http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

I ty staniesz się Caligarim. "Gabinet doktora Caligari"

Tadeusz Sobolewski
2009-07-12, ostatnia aktualizacja 2009-07-09 15:01

reż. Robert Wiene, Niemcy 1920, dystr. Vivarto


Do polskich kin wraca od jutra jeden z pierwszych horrorów w historii i filmowa manifestacja ekspresjonizmu. Wcale nie razi dziś swoimi papierowymi dekoracjami, wykonanymi przez plastyków z grupy Der Sturm. Współczesna estetyka kina jest tak pojemna, tak tolerancyjna dla wszelkiej sztuczności i różnych rodzajów ekspresji, że "Caligari" może liczyć na wrażliwy odbiór. Ta wizja, choć teatralna, składająca się z osobnych obrazów - jednak wciąga. Pochyłe ściany starego miasta, gdzie grasuje nieuchwytny morderca, muszlowate perspektywy schodów, rozciągnięte jak w krzywym zwierciadle kształty drzwi i okien (każde okienko wygląda jak więzienne), sceny budowane niepokojąco po przekątnej ekranu - wszystko to sprawia wrażenie jakichś upiornych graffiti, w których, jak w złym śnie, są uwięzieni bohaterowie tej historii. Za tym koszmarem kryje się jednak konkretne zło: somnambulik, który przepowiada studentowi śmierć, sam go zabija.

Film Roberta Wienego w 1920 r. odniósł kolosalny sukces w kinach Europy i Ameryki. Choć miasto z filmu wygląda jak średniowieczne, a jego akcja dzieje się w latach 30. XIX w., w epoce peleryn i cylindrów, groza "Caligariego" była pogłosem niedawno zakończonej Wielkiej Wojny. Stylizowany obraz wywoływał całkiem świeżego upiora. Tak o tym pisał Konrad Eberhardt we wstępie do "Ekranu demonicznego" Lotte H. Eisner, podstawowej książki o filmowym ekspresjonizmie: "Wojna zmaterializowała złe przeczucia, ujawniła kryzys szlachetnych idei, pięknych słów, pielęgnowanych tradycji. Pojęcie kultury, moralności, człowieczeństwa straciło swój niewzruszony sens".

Niemiecki filmowy horror narodził się z doświadczenia I wojny. Scenarzyści Caligariego - Carl Meyer, późniejszy współtwórca arcydzieł Murnaua, i praski poeta Hans Janowitz - przetransponowali do horroru swoje zetknięcie się z "pruskim autorytaryzmem, przekształcającym ludzi w automaty". W kilka lat po "Caligarim" pojawi się w filmie Fritza Langa (który miał reżyserować "Caligariego") zbrodniczy i zwyczajny zarazem tytułowy dr Mabuse oraz wampir Nosferatu w wielkim filmie Murnaua.

W "Caligarim" są zawarte podstawowe motywy kina grozy. Morderca somnambulik, człowiek maszyna (Conrad Veidt), sterowany przez demonicznego doktora (Werner Krauss), za dnia spoczywa w zamkniętej skrzyni niczym wampir. Gdy ucieka z przewieszoną przez ramię, omdlałą ofiarą w bieli, obraz ten wydaje się prefiguracją i "Nosferatu", i "King Konga", i "Pięknej i bestii". A motyw księgi, która uprzedza przyszłe wypadki - czy nie zapowiada "Rękopisu znalezionego w Saragossie" Hasa?

Za sprawą Siegfrieda Kracauera, autora słynnej książki "Od Caligariego do Hitlera", zaczęto czytać niemieckie kino lat 20. jako zapowiedź hitleryzmu - rozpętanej zwycięskiej przemocy łamiącej wszelkie zasady moralne. W niemieckich horrorach potwór drzemie w zwykłym człowieku. "I ty staniesz się Caligarim" - brzmiał slogan reklamowy filmu Wienego. Grozę niesie nie sama walka niewinnego człowieka z potworem, ale zarażenie złem, odkrycie, że jest ono bezkarne, wszechogarniające, fascynujące.

Nie musimy jednak patrzeć na te filmy wyłącznie jak na przyczynek do dziejów faszyzmu. Żyjemy w świecie niebezpiecznym, a na dodatek podszytym zwątpieniem w istnienie prawdy i rzeczywistości. XXI wiek ma swoje demonizmy, swoje lęki, swoje "Matrixy".

Caligari, zbrodniczy kuglarz, okazuje się zarazem dyrektorem szpitala obłąkanych, w którym znajdzie się bohater filmu. Czy Caligari naprawdę zostaje zdemaskowany, czy też wszystko, co oglądaliśmy, było tylko fantazją oszalałego pacjenta? Otóż rama szpitalna, biorąca całą opowieść w cudzysłów, jest późniejszym dodatkiem, zrobionym na życzenie producenta. W pierwotnej, autorskiej wersji granice między jawą a szaleństwem również zacierały się, ale groźne zło było w końcu odkryte i ukarane.

Źródło: Duży Format
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':