http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polaco, católico fanático

Marek Wąs, Marek Sterlingow
2009-07-16, ostatnia aktualizacja 2009-07-16 09:41

Nie zgadzam się, żeby obsceniczna Madonna koncertowała w Warszawie 15 sierpnia. To przecież rocznica cudu nad Wisłą i Święto Wniebowzięcia Maryi. Postawiłem pod ścianą Rydzyka, PiS, prezydenta, cały Episkopat. Zobaczymy, jacy z nich katolicy!

Marian Brudzyński, radny sejmiku woj. mazowieckiego
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Marian Brudzyński, radny sejmiku woj. mazowieckiego
ZOBACZ TAKŻE
Sześć lat temu Marian Brudzyński kupił dom 80 km od Warszawy. Pierwsze, co zrobił, to wybudował kapliczkę z Madonną, Najświętszą Panienką. Przyszedł proboszcz i cała wieś. Msza polowa.

Sąsiad zwrócił uwagę: - Marian, postaw płotek wokół Madonny, bo krowy zniszczą.

Postawił. Drugą kapliczkę, ze św. Józefem, wymurował przy samym domu. Zrobił siedlisko. Na honorowym miejscu w salonie wisi Madonna Częstochowska. Trawa przycięta, po niej biegają ozdobne kurki, w stawie czerwone chińskie rybki.

- Chyba przegiąłem - wyznaje gospodarz. - Miało być wiejsko, a robi się wypasiona posiadłość. Za ładnie.

Kolejną mszę polową - na placu Bankowym w Warszawie - zaplanował na 15 sierpnia. Modły zaczną "Koronką do miłosierdzia". Na placu stanie ruchomy ołtarz polowy z baldachimem, będzie kazanie i liczne hasła. Np.: "Czy nie będziecie się wstydzić spojrzeć w oczy Królowej?". Po mszy w miasto ruszy procesja różańcowa - milczący przemarsz pod sztandarami Maryi.

A to wszystko w intencji odwołania koncertu gwiazdy pop. Od kilku tygodni o to się modli. Rano, podczas codziennej mszy, i wieczorem, przed obrazem.

Brudzyński: - Przeczytałem biografię Madonny, tej piosenkarki, pióra Randy'ego Taraborrelliego. To jest obsceniczna postać. Obnaża się, tańczy na krzyżu. W teledyskach wskrzesza świętych. Ma kochanka, który nazywa się Jesus, i córkę Lourdes. Jest antyikoną Maryi: powiedziała kiedyś, że ukrzyżowany Chrystus podnieca ją z powodu nagości. A jeszcze 15 sierpnia zginęli polscy żołnierze, dlaczego ten koncert ma "przykryć" pamięć o nich?

Przypomniałem Wałęsie znaczek

Brudzyński do organizowania protestu zabrał się z głową.

Zaczął od rozmowy z Lechem Wałęsą. - Przypomniałem mu, że od 1980 r. w klapie nosi znaczek z Najświętsza Panienką. Więc to jest jego obowiązek coś teraz zrobić. Posłuchał, posłuchał i się zgodził - relacjonuje Brudzyński. - Natychmiast dałem cynk dziennikarzom. Wiecie, jak to jest z Wałęsą... Szybko zmienia zdanie. Pogada z kimś innym i się rozmyśli. A tak dziennikarz zadzwonił i poparcie Wałęsy zostało podane do wiadomości publicznej. Wałęsa nie tylko zadeklarował poparcie, ale i zaproponował Madonnie, tej piosenkarce, spotkanie. Żeby wyjaśnić jej, co robi źle.

Dzwonimy do Wałęsy. Były prezydent się irytuje: - Eee tam, panie, jakie poparcie? Ja się w żadne protesty nie montuję! Dziennikarz zadzwonił, ja odpowiedziałem na pytania. Koncert mi się nie podoba, ale to tyle.

Po chwili dodaje: - Jeżeli zbieżność dat jest przypadkowa, to trudno. Błąd popełniłem, bo powinienem ich wszystkich odesłać do proboszcza. Ja jestem katolik i w tych sprawach słucham się władz Kościoła. Co postanowią, tak będzie.

Brudzyński zastawił też sidła na PiS i Lecha Kaczyńskiego. Stąd jego list do prezydenta: "Oczekujemy, Panie Prezydencie, iż skutecznie włączy się Pan i zapobiegnie jako Głowa Państwa planowanej na ten świąteczny dla Polaków dzień ekspozycji wartości niekorelujących z naszym dziedzictwem narodowym".

Odpowiedź z pałacu nadejdzie lakoniczna - odwołanie koncertu nie leży w kompetencjach prezydenta RP.

Brudzyński nie traci rezonu: - Wiedziałem, że się nie zgodzi. I bardzo dobrze wyszło, bo teraz wszyscy widzą, jaki z niego katolik.

Modlę się, więc nie tracę czasu

Patriotyzm i głęboką religijność Brudzyński wyssał - jak twierdzi - z mlekiem matki. Dziadek walczył pod generałem Hallerem. Ojciec, choć partyjny, też do kościoła chodził. Dla Mariana, najmłodszego z rodzeństwa, wielkim autorytetem jest też najstarszy brat Wiesiek, który w PRL uświadamiał go politycznie i przywoził z Warszawy katolickie pisemka. Już uświadomiony postanowił w 1988 r. założyć związek zawodowy w... Ludowym Wojsku Polskim. Pracował jako cywil w Wojskowej Administracji Koszar Twierdzy Modlin, wyleciał z hukiem.

- Ukrywałem się kilka miesięcy w klasztorze Braci Mniejszych Kapucynów w Zakroczymiu - wspomina. - Choć brałem udział w refleksjach powołaniowych, nie zamierzałem wstępować do zakonu. Ale przyjęli mnie jak swojego. Żyłem tak jak mnisi, modliłem się, pracowałem. To było niezwykłe doświadczenie.

Modlitwa jest bardzo ważna w jego życiu. Dlatego oprócz modlitw porannej i wieczornej codziennie stara się uczestniczyć we mszy świętej. Chodzi na pielgrzymki, co rok uczestniczy w rekolekcjach.

- Polecam spotkania Opus Dei, trwają trzy dni, piękny pałacyk, sami mężczyźni, pełne wyciszenie, musicie koniecznie przyjechać - namawia. - Bo modlitwa to nie jest strata czasu. Odwrotnie, dzięki niej mam dwa razy więcej czasu niż inni. Nie mówiąc o spokoju ducha.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 59 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    47 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':