Bożena Aksamit: Jakiej płci jest Bóg?
Aneta Chybicka: Mężczyzną, no chyba nie kobietą! Zdarzyło mi się usłyszeć taką odpowiedź.
Po co pani zadaje takie pytania?
- Badam stereotypy płciowe, czyli cechy, jakie społeczność przypisuje płci: mężczyzna jest asertywny, agresywny, przebojowy, kreatywny, ambitny. Kobieta - miła, opiekuńcza, submisywna, troszkę labilna emocjonalnie, histeryczna, wrażliwa, wierna. Póki człowiek zachowuje się zgodnie ze stereotypem, jest oceniany pozytywnie. To zachęca rodziców, nauczycieli i pracodawców do kierowania kobiet w stronę zawodów osłabiających hierarchię, takich jak pracownik społeczny czy sklepowa. A mężczyźni są kierowani na stanowiska elitarne, związane ze sprawowaniem władzy.
Dlatego przebojowym, kreatywnym i ambitnym kobietom jest trudniej robić karierę?
- Dwa lata temu prof. Julian Auleytner przebadał polski rynek pracy. Potwierdził, że kryteria oceny wartości pracy kobiet i mężczyzn nie są jednakowe. Od kobiety wymaga się więcej "dowodów" na to, że jest dobrym pracownikiem. O dobrej jakości pracy mężczyzny świadczy już sam fakt, że pracę tę wykonuje.
Większość kobiet doświadczyła pytań o to, czy planuje ciążę, a potem ulgi w oczach potencjalnego szefa, że dzieci już odchowane.
- Kobiety mają świadomość, że są traktowane w ten sposób i dlatego jako bardziej "elastyczna" płeć modyfikują swoje zachowania. Kształcą się na potęgę. Gdy pracują, to starają się nie brać zwolnień i urlopów.
To dlatego Polki nie chcą się na początek drogi zawodowej obarczać dziećmi?
- Dwa lata temu badałam studiujące na kilku gdańskich uczelniach młode kobiety. Wszystkie, dosłownie wszystkie chciały zostać matkami, dopiero gdy ich sytuacja zawodowa będzie na tyle ustabilizowana, żeby po porodzie bez problemu wrócić na swoje stanowisko.
Czyli pierwsze dziecko około 30. A panowie w jakim wieku chcieliby zostać ojcami?
- W takim samym jak koleżanki. Różnica polega na tym, że kompletnie nie obawiali się zachwiania przebiegu kariery. Nie przychodzi im do głowy, że to oni mogliby odejść z pracy na urlop, gdy urodzi się dziecko.
Zbliżamy się, przynajmniej jeśli chodzi o deklaracje, do Francji, Anglii, Danii, tyle że oni mają wysoką dzietność, my jedną z najniższych w Europie.
- Te państwa stosują urlopy dla ojców, mikroprzedszkola, dopłaty dla rodzin wielodzietnych, elastyczny czas pracy. Bardzo ważna jest edukacja, która zmienia stereotypy, aby coraz więcej mężczyzn było przekonanych, że nie ma nic uwłaczającego w robieniu zakupów albo zostaniu w domu z chorym dzieckiem.
U nas zamyka się przedszkola, potępia in vitro. Do tego wielka przepaść dzieli miasto i wieś.
- Jak spojrzymy na to, co było ze stereotypami ról płciowych 50 lat temu i jest teraz - niebo i ziemia. W kategoriach procesu społecznego są to zmiany wręcz galopujące. Wsie też za tym podążą.
Zaczęło się, gdy kobiety poszły do pracy.
- I zdobyły wykształcenie. Zapytałam prawie 2 tys. Polek, co myślą o mężczyznach? Deklarowały, że lubią swoich partnerów, krewnych, kolegów. Jednak podczas dalszych badań okazało się, że ich utajony stosunek do panów jest negatywny. Najwyraźniej nie wypada źle oceniać mężczyzn, z którymi jest się w bliskich relacjach. Z koleżankami, matkami, siostrami nie mają takich problemów, mają do nich stosunek pozytywny - utajony i deklarowany.
Czyli co, bab nie należy edukować?
- Inteligencja i wykształcenie, własne pieniądze dają niezależność. Zaczyna się realnie oceniać rzeczywistość. Gdy kobieta robi karierę, musi siłą rzeczy wejść w męski świat. Rywalizować, walczyć.
Źródło: Gazeta Wyborcza