http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wampir a sprawa polska

Łukasz Orbitowski
2009-07-19, ostatnia aktualizacja 2009-07-17 15:15

Magdalena Kozak zaoferowała swoją wizję wampira, na wskroś polską

Świat zwariował na punkcie prozy Stephenie Meyer - jej "Zmierzch" jest bestsellerem też w Polsce, doczekał się ekranizacji i epigonów. Jest to właściwie opowieść miłosna, mutacja romansu pomiędzy szarą myszką a kapitanem drużyny futbolowej, z tym że miejsce kapitana zajął Edward Cullen, wampir. Ale dobry wampir. Nie wysysa już ludzi, za to biega po drzewach, siłuje się z pumą i gra na dwustu bodaj instrumentach. Żadnego seksu! Cullen i jego wybranka spędzają czas, patrząc sobie w oczy i zapewniając o swoim uczuciu gdzieś tak od popołudnia do piątej nad ranem.

Wydawcy także poszaleli, w konsekwencji czego mnożą się klony Stephenie Meyer, a zawodowi pisarze tłuką wampiryczne knoty pod pseudonimami. Szczęściem jesteśmy do przodu. Magdalena Kozak zaoferowała swoją wizję wampira, na wskroś polską, do tego czas jej debiutu wskazuje, że "Zmierzchu" raczej nie znała. Debiutancki "Nocarz" okazał się hitem bez żadnego wsparcia medialnego, trzecia, ostatnia część cyklu ("Nikt"), właśnie dostała nominację do Zajdla, prestiżowej nagrody fantastycznej. U Kozak wampiry, zamiast w zamkach, siedzą w ABW, żłopią sztuczną krew i próbują trzymać w szachu zbuntowanych pobratymców. Jurek, świeży nabytek w służbach, zostaje ugryziony i jako Vesper wkracza do świata krwiopijców. Kolejne tomy podporządkowano jego przemianie, w pierwszym trzyma stronę dobrych, w drugim złych, w trzecim nikt już jego strony nie chce trzymać. Autorka dobudowuje całą wampirzą mitologię, tworzy fikcyjną historię oraz klany, co jednak funkcjonuje w tle. Te książki rozgrywają się w tempie amerykańskiej strzelaniny, każdy rozdział ma być petardą, a całość sprawia wrażenie scenariusza do nieistniejącego filmu.

Amerykanie, prowadząc swoje wojny, stają na uszach, by wyjść na miłujące pokój misiaczki, co łączy się z daleko posuniętą rodzinnością. Stąd też przesłodki Cullen, którego wampiryzm zmienił w istotę doskonałą, pozbawioną wszelkich wad poza marudzeniem - nieustannie bowiem jęczy, że nie jest dość dobry dla ukochanej. To oaza bezpieczeństwa zbudowana na drodze wzmocnień ideałów, przez to też nierzeczywista. Vesper natomiast realizuje wzorzec polskiego Sarmaty, niezdolnego do podporządkowana się jakimkolwiek strukturom. Zachował polskie przekonanie o antynomii między interesami państwa, społeczności a jego własnymi; prędzej czy później mocodawca stanie się jego wrogiem, zmusi do rokoszu i walki na własną rękę.

Obie książki mają za zadanie poprawić humor czytelnikom, amerykańskim i polskim. Łagodny Cullen udowadnia, że przezwyciężenie morderczych instynktów jest możliwe za sprawą rodziny, miłości i cech psychicznych (głupota). Vesper, renegat, żywiołowo sprzeciwia się wizerunkowi Polaka jako cichego, stłamszonego kombinatora. Z takim facetem wygralibyśmy II wojnę światową i wszystkie powstania i ukarali skorumpowanych urzędników. W konsekwencji literatura ku pokrzepieniu serc zyskała nową, wampiryczno-fantastyczną postać i nie mam wątpliwości, że możliwość odreagowania szarości życia, którą zaoferowała Kozak, jest bezcenna dla zasmuconych wysokością pierwszej pensji.

Wychodzi więc na to, że wampir jest podwójnym rewersem. W czasach wiktoriańskich Dracula stanowił sublimat seksualnych fantazji - w kilkadziesiąt lat po rewolucji seksualnej dostajemy purytańskiego Cullena, który oferuje miłość i pokój w kraju toczącym wojnę za wojną. Mała Polska wydała z siebie Vespera, supermana używającego wampirzych mocy do celów militarnych. Obyczajowy konserwatyzm nad Wisłą wciąż trzyma się świetnie, nasz krwiopijca od seksu nie stroni, co autorka opisuje z wyraźną lubością. Sam wampir, postać kiedyś spójna, rozleciał się, zmutował w różne formy, niemające ze sobą nic wspólnego poza zamiłowaniem do krwi, najczęściej już sztucznej.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':