- Nie śpię od trzech dni - mówi Iwona Przewor, konsultant regionalny programu z Lublina. - Czuję się odpowiedzialna za 22 gminy i tysiące ich mieszkańców. Co ja im teraz powiem?
Takich konsultantów jest 28 w całej Polsce. Każdy od roku opiekuje się ok. 20 gminami. Bank Światowy wybrał 500 najbiedniejszych (jedna piąta wszystkich w Polsce) w 13 województwach do Poakcesyjnego Programu Wsparcia Obszarów Wiejskich (PPWOW).
Program ma pomagać gminom "daleko od drogi" - tym, które najmniej skorzystały na transformacji i wejściu do UE. I nie mogą sobie poradzić np. z bezrobociem, alkoholizmem czy niepełnosprawnością. Ale chodzi też o to, by obudzić w ludziach poczucie wspólnoty, nauczyć pisać wnioski o fundusze unijne.
Cały projekt to 40 mln euro pożyczki z Banku Światowego. Polska zacznie ją spłacać w 2011 r. (gminy nie płacą nic). Bank w zależności od potrzeb wypłaca kolejne transze na program - w tym roku miało to być jeszcze ok. 80 mln zł. Pieniądze zapisano w tzw. rezerwie celowej budżetu.
2 lipca minister w kancelarii premiera Michał Boni ogłosił, że skreśla te 80 mln. - Ta decyzja oznacza, że rząd nie jest zainteresowany prowadzeniem programu i kończy on żywot - mówi nam pracownik Banku Światowego.
A jeszcze 2 czerwca minister finansów Jacek Rostowski przesłał do Banku Światowego wniosek o przedłużenie programu o kolejne 18 miesięcy.
- Bank jest tak zadowolony z efektów, że na podstawie doświadczeń z Polski program zamierza wprowadzić w innych krajach regionu - mówił na spotkaniach w gminach Jan Pakulski, były już pracownik Banku.
Każda gmina dostawała średnio 80 tys. euro do wydania w dwa lata. Ale pieniądze nie były dane ot tak. Mieszkańcy, władze, lokalni liderzy musieli wspólnie określić, co jest największym problemem społeczności. Wałęsająca się młodzież? Kiepska edukacja? A może starsi ludzie, których młodzi opuścili i teraz żyją w nędzy? A następnie znaleźć dla niego rozwiązanie.
- Nie było gminy, w której byśmy usłyszeli: nie mamy problemów, nie chcemy pieniędzy - mówi "Gazecie" Jarosław Chołodecki, kierownik zespołu zarządzającego programem przy Ministerstwie Pracy. - Wszystkie uznały, że pieniądze są ważne, nawet jeśli konieczność wykonania jakiegoś wysiłku trochę przeraża.
Co udało się zrobić? Powstały m.in. pierwsze przedszkola w niektórych gminach, świetlice środowiskowe, Kluby Seniora, boiska, organizacje pozarządowe.
- Najbardziej zadziwiają mnie ludzie. Wójt Kołaczyc w Podkarpackiem pani Małgorzata Salacha wymyśliła, że latarnie uliczne w tej wsi będą czerpać energię dzięki bateriom słonecznym. A na 8 marca cały autobus pań z koła gospodyń wiejskich zawiozła do Tokaju na Węgrzech - opowiada Chołodecki.
W programie wzięło już udział ponad 676 tys. osób. W tej chwili podpisanych jest ponad 8,2 tys. umów o łącznej wartości ok. 124,2 mln zł, a umowy na kolejne 10 mln zł są w trakcie kontraktowania. Środki zostały już wstrzymane.
- To oznacza, że 42 najbiedniejszym gminom mojego województwa zabraknie 6 mln zł na usługi, na które już podpisały umowy, np. z domami pomocy społecznej - mówi Marek Gos, wicemarszałek województwa świętokrzyskiego.
Gminy się jednoczą: - Wysłaliśmy ponad 400 faksów do kancelarii premiera, Ministerstwa Pracy i Ministerstwa Finansów - mówi konsultant mazowiecki Beata Żabka. - Jeśli teraz skończymy program tak nagle, ludzie już nigdy nie uwierzą władzy, nikomu, kto do nich przyjdzie.
- Nie będziemy protestować i blokować dróg - mówi Iwona Przewor, lubelski konsultant programu. - Chcemy pokazać, co dobrego zrobiliśmy, to cała wartość programu.
Rzecznik prasowy Ministerstwa Pracy Bożena Diaby: - 10 dni temu wysłaliśmy nasz sprzeciw do ministra finansów i pokazaliśmy, ile już kontraktów zostało podpisanych, jakie zobowiązania zostały zaciągnięte.
Wiceprzewodnicząca sejmowej komisji polityki społecznej Magdalena Kochan (PO) zapowiada twardo: - To wypadek przy pracy. Ten program ma takie efekty i jest dobry, że rezygnacja z niego to za wysoka cena, na jakiej zapłacenie nie możemy sobie pozwolić.
Podkreśla, że od kilku dni trwają gorączkowe rozmowy na wszystkich możliwych frontach - z premierem Donaldem Tuskiem, w kancelarii premiera, Ministerstwie Pracy, Ministerstwie Finansów, by w parlamencie przywrócić zapis dotyczący programu.
Budżetowe posiedzenie Sejmu zaczyna się we wtorek.
GŁÓWNE PROBLEMY WSKAZANE W GMINACH:
1. Bezrobocie - 89 proc. gmin
2. Alkoholizm i inne uzależnienia - 68 proc.
3. Ubóstwo - 61 proc.
4. Brak oferty rozwoju dla dzieci i młodzieży - 46 proc.
5. Problemy starszych osób - 44 proc.
6. Niepełnosprawność - 43 proc.
1 lipca na Forum Kobiet Aktywnych zorganizowane w ramach programu do gminy Susiec w Lubelskiem zjechało ponad 400 pań. Była nawet minister Elżbieta Radziszewska
Źródło: Gazeta Wyborcza