- Mamy dwie Polski: jedną nowoczesną, młodą, dobrze wykształconą. I drugą - tradycyjną, słabo wykształconą i słabo radzącą sobie w obecnych czasach - piszą autorzy Diagnozy Społecznej.
To bardzo dokładne badanie polskiego społeczeństwa. I olbrzymie - w 2009 r. ankieterzy Głównego Urzędu Statystycznego przepytali ponad 26 tysięcy ludzi w ponad 12 tysiącach gospodarstw domowych. Część z nich odpowiadała na te same pytania w poprzednich edycjach Diagnozy (w latach 2000, 2003, 2005 i 2007), dzięki czemu można prześledzić, co działo się w konkretnych rodzinach.
Wnioski? Polaków internautów jest dziś dwa razy więcej niż w 2003 r. Obecnie - 51 proc. Odróżniają się od osób niekorzystających z sieci - są bardziej otwarci, częściej ufają innym i częściej należą do stowarzyszeń. Ale czy to internet jest przyczyną tych różnic? A jeśli tak, to co by było, gdyby wszystkim Polakom dać dostęp do sieci?
- Internet to tylko narzędzie. Ułatwia życie, jak kiedyś toporek stalowy był użyteczniejszy niż ten wykonany z brązu. Nie wszyscy przyjęliby internet. Najpierw trzeba by ich odmłodzić i wykształcić - mówi psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński, twórca ,,Diagnozy''.
Rzeczywiście. Z internetu korzysta zdecydowana większość młodych (87 proc. osób w wieku 16-24 lat) i naprawdę niewiele osób starszych (tylko 6 proc. w wieku powyżej 65 lat).
Korzystający z internetu mają więcej przyjaciół niż ci, co nie korzystają. Dodatkowo wśród tych, co w sieć nie wpadli, więcej jest osób, które czują się osamotnione. Takie poczucie ma 26 proc. nieinternautów i tylko 17 proc. internautów.
Powszechniejszy internet to tylko jeden za znaków, że społeczeństwo się modernizuje. Telefon komórkowy ma już prawie 80 proc. Polaków (w 2003 r. - 30 proc.).
Polacy AD 2009 r. są nieco rzadziej praktykujący niż dwa lata temu. W ostatnich dwóch latach wzrósł o ponad 2 pkt proc. (do 30,8) odsetek osób, które nie chodzą do kościoła. Mniej - o 2,4 pkt proc. (do 43,7 proc.) - jest tych, którzy uczestniczą we mszy co najmniej cztery razy w miesiącu.
Diagnoza 2009 - podobnie jak poprzednie edycje - przynosi obraz Polaków jako społeczeństwa zaradnego, coraz lepiej wykształconego i zamożniejszego. I choć ankiety przeprowadzono wiosną, gdy o kryzysie mówiło się już bardzo dużo, to Polacy jeszcze go we własnym życiu nie dostrzegali. I liczyli na znaczący wzrost dochodów w dwóch najbliższych latach.
Szczęśliwie nie mają jak dotąd kłopotów ze spłatą kredytów - w terminie spłaca je 97 proc. Więcej rodzin ma oszczędności - w 2005 r. było to 23 proc., teraz - już prawie co trzecia. Coraz mniej osób ma kłopoty, by związać koniec z końcem.
Gwałtownie poprawiają się notowania Unii Europejskiej. Odsetek Polaków, którzy uważają, że osobiście skorzystali na wejściu do Unii, wzrósł z 36 do 63 proc.
Na koniec dwie wiadomości. Obie dobre. Ubywa palaczy - w 2000 r. było ich wśród osób powyżej 16 roku życia 32 proc., dziś - 28 proc.
Druga dobra wiadomość to lekki wzrost zaufania do innych ludzi: z 11,6 proc. w 2007 r. do 13,4 proc. Ale to jeszcze za mało, by opuścić niechlubne ostatnie miejsce w Unii w tej klasyfikacji.