- Mają je już stadiony w Manchesterze czy Londynie, były też na Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. Ale u nas miejsc dla niewidomych będzie dwa razy więcej - mówi Katarzyna Meller, rzeczniczka spółki PL 2012 odpowiedzialnej za organizację turnieju.
- Absolutną nowością jest też to, że niewidomi nie będą siedzieli w osobnym sektorze, lecz wśród pełnosprawnych kibiców. Nie chcemy, by czuli się jakkolwiek wyobcowani, zepchnięci w najciemniejszy kąt - podkreśla Meller.
Na razie w Polsce niewidomy na mecz w zasadzie przyjść nie może. Bo po co, skoro i tak nie widzi.
- Najważniejsze to być częścią widowiska, poczuć atmosferę. Ja zawsze z meczu wracam z pozdzieranym gardłem, prawie nie mogę mówić -śmieje się niewidomy Marcin Kaczorowski, który kiedyś był masażystą łódzkiego Widzewa, a teraz pozostaje wiernym kibicem. - Kiedy byłem w sztabie medycznym klubu, o wydarzeniach na boisku opowiadał mi kierownik drużyny albo drugi masażysta. A często sam się orientowałem, co się dzieje na murawie, choćby po gwizdku sędziego, okrzykach piłkarzy lub reakcji trybun. Teraz biorę na mecz
radio i jednym uchem słucham relacji, a drugim tego, co dobiega z boiska -opowiada Marcin.
Na stadionach w
Warszawie, Gdańsku,
Poznaniu i we Wrocławiu, które przygotują około 50 miejsc dla niewidomych i tyleż dla opiekunów, radio nie będzie potrzebne. Fani dostaną zestawy słuchawkowe, w których usłyszą relację prowadzoną specjalnie dla nich.
- Będzie zdecydowanie bardziej opisowa niż radiowa -mówi Tomasz Strzymiński z fundacji Audiodeskrypcja, który sam jest niewidomym kibicem. -Komentator musi opowiedzieć, jak ubrani są piłkarze, co dokładnie robią, gdzie znajduje się piłka. Nie tylko, że ktoś podał, ale także jak podał. Mocno czy lekko, dokładnie czy niedokładnie. Tak by niewidomy wyobraził sobie przebieg meczu. Zamiast nazwisk i ciekawostek potrzebujemy wiedzieć, co się dzieje -wymienia Strzymiński.
Dzięki jego inicjatywie dwa lata temu na meczu Jagiellonii
Białystok z Zagłębiem Lubin po raz pierwszy pojawiła się 17-osobowa grupa niewidomych fanów. Na stadionie słuchali transmisji w lokalnej rozgłośni Polskiego Radia.
- Tamten mecz uświadomił nam, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Sam kiedyś widziałem i wiem, czego mi teraz w relacjach radiowych brakuje. Dziś w Polsce nie ma specjalistów od komentowania, przed
Euro 2012 trzeba ich znaleźć. Inaczej się rozczarujemy - mówi Strzymiński.
Katarzyna Meller zapewnia, że rozczarowania nie będzie. Za spełniające europejskie standardy szkolenie komentatorów zapłaci prawdopodobnie UEFA.