Zobacz również:
* Cornelius Ochmann, ekspert niemieckiej Fundacji Bertelsmanna i Dominik Moisi, politolog Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych o liście wybitnych polityków Europy Środkowo-Wschodniej do Baracka Obamy
* Rząd USA o tezach listu do prezydenta Obamy
* Apel do Obamy
>
Tak list kilkunastu byłych prezydentów, premierów i ministrów z państw Europy Środkowej komentuje Stephen Larrabee, amerykański ekspert od Europy i Rosji. Autorzy listu, m.in. Lech Wałęsa, Vaclav Havel,
Valdas Adamkus,
Aleksander Kwaśniewski, wyrażają zaniepokojenie, że administracja prezydenta Baracka Obamy sprawia wrażenie, iż nie interesuje jej sojusz z Europą Środkową.
Marcin Bosacki: Jak Waszyngton odbiera list osobistości z Europy Środkowej? Stephen Larrabee: Pojawiły się głosy mediów, że to atak na nową ekipę Obamy, ale tak nie jest. Myślę, że wszyscy to rozumieją. To ostrzeżenie, że w Europie Środkowej wzmaga się poczucie zaniepokojenia stanem stosunków z
USA, kłopotami NATO i polityką Rosji. Na to zaniepokojenie trzeba odpowiedzieć. List utrzymany jest w spokojnym, przyjacielskim tonie, to nie jest żaden atak. Inna sprawa, że głównym jego adresatem powinni być raczej przywódcy ważnych krajów Europy Zachodniej, bo to tam, nie w Ameryce, nie dostrzega się powodów zaniepokojenia Europejczyków ze środkowej i wschodniej części kontynentu.
Czy są powody do tak mocnego zaniepokojenia? - Mam kłopot z odpowiedzią. Rozumiem, skąd się ono bierze - to kwestia historii, geografii regionu, zachowań Rosji. Ale nie podzielam poglądu, że należy się bardzo mocno obawiać, jaka będzie polityka Obamy wobec Rosji i Europy Środkowej. W jego ekipie jest mnóstwo ludzi, którzy rozumieją Europę Środkową, mają szacunek dla jej interesów, dla faktu, że jest silnym sojusznikiem USA. I dla jej obaw.
Pozostaje oczywiście problem podstawowy - przez całe lata 90. i potem do roku 2001 wasza część świata była tą, którą USA zajmowały się najbardziej. Wy byliście centrum amerykańskiej polityki zagranicznej. Ale teraz jesteście w NATO i UE, w większości tworzycie sprawne i stabilne demokracje, a
Ameryka ma mnóstwo kłopotów poza Europą.
Kłopot w tym, że jak widać z tego listu, wielu w Europie Środkowej nie uważa, by ta stabilność była nam dana raz na zawsze. NATO słabnie, zagrożenia na Wschodzie rosną... - Zgadzam się z zaniepokojeniem o przyszłość Rosji i z tym, że Europa Środkowa przede wszystkim ma prawo się tym martwić. Ale nie zgadzam się z przekonaniem, że USA tego nie dostrzegają. Nie zgadzam się z opinią, że "w razie czego", w razie poważnych zagrożeń
Stany Zjednoczone nie zrobią tego, co powinny. Zrobią. Ekipa Obamy nie zrobiła na razie nic, co mogłoby powodować alarm w Europie Środkowej. Przeciwnie - powtarza, że klawisz "reset" w stosunkach z Rosją nie oznacza osłabienia stosunków USA z wami.
Odrzuca pan też obawy, że ekipa Obamy może dobić targu z Moskwą kosztem planów budowy tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach? - Pewne powody do obaw na tym polu z waszej perspektywy są. Ta sprawa została dyplomatycznie bardzo źle rozegrana przez ekipę George'a Busha, również w stosunku do Rosji. Teraz jeśli Rosjanie chcieliby wejść w projekt obrony przeciwrakietowej, to są powody, by z nimi współpracować i jakoś do tej współpracy zbliżyć nasze plany. Ale najpierw trzeba się przekonać, czy system rzeczywiście działa i czy ma przeciw czemu bronić. Czyli czy rzeczywiście zagrożenie ze strony Iranu będzie wciąż rosło.
Może być tak, że USA zrezygnują z tarczy z przyczyn np. technicznych, ale opinia publiczna w Polsce i w innych krajach regionu będzie uważała, że to ustępstwo wobec Rosji. Takie niebezpieczeństwo istnieje, to byłoby groźne dla stosunków Polski i USA. Ale znów - myślę, że ekipa Obamy sobie z tego zdaje sprawę.
Więc uważa pan, że list zostanie w Białym Domu przyjęty jako sygnał przesadzonych strachów, by nie powiedzieć - histerii Europy Środkowej? - Nie do końca. Może będzie w rządzie USA trochę takich głosów. Ale myślę, że reakcja większości ludzi zajmujących się Europą w ekipie Obamy będzie taka: słyszymy was, ale nie martwcie się aż tak bardzo. Echo będzie w większości pozytywne. To ważne, że o sprawach Europy Środkowej mówi się głośno. Ważne, że wiemy, jak wy myślicie. Nawet jeśli uważamy wasze obawy za przesadzone. Percepcja jest czasem ważniejsza niż rzeczywistość.
*Stephen Larrabee pracuje w prestiżowej RAND Corporation. W rządzie prezydenta Jimmy'ego Cartera zajmował się Europą Środkową i był zaangażowany w rozszerzenie NATO w latach 90.