List wczoraj rano trafił do Komitetu Organizacyjnego Obchodów 65. Rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego w stołecznym ratuszu. Podpisało go ponad 40 osób. Wśród nich są prezesi głównych organizacji zrzeszających powstańców: gen. Zbigniew Ścibor-Rylski (prezes Związku Powstańców Warszawskich), Stanisław Krakowski (prezes Okręgu Warszawa Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej) i prof. Wojciech Wolski (przewodniczący Stowarzyszenia Szarych Szeregów). List poparli żołnierze różnych formacji powstańczych, w tym słynnych batalionów AK: "Zośka", "Parasol", "Kiliński" i "Chrobry", pułku "Baszta" i zgrupowania "Kampinos". Pod apelem znalazły się podpisy osób powszechnie znanych: Marii Dmochowskiej, Krystyny Zachwatowicz-Wajdy, Olgi Krzyżanowskiej i gen. Stefana Starby-Bałuka.
- Ten list jest spontaniczną reakcją powstańców, którzy z prasy dowiedzieli się, że w tym roku na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach znów będą delegacje polityków i ogrodzony parkanem sektor dla specjalnych gości - mówi Anna Jakubowska "Paulinka" z batalionu "Zośka", która zasiada w Komitecie Honorowym Obchodów. - A przecież już na pierwszym posiedzeniu naszego komitetu gen. Ścibor-Rylski apelował, by już nie stawiać barierek i nie zmieniać uroczystości w polityczny wiec. W ostatnich latach powstańcy są odsuwani za barierki, nie mogą w Godzinie W być przy mogiłach swoich kolegów.
W zeszłym roku na Powązkach doszło do awantury. Tłum oklaskiwał delegacje działaczy
PiS, a buczał i gwizdał na polityków związanych z PO. Tak potraktowano byłego powstańca prof. Władysława Bartoszewskiego. O tym, że w tym roku może się to powtórzyć, pisaliśmy w poniedziałek. Na uroczystość wybiera się prezydent
Lech Kaczyński. Zaprosił na Powązki polityków również innych partii. Biuro Ochrony Rządu domaga się ogrodzenia sektora dla VIP-ów.
- Byłem zdruzgotany tym, co się wydarzyło w zeszłym roku. Zbezczeszczono cmentarz i pamięć pochowanych na nim kolegów. Ta atmosfera upolitycznienia jest nie do zniesienia - oświadcza prof. Wojciech Wolski.
- Wszystko to działo się nad grobami żołnierzy "Parasola" - mówi Zofia Łazor "Zojda" z batalionu "Parasol" - To nie jest dzień ani miejsce do uprawiania polityki. 65 lat temu walczyliśmy o wolną Warszawę. Nie wiedzieliśmy, co to polityka, i nie chcemy, by nas dzisiaj dzieliła. Nie życzymy sobie traktowania nas jak "kiełbasy wyborczej".
- Zaproponowaliśmy, żeby politycy przybyli na cmentarz o innej godzinie. Ale pan prezydent chce złożyć wieniec razem z nami - tłumaczy Zbigniew Dębski "Zbych Prawdzic" z batalionu "Kiliński", który 20 sierpnia 1944 r. zatknął polską flagę na szczycie zdobytego budynku PAST-y przy ul. Zielnej.
Jak na list powstańców zareagują organizatorzy obchodów?
- To apel, pod którym i my się podpisujemy - mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydent Warszawy. - Przekażemy ten list najwyższym władzom państwowym, żeby przemyślały swój udział w uroczystości na Cmentarzu Wojskowym.
O ustosunkowanie się do listu poprosiliśmy Kancelarię Prezydenta RP. Nie otrzymaliśmy wczoraj odpowiedzi.
Uroczystości rocznicowe 1 sierpnia oficjalnie organizują władze Warszawy, czyli w praktyce PO. Wciąż nie zapadły decyzje, jaki będzie ich ostateczny kształt i czy przedstawiciele rządu będą o godz. 17 na Powązkach. Premier
Donald Tusk poprosił prof. Władysława Bartoszewskiego, żeby przedstawił mu kilka wariantów zachowań na 1 sierpnia.
- Wolałbym nie mówić o tym oficjalnie do czasu, gdy do moich propozycji ustosunkuje się sam premier - mówi „Gazecie" prof. Bartoszewski. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przedstawił on premierowi trzy warianty do wyboru: • nie iść zgodnie z sugestią części powstańców 1 sierpnia na Powązki o godz. 17; • złożyć tam kwiaty np. o godz. 15, gdy na cmentarzu nie będzie jeszcze powstańców, kamer ani osób chcących wywoływać awantury polityczne; • iść o godz. 17 na Powązki ze świadomością, że propisowska część zgromadzonych może premiera wygwizdać jak rok temu.
- Jeśli premier zechce wybrać ostatni wariant, to zapewniam, że jestem gotów mu towarzyszyć - mówi prof. Bartoszewski. - Premier żartobliwe odpowiedział mi nawet, że jeśli ma być wygwizdany, to przynajmniej w dobrym towarzystwie.
Ostateczne decyzje mają zostać podjęte w najbliższych dniach.