John Herbert Dillinger, syn sklepikarza z Indianapolis, rabował banki na amerykańskim Środkowym Zachodzie w latach 20. i 30. XX wieku. Jego znakiem firmowym był zwinny skok przez ladę kasjerów z pistoletem maszynowym w ręku. Kpił z policji, uciekał z więzienia, prasa go uwielbiała, rząd nazwał wrogiem publicznym. To m.in. z jego powodu powstało FBI.
W filmie Michaela Manna (premiera jutro) Dillinger (Johnny Depp) to łotr sympatyczny i romantyczny. Napadając na banki, kradnie tylko zawartość kasy, natomiast nie bierze forsy od klientów banku, którzy akurat ją tam przynieśli. Jeśli jest zmuszony wziąć zakładników, to oddaje uprowadzonej kobiecie swój płaszcz, żeby nie zmarzła. Liczy się z głosem opinii publicznej, bo, jak mówi, żyje wśród ludzi i chce zdobyć ich sympatię. Umie się znaleźć przed dziennikarzami - błysnąć dowcipną ripostą. Zakochany w Billie Frechette (Marion Cotillard) - pół Francuzce, pół Indiance - tłumaczy jej, że nieważne, skąd człowiek przychodzi, ważne, dokąd zachodzi, a on chce zajść wszędzie, oczywiście z nią.
Pozbyć się Dillingera chce nawet mafia, bo z powodu zamętu, jaki wywołał, władze forsują nowe prawo ułatwiające ściganie bandyty w innym stanie
USA niż ten, w którym popełnił przestępstwo. Dillinger jest już zresztą gangsterem archaicznym: mafia dziennie zarabia na hazardowych zakładach więcej, niż on ma po najbardziej udanym skoku...
"Wrogowie publiczni" świetnie wpisują się w historię kina gangsterskiego. A jakie są kamienie milowe tej historii?
1. Za pierwszy film gangsterski uchodzą "Muszkieterowie z Pig Alley" (1912) Davida Warka Griffitha. Film zaczyna się od ujęcia z banknotami przechodzącymi z rąk bandyty do rąk policjanta.
2. Tym, co ugruntowało potęgę amerykańskich gangów, była prohibicja, wprowadzona w USA tzw. aktem Volsteada (od nazwiska republikańskiego senatora) 17 stycznia 1920 roku. Podobno już 59 minut po wprowadzeniu tego prawa gangsterzy przechwycili pierwszą ciężarówkę ze spirytusem medycznym. Motyw zarabiania na nielegalnym alkoholu - prezydent Roosevelt zniósł prohibicję dopiero w grudniu 1933 roku - pojawia się w największych filmach gangsterskich, np. w "Dawno temu w Ameryce" (1983) Sergia Leone, o żydowskiej mafii w Nowym Jorku.
3. Szczytowym osiągnięciem gangsterskiego kina niemego byli "Ludzie podziemni" (1927) Josepha von Sternberga, według scenariusza dziennikarza z Chicago Bena Hechta. Wykorzystano w nich prawdziwą historię o tym, jak to we Wszystkich Świętych 1924 roku irlandzki mafioso David O'Banion został zabity przy swojej kwiaciarni (uwielbiał układać kwiatowe bukiety!) przez Włochów - braci Genna. Reżyser, rodem z Wiednia, po latach przyznał, że kręcąc ten film, nie wiedział nic o gangsterach.
4. Złota era kina gangsterskiego przypadła na lata 1930-33 (ponad 60 tytułów). "Uchwycone z dzisiejszych prasowych nagłówków" - tak promowała je wytwórnia braci Warner. Trzy uznano za wielkie: "Małego Cezara" (1930) Mervyna LeRoya, "Wroga publicznego" (1931) Williama Wellmana i "Człowieka z blizną" (1932) Howarda Hawksa. W większości powtarzał się schemat: młody gangster wygryza starego bossa, który boi się jego ambicji; bohater popada w konflikt z przyjacielem, jest zazdrosny o kochankę, opiekuje się matką, która ma go za dobrego. W finale oczywiście ginie. Śmierć ma często symbolikę religijną - następuje np. na stopniach kościoła.
5. Morderczy szereg - tak nazywano czterech ówczesnych gwiazdorów kina gangsterskiego: Jamesa Cagneya, Edwarda G. Robinsona, George'a Rafta i Paula Muni. Cagney (1899-1986) był najbardziej żywiołowy, we "Wrogu..." tańczy z radości na ulicy, ale w "Aniołach o brudnych twarzach" (1938) Michaela Curtiza daje się przekonać księdzu, by idąc na śmierć, udawał, że się boi, co może ocalić przed deprawacją młodzież widzącą w nim idola. Gdy Robinson (1893-1973) dostał propozycję drobnej roli w "Małym Cezarze", powiedział, że może grać tylko główną. Następnego dnia wparował do biura producenta w płaszczu i w kapeluszu, rzucając kwestie głównej postaci. Producent zrozumiał, że nie ma wyjścia. Raft (1895-1980) ponoć naprawdę był gangsterem, w każdym razie zadawał się z gangsterami, np. z Bugsym Sieglem. Mówił: "Nigdy nie dostałem niczego bez walki. Od nikogo, oprócz mamy". Muni (1895-1967), czyli ginący od salwy policji "Człowiek z blizną", nie dał się zaszufladkować w kinie gangsterskim. Oscara dostał za rolę Louisa Pasteura.
6. Złota era skończyła się w 1934 roku, gdy kino gangsterskie uznano za propagowanie zła. Protestował amerykański Legion Przyzwoitości, Kościół katolicki straszył potępieniem tych, którzy oglądają takie filmy, rygorystyczniej przestrzegano przepisów tzw. Kodeksu Haysa, regulującego, czego nie wolno pokazywać na ekranie. Presję na
Hollywood wywierał nawet szef FBI J. Edgar Hoover. A aktorów wielkiej czwórki zamiast w rolach gangsterów zaczęto obsadzać jako stróżów prawa - tzw. G-Manów (od Government Man - człowiek rządu).
7. Począwszy od "Skamieniałego lasu" (1936) Archiego Mayo - gdzie gra Duke'a Mantee, który ucieka, jest przegrany i zmęczony - piątym wielkim ekranowym gangsterem został Humphrey Bogart (1899-1957). We wcześniejszych filmach zwykle padał w strzelaninie a to z Robinsonem, a to z Cagneyem.