http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Z markerem na papieża

Katarzyna Wiśniewska Gazeta Wyborcza
2009-07-12, ostatnia aktualizacja 2009-07-10 15:48

Wydaje się, że encyklika "Caritas in veritate" oznacza rozwód albo przynajmniej separację Kościoła z entuzjastami kapitalizmu

Zanosi się na to, że pierwsza encyklika społeczna Benedykta XVI wywoła większą burzę niż "Centesimus annus", bo to z nią - najważniejszą encykliką społeczną Jana Pawła II - będzie w naturalny sposób porównywana.

W słynnym paragrafie 42 Jan Paweł II rozróżnia kapitalizm „dobry”, „który uznaje zasadniczą i pozytywną rolę przedsiębiorstwa, rynku, własności prywatnej i wynikającej z niej odpowiedzialności za środki produkcji oraz wolnej ludzkiej inicjatywy w dziedzinie gospodarczej”, i „zły”, w którym „wolność gospodarcza nie jest ujęta w ramy systemu prawnego”. Amerykańskim konserwatystom wystarczyło to, by znaleźć w encyklice poparcie papieża dla wolnego rynku. „Centesimus annus” stała się manifestem dla religijnej prawicy. Po publikacji tamtej encykliki George Weigel, biograf Jana Pawła II i były dyrektor Centrum Etyki i Polityki Społecznej w Waszyngtonie, uznał, że „ci Amerykanie, którzy odrzucili katolicką naukę społeczną, drażniącą ich domniemaną niechęcią Kościoła wobec wolnego rynku, po przeczytaniu »Centesimus annus « będą musieli zastanowić się jeszcze raz. Podobnie jak nasi bracia a la gauche [na lewicy], którzy usiłowali wykreować Jana Pawła II na ostatnią nadzieję socjalizmu z ludzką twarzą. Obowiązuje nas teraz katolicka »odpowiedź « na porażki marksizmu i ekscesy skrajnego liberalizmu: odpowiedzią tą jest właściwie rozumiany demokratyczny kapitalizm”.

A ks. Richard John Neuhaus, czołowa postać amerykańskiego konserwatyzmu, pisał o papieskiej "ostrożnej afirmacji", a nawet o "jednoznacznym opowiedzeniu się" papieża za kapitalizmem.

Ten sposób myślenia o kapitalizmie jako o systemie samoregulującym się zaszczepił się w Kościele katolickim Zachodu. Nie było to trudne, skoro Ameryka odniosła taki sukces... Ojcem chrzestnym kapitalizmu katolicy okrzyknęli Jana Pawła II (jednak on sam nigdy nie powiedział tego explicite, w swej encyklice sugerował, by zamiast o kapitalizmie mówić o "wolnej ekonomii").

Benedykt XVI, choć odwołuje się do Jana Pawła II, inaczej rozkłada akcenty. Podkreśla: kapitalizm wymaga regulacji. Wytyka ułomności liberalizmu gospodarczego, np. brak kontroli państwowej nad rynkami. W jego encyklice wyraźnie pobrzmiewają tony alterglobalistyczne. Ubolewa nad "skandalem niewiarygodnych nierówności", nad brakiem "struktury instytucji ekonomicznych będących w stanie zagwarantować regularny dostęp do pokarmu i wody". Upomina się o prawa pracownicze, pisze o ciemnych stronach globalnych korporacji. "Działalność ekonomiczna nie może rozwiązać wszystkich problemów społecznych przez zwykłe rozszerzenie logiki rynkowej. Jej celem jest osiąganie dobra wspólnego, o które powinna się także i przede wszystkim troszczyć wspólnota polityczna. Dlatego trzeba mieć na uwadze, że przyczyną poważnego braku równowagi jest oddzielenie działalności ekonomicznej, do której należałoby tylko wytwarzanie bogactw, od działalności politycznej, do której należałoby osiąganie sprawiedliwości przez redystrybucję dóbr" - pisze Benedykt XVI.

Daje też do zrozumienia, że to wypaczenia liberalizmu stoją za obecnym kryzysem gospodarczym. W encyklice pojawiają się też liczne wątki ekologiczne - memento dla tych ludzi Kościoła, którzy ekologię uważają za ideologię wywrotowych lewaków (to wątek kazań także polskich biskupów).

Leon XIII za krytykę niektórych skrajnych konserwatywnych ugrupowań i upominanie się o prawa robotników (w encyklice "Rerum novarum" z 1891 r.) zyskał w kręgach integrystycznych opinię papieża masona. Benedykt XVI nie musi się chyba tego obawiać, niemniej katoliccy wolnorynkowcy rozprawili się z nową encykliką. W "National Review Online" George Weigel nazywa tekst "hybrydą", w której łatwo można zaznaczyć złotym markerem idee papieskie (np. potępienie aborcji, antykoncepcji) i markerem czerwonym (!) fragmenty inspirowane przez Papieską Radę Iustitia et Pax. Na przykład apel o "otwarcie, w kontekście światowym, na formy działalności ekonomicznej charakteryzujące się elementami bezinteresowności i komunii" - co dla Weigla jest "niezrozumiałe" i "zagmatwane".

Z kolei Michael Novak, teolog i politolog, w latach 70. doradca Biura ds. Etycznych w Białym Domu, powiedział "New York Timesowi", że miał inne oczekiwania po encyklice. Nie podoba mu się pomysł kontroli globalnej gospodarki przez jedną instytucję, bo tak zrozumiał papieski postulat "politycznej władzy światowej dla zarządzania ekonomią". - Jestem za ograniczaniem działań rządu. Wolę świat, w którym jest wiele rządów o ograniczonych możliwościach, niż jedną nadrzędną organizację - stwierdził Novak.

Znamienne, że tekstem, do którego papież nawiązuje najczęściej i z wielką atencją, jest encyklika "Populorum progressio" Pawła VI z 1967 r. krytykująca "nieskrępowany liberalizm". Encyklika, na której grupa Novaka nie zostawiała nigdy suchej nitki, zarzucając jej abstrakcjonizm, nawet zawziętość.

Wydaje się, że "Caritas in veritate" oznacza rozwód albo przynajmniej separację Kościoła z entuzjastami kapitalizmu. I zarazem stanowi pierwszy tak wyrazisty głos Kościoła w dyskusji nad wizją globalnej gospodarki. Papież - domagając się zwiększenia pomocy dla krajów rozwijających się, uszczelnienia systemów opieki społecznej - mówi takim językiem jak krytyk ideologii wolnego rynku, wybitny ekonomista Joseph Stiglitz, który uważa, że "kraj, który się całkowicie podporządkuje dyscyplinie rynków finansowych, zrobi to na własną zgubę". A w kategoriach bardziej teologicznych Benedykta XVI nie interesuje udowadnianie, że bogacz może być zbawiony. Raczej wraca do idei Kościoła ubogich. Może to i socjalizm, ale ewangeliczny.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 7 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':