Tadeusz Mazowiecki - b. premier Wybór Jerzego Buzka na przewodniczącego parlamentu to bardzo ważne wydarzenie. Po raz pierwszy tak wysokie stanowisko w Unii Europejskiej obejmuje ktoś z tak zwanych nowych krajów.
Wbrew temu co mówią niektórzy politycy nie jest to stanowisko malowane. Przewodniczący parlamentu nie tylko przewodzi jego obradom, ale uczestniczy w spotkaniach najważniejszych gremiów unijnych.
Uważam, że Jerzy Buzek jest świetnym kandydatem na to stanowisko, to człowiek bardzo otwarty, rzeczowy i zapracował sobie na ten zaszczyt pracą w Parlamencie Europejskim.
Marian Krzaklewski b. przewodniczący NSZZ "Solidarność" i Akcji Wyborczej Solidarność Wybór Jerzego Buzka na stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego ma dla mnie znaczenie symboliczne, bo Jerzy Buzek był przewodniczącym pierwszego zjazdu "Solidarności" w 1981 roku w Gdańsku. To wspaniała historyczna klamra do hali "Oliwi" do Strasburga.
Premier Buzek prowadził zresztą także zjazdy "Solidarności" w latach dziewięćdziesiątych w okresie transformacji. I to jak to robił jest dla niego dobrą rekomendacją jako przewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Zawsze był człowiekiem koncyliacyjnym, sympatycznym, ale konkretnym i prowadzącym obrady bardzo sprawnie. Pierwszy zjazd "Solidarności" oraz lata dziewięćdziesiąte to były czasy wielkich napięć i ostrych dyskusji. Pamiętam Jerzego Buzka jak potrafił zebrać adwersarzy, pogodzić i doprowadzić sprawę do końca.
Myślę, że te cechy ujawni na stanowisku przewodniczącego. Tym bardziej, że jego rola wzrośnie, bo będzie przewodniczył parlamentowi, gdy już zapewne wejdzie w życie Traktat Lizboński. Wzrost znaczenia Parlamentu Europejskiego oznacza wzrost znaczenia jego przewodniczącego.
To stanowisko jest zresztą ukoronowaniem jego politycznych wyborów. Pamiętam długie rozmowy z nim zanim jeszcze został premierem. Za każdym razem członkostwo Polski w Unii Europejskiej, integracja nie tylko w sferze politycznej, ale i kulturalnej była dla niego priorytetem. Jest to więc piękne uwieńczenie politycznej drogi.
Agnieszka Grzybek, wiceprzewodniczaca Zielonych 2004: Jerzy Buzek jako europarlamentarzysta, podobnie jak Zieloni, sprzeciwił się w 2005 roku uchwaleniu dyrektywy patentowej dotyczącej programów komputerowych, która groziła utrwaleniem monopolu dużych firm informatycznych i zablokowaniem szukania nowych, niezależnych rozwiązań. Jako jeden z niewielu polskich europosłów był przeciwnikiem rozmiękczania przez Polskę pakietu klimatyczno-energetycznego. Jako specjalista od inżynierii chemicznej jest zwolennikiem pomysłu wychwytywania i składowania pod ziemią dwutlenku węgla, co miałoby nas uchronić przed efektem cieplarnianym. Są już nawet zarezerwowane środki na ten cel i być może Jerzy Buzek na czele Parlamentu Europejskiego zwiększa szanse Polski na ich uzyskanie. Jednak to nowa i kosztowna technologia, która jest dopiero w fazie badań i nie jest wiadome, czy nie niesie szkodliwych skutków ubocznych dla środowiska. Poza tym jeśli dostaniemy pieniądze z Unii na wychwytywanie CO2 i wpompowywanie go pod ziemię, to istnieje duże ryzyko, że zarzucimy inwestycje w poprawę efektywności energetycznej i w nowe, odnawialne źródła energii, takie jak energia wiatrowa, słoneczna czy geotermalna. I zamiast stopniowo zmniejszać udział węgla kamiennego i brunatnego w polskiej energetyce, zakonserwowalibyśmy dzisiejszy stan rzeczy.
Robert Biedroń, prezes Kampanii przeciw Homofobii Z nadzieją przyjmujemy wiadomość, że Jerzy Buzek zostanie szefem Parlamentu Europejskiego. W czasie swojej dotychczasowej działalności publicznej udowodnił, że potrafi się zmieniać na lepsze, że jest politykiem dialogu, człowiekiem otwartym.
Do ministrów jego rządu środowiska LGBT [osób homo, bi i transseksualnych-red] miały zastrzeżenia. Minister edukacji Jerzy Handke wprowadził istniejące do dziś podstawy programowe i podręczniki zawierające treści dyskryminujące gejów i lesbijki. W 2000 r. delegacja polskiego rządu na forum ONZ głosowała przeciwko zaleceniu wprowadzenia karalności dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, a przewodniczący rządowej delegacji minister Jerzy Kropiwnicki tłumaczył publicznie, że ma "osobisty wstręt do perwersji". Zaś minister ds. równouprawnienia kobiet i mężczyzn w rządzie Jolanta Smereczyńska odmówiła poparcia dla unijnego stanowiska w sprawie równouprawnienia płci, bo znalazły się w nim sformułowania "prawa seksualne" i "orientacje seksualne".
Ale teraz, po kilku latach pracy w Parlamencie Europejskim Jerzy Buzek w programie Moniki Olejnik zadeklarował poparcie dla idei związków partnerskich osób tej samej płci. To dobrze wróży na przyszłość. Szczególnie, że
Parlament Europejski znany jest z wielu inicjatyw antydyskryminacyjnych, w tym odezw do rządu RP w sprawie przeciwdziałania mowie nienawiści - także w stosunku do mniejszości gejowsko-lesbijskiej - czy zalegalizowania związków partnerskich. Kuriozalne byłoby, gdyby Polak stał na czele europarlamentu, a Polska nadal nie implementowała unijnych dyrektyw antydyskryminacyjnych. I nadal nie powoływała pełnomocnika rządu do spraw równouprawnienia i przeciwdziałania dyskryminacji.
Adam Lipiński, wiceprezes PiS Bardzo dobrze, że Polak został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. PiS w takich sytuacjach zawsze popiera Polaków, niezależnie od barw partyjnych, bo tego wymaga racja stanu. To podnosi prestiż Polski. A poza tym - serce Buzka bije po polskiej stronie i należy to wykorzystać.