Prześledźmy je zatem. Ministerstwo wielokrotnie zmieniało wersje dotyczące sprzedaży majątku stoczni.
Niechętnie też podaje szczegóły kontraktu gazowego. Ale nie ukrywa, że obie transakcje są ze sobą ściśle związane. Może niezrozumiała tajemniczość skrywa niewygodną dla rządu prawdę?
Sprzedaż majątku stoczni odbywała się pod presją czasu i UE. Rząd chciał za wszelką cenę znaleźć inwestorów dla upadłych stoczni, otrąbić sukces i uspokoić wściekłych stoczniowców. W maju nadeszły pierwsze informacje, że inwestorem będzie zarejestrowana na holenderskich Antylach spółka United International Trust, a zaraz potem -że prawdziwym inwestorem będzie kapitał z Kataru. Minister skarbu Aleksander Grad, mimo że wcześniej to zapowiadał, do dziś nie ujawnił, kto jest właściwie inwestorem i co z nim wynegocjował.
Twierdzi, że inwestor pochodzi z Kataru. Wiadomo też, że zapłacił za obie stocznie 380 mln zł, a stoczniowcy otrzymali odprawy - w sumie prawie 600 mln zł.
Interes na gazie?
0,90 zł - za tyle mniej więcej PGNiG sprzedaje dziś metr sześc. gazu
1,20 zł - Za tyle zgodziło się kupować gaz z Kataru
Liczyła się tylko cena, a nie -jak zwykle przy prywatyzacjach - także zobowiązanie do zainwestowania kapitału, zatrudnienia określonej liczby ludzi, pakiety socjalne.
Nowy prezes Polskich Stoczni - tak katarski właściciel nazwał spółkę, która przejęła majątek obu zakładów - to mało znany w branży Holender Jan Ruurd de Jonge. Zapewnia on, że szybko uruchomi produkcję tankowców skroplonego gazu lub innych statków. Niewiele na to wskazuje.
Inwestor nie ma żadnego związku z produkcją okrętową i do tej pory nie skontaktował się z menedżerami stoczni ani z projektantami, ani choćby z głównym klientem Gdyni. Nie wiadomo nawet, ile osób znajdzie pracę w stoczniach i czy w ogóle będą pracowały.
30 czerwca podczas krótkiej wizyty w Katarze minister Grad i szefowie państwowej firmy gazowej PGNiG podpisali z Qatargasem 20-letni kontrakt na dostawę do Polski skroplonego gazu - 1 mln ton rocznie. Z informacji, które PGNiG musiało ujawnić jako spółka giełdowa, wynika, że cena za tonę wyniesie 550 dol. i będzie się zmieniać zależnie od ceny ropy. Qatargas, jak prawie cała katarska gospodarka, jest powiązana z królewską rodziną rządzącą krajem.
Minister Grad zapewniał, że katarski kontrakt "z pewnością podnosi bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju". W Polsce panuje przekonanie, że bezpieczeństwo energetyczne nie ma ceny. Mimo to przyjrzyjmy się podobnym kontraktom Qatargasu w ostatnim czasie.
Według portalu internetowego Platts poświęconego światowemu rynkowi towarów i energii Qatargas podpisał 19 czerwca umowę z konsorcjum ośmiu japońskich firm energetycznych na dostawy 6 mln ton skroplonego gazu rocznie do roku 2021. Cena też jest powiązana z cenami ropy naftowej. Przy obecnym ich poziomie wynosi około 450 dol. za tonę.
Zatem PGNiG będzie płacić co roku o 100 mln dol. więcej niż Japończycy! A ostateczny rachunek zapłacą konsumenci gazu.
Szczegóły tej transakcji i analiza sytuacji w sobotniej Gazecie Wyborczej.