Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Spór wokół obchodów 65. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego opisaliśmy we wczorajszej "Gazecie".
Uroczystości rozpoczną się za niecałe trzy tygodnie. Jak co roku 1 sierpnia tysiące osób przyjdą na cmentarz wojskowy na Powązkach, by o godz. 17. przy pomniku Gloria Victis oddać hołd poległym powstańcom. Jednak ta podniosła chwila od kilku lat zakłócana jest przez polityczny wiec. W ubiegłym roku doszło na cmentarzu do awantury. Rozjuszony tłum oklaskiwał działaczy
PiS, a wygwizdał osoby związane z PO. Zakłócił minutę ciszy.
Chcąc uniknąć powtórki skandalu, Honorowy Komitet Obchodów 65. Rocznicy Wybuchu Powstania Warszawskiego, któremu przewodniczy Hanna Gronkiewicz-Waltz, zaproponował, by w tym roku uroczystość była spotkaniem powstańców. Bez politycznych delegacji, bez sektora dla VIP-ów i barierek, które odgradzają powstańców od grobów ich kolegów.
Na takie rozwiązanie nie zgodził się jednak
Lech Kaczyński. Zapowiedział, że 1 sierpnia o godz. 17. przybędzie z wieńcem na cmentarz wojskowy. Na wczorajszej konferencji prezydent mówił:
- Życzenia władz Warszawy są w najwyższym stopniu zdumiewające. Prezydent nie ma prawa tam przybyć, nie mają prawa tam przybyć przywódcy opozycji, także przywódcy partii rządzącej? - pytał, zapraszając pod pomnik Gloria Victis premiera Donalda Tuska, a także przywódców innych ugrupowań politycznych: - W swoim imieniu mogę powiedzieć, że gorąco bym tam widział pana premiera i przywódców innych partii, jeśli przyznają się do czegoś, co jest tradycją ogólnonarodową - mówił Lech Kaczyński.
Zapewnił, że przy pomniku Gloria Victis nie będzie w tym roku żadnych barierek i specjalnie wydzielonych sektorów. Zaangażowani w organizację obchodów urzędnicy w warszawskim ratuszu twierdzą jednak, że wygrodzenia sektora dla VIP-ów domaga się Biuro Ochrony Rządu.
Na konferencji prezydent odniósł się też do zeszłorocznej awantury na cmentarzu wojskowym.
- W istocie chodzi o to, że w zeszłym roku jeden z polityków został niezbyt sympatycznie potraktowany, ale na to nie mam najmniejszego wpływu - bagatelizował Lech Kaczyński. Tyle że tłum gwizdał i buczał zarówno na prof. Władysława Bartoszewskiego, jak i Stefana Niesiołowskiego.
Wczoraj o uroczystościach na wojskowych Powązkach mówiła również prezydent Warszawy. W Radiu Zet Hanna Gronkiewicz-Waltz tłumaczyła, że na pierwszym posiedzeniu Honorowego Komitetu to sami powstańcy poprosili ją, by w Godzinę W przy pomniku Gloria Victis nie było politycznych delegacji. Zapowiedź obecności prezydenta Kaczyńskiego przekreśliła te plany.
- Bo to już zakłada ochronę, barierki, no i oczywiście będzie jak zwykle - stwierdziła Gronkiewicz-Waltz.
W tej sytuacji kombatanci zaproponowali, by najważniejsi politycy w państwie złożyli jeden wspólny wieniec "od narodu". Na to również nie zgodził się Lech Kaczyński. Prezydent RP złoży wieniec z powstańcami. Osobny będzie od premiera, marszałka Sejmu i marszałka Senatu. Trzeci od władz Warszawy.