Nowe litewskie prawo "O ochronie przed szkodliwą informacją" zakazuje "narażania nieletnich na przekaz zawierający pozytywny obraz orientacji homoseksualnej" w szkołach, miejscach publicznych oraz mediach oglądanych przez dzieci. Zdaniem twórców ustawy oznaczałoby to bowiem niedopuszczalną "promocję homoseksualizmu".
- Choć
Litwa to kraj europejski i mamy już XXI wiek, to znów chcą zrobić z homoseksualizmu zakazany temat. Chcą zamknąć gejów w pudle z etykietką "tabu" - mówi Juris Lavrikos z międzynarodowej organizacji ILGA działającej na rzecz praw mniejszości seksualnych.
Gdyby litewskie prokuratury i sądy zaczęły rygorystycznie wypełniać nową ustawę, to szefowie litewskiej telewizji pokazujący poza późnymi godzinami wieczornymi programy o gejach jako ludziach normalnych mogliby trafić do więzienia nawet na trzy lata.
Prawo w praktyce narzuca też nauczycielom zakaz nauczania o homoseksualizmie zgodnie ze współczesną medycyną i socjologią.
Kiedy np. 17-letni uczeń przyjdzie do swej szkolnej wychowawczyni czy lekarki z pytaniem o odkrywany u siebie homoseksualizm, ta pod karą trzech lat więzienia nie może wspierać go opowieściami o szansach na szczęśliwe życie zgodne z jego orientacją.
Były litewski prezydent
Valdas Adamkus, który zakończył kadencję w ostatnią niedzielę, zawetował kontrowersyjną ustawę pod koniec czerwca. Jednak Sejm odrzucił wczoraj jego weto. Prawo, które wywołuje ostrą krytykę międzynarodowych organizacji praw człowieka, posłowie zatwierdzili przytłaczającą większością 87 głosów, przy sześciu popierających weto i 25 wstrzymujących się.
Autorzy ustawy przekonywali, że nie dyskryminuje ona gejów, lecz zapewnia warunki ich pokojowej koegzystencji z większością społeczeństwa. - Niech żyją, jak chcą, ale niech nie próbują przeciągnąć na swą stronę naszych dzieci - mówili zwolennicy ustawy.
Ustawa wejdzie w życie w marcu 2010 r. Nawet litewska centrolewica, która kreuje się na siłę niezależną od Kościoła, nie poszła na wojnę w obronie praw gejów bardzo nielubianych na Litwie. Wielu mieszkańców Wilna już teraz cieszy się, że dzięki nowym przepisom homoseksualiści nigdy nie będą mieć szans na organizacje swych marszów w stolicy Litwy, bo można je traktować jako promowanie swych związków. Teraz jedyną szansą na zmianę nowego prawa jest zapowiadana apelacja działaczy gejowskich do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Strasburgu.
Litewską ustawę w Radzie Europy potępili już przedstawiciele Wlk. Brytanii, która do 2003 r. też miała prawo zakazujące uczenia o homoseksualizmie w szkołach. Uchwalono je w latach 80. za rządów Margaret Thatcher, za którą brytyjskich gejów przepraszał niedawno obecny szef torysów David Cameron.