Radnemu Brudzyńskiemu, dawnemu działaczowi
LPR, zamarzyło się, że będzie drugim prymasem Wyszyńskim i wykrzyknie: "Non possumus" prosto w twarz Madonnie. Nic z tego, warszawskiej kurii nie podoba się pomysł, żeby ze mszy świętej zrobić szopkę. Abp
Kazimierz Nycz dał jasny sygnał:
Kościół nie życzy sobie krucjat i ciskania gromów od ołtarza. Nawet jeśli Madonna, występując w dniu święta Wniebowzięcia, przebierze się za Matkę Boską i usiądzie na chmurce, a Brudzyński myśli, że to drugi stan wojenny. W komunikacie kuria bez niepotrzebnych emocji stwierdziła, że koncert może obrażać czyjeś uczucia religijne. Słusznie. I nikt nikogo wołami tam nie ciągnie. Kościół powiedział właśnie swoje: "Non possumus". Głupocie.