http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czy to koniec romansu USA z Europą Środkową?

Marcin Bosacki, Waszyngton
2009-07-17, ostatnia aktualizacja 2009-07-17 07:56

Wczorajszej prezentacji listu byłych przywódców naszego regionu w Waszyngtonie towarzyszyła dyskusja o tym, czy koniec romansu USA z Europą Środkową jest nieunikniony

Madeleine Albright
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Madeleine Albright
W Fundacji German Marshall Fund najważniejszą z dyskutujących osób była b. szefowa dyplomacji USA Madeleine Albright, dziś bliska administracji Baracka Obamy. Autorom listu mówiła, że ich "analiza jest ważna", jednak "powinniście się cieszyć, że dziś nie jesteście jednym z głównych problemów polityki zagranicznej USA".

Choć Albright przyznała, że niektóre problemy opisane w liście do Obamy "wynikają z niedostatecznej uwagi", jaką czasem przykłada się w Waszyngtonie do spraw naszej części Europy, przestrzegała, by środkowi Europejczycy "nie czuli się ofiarami" braku zainteresowania USA: - Powinniście chcieć być nie problemem, a częścią rozwiązania problemów, partnerem USA.

To, że list b. prezydentów, premierów i szefów dyplomacji państw Europy Środkowej porusza ważne problemy, w tym spadek zainteresowania USA regionem i spadek poparcia dla USA w naszej części świata, podkreślali wszyscy. Spór dotyczył tego, czy to nie jest do pewnego stopnia nieuniknione, a autorzy listu nie przesadzają w rysowaniu skali problemów.

- Romans Europy Środkowej i USA się skończył. To efekt sukcesu tych stosunków w latach 90., pomyślnego rozszerzenia instytucji zachodnich - mówił znany politolog Charles Gati z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. - Trzeba się do tego przyzwyczaić, te czasy już nie wrócą, Ameryka "odfajkowała" Europę Środkową i koncentruje się na zupełnie innych wyzwaniach.

Daniel Fried, dyplomata w czasach George'a Busha odpowiedzialny za politykę USA wobec naszego regionu, były ambasador USA w Polsce, dziś zajmujący się likwidacją obozu w Guantanamo, mówił: - Zapewniam, że administracja Obamy zajmuje się wyzwaniami, o których piszą autorzy listu. Za sprawy Rosji, NATO i Europy są odpowiedzialni najlepsi specjaliści i przyjaciele regionu.

I wymienił kilka nazwisk wysokich urzędników dyplomacji USA. Na to jeden z autorów listu Alexandr Vondra, senator i były szef dyplomacji Czech, odpowiedział mu: - Mam ci wymienić kilka innych nazwisk tych, którzy mają w rządzie USA do nas inne podejście?

Vondra podkreślał, że wbrew niektórym ocenom, że list jest "atakiem" na politykę rządu Baracka Obamy, nie takie były intencje autorów. Nie chcieli też oni dzielić Europy: - Ale trzeba zauważyć, że po 20 latach wzmacniania naszych więzów z USA na horyzoncie zbiera się kryzys. Rozumiemy ostrożność ekipy Obamy wobec Rosji. Ale to ważny moment, trzeba teraz rozpocząć poważną debatę na temat polityki Zachodu wobec Rosji, kryzysu w NATO czy bezpieczeństwa energetycznego Europy.

Czy taka debata na serio się w Waszyngtonie zacznie i czy będzie toczona z udziałem Środkowych Europejczyków, to dopiero zobaczymy.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 53 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':