosferę "na rzecz ratowania mediów publicznych".

Ale by obalić prezydenckie weto, konieczne jest przekonanie do tego SLD. Będzie to trudne, bo lider Sojuszu Grzegorz Napieralski powtarza, że Tusk okazał się politykiem, który "łamie zasady i jest niewiarygodny". W maju, gdy wszystko w sprawie ustawy medialnej wydawało się ustalone między PO, PSL i SLD, Platforma pod naciskiem premiera zdecydowała, by wykreślić z ustawy zapis o sztywnym finansowaniu radia i telewizji w wysokości 880 mln zł. Premier stwierdził, że w czasie kryzysu budżetu państwa na to nie stać. - Lewica musi zdecydować, czy chce skończyć z bałaganem w mediach publicznych, to ten bałagan trzeba skończyć - odpowiadał premier.

Pojawiła się też idea, aby nową ustawę medialną napisali skupieni wokół prezydenta Lecha Kaczyńskiego przedstawiciele organizacji producenckich, twórczych i artyści. - Czy na pewno ustawę o mediach publicznych powinni tworzyć ci, którzy z tych mediów żyją? - pytał wczoraj Tusk.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':