A może wymaga pomocy? Możesz to sprawdzić w internecie na www.scholaris.pl. Tam Centralna Komisja Egzaminacyjna opublikowała właśnie obliczenia tzw. Edukacyjnej Wartości Dodanej.
To - w dużym skrócie - specjalnie wyliczony przyrost wiedzy uczniów pomiędzy sprawdzianem na zakończenie podstawówki a wynikiem z egzaminu gimnazjalnego (pisanym po trzech latach nauki w tych szkołach). Eksperci CKE opracowali specjalny kalkulator, który oblicza jak uczniowie konkretnego
gimnazjum rozwinęli się podczas trzyletniej nauki.
Niestety, system pojawił dopiero kilka tygodni po skończonej rekrutacji do gimnazjów. Krzysztof Konarzewski, szef CKE: - System miał problem z rysowaniem elips. Przepraszam wszystkich, którzy wybierali w tym roku gimnazjum i musieli się objeść bez tych danych.
Na podstawie Edukacyjnej Wartości Dodanej CKE podzieliła gimnazja na pięć kategorii. • Szkoły neutralne, czyli przeciętne. Przyjmują średnich uczniów i takich po trzech latach wypuszczają. Takich szkół w Polsce jest najwięcej. • Szkoły sukcesu - trafiają tu dobrzy uczniowie i ich potencjał nie jest zmarnowany. W dużych miastach np. w Krakowie jest ich ponad jedna trzecia. • Szkoły wspierające - takich, które przyjęły słabych uczniów i wypuściły ich z lepszymi wynikami. Tu duża ciekawostka: według CKE więcej jest ich na peryferiach niż w dużych miastach. - W małych miastach nie ma wyścigu szczurów. Szkoły nie biją się o dobrych uczniów, by podnieść swoje wyniki w rankingach, potrafią pochylić się nad dziećmi słabszymi. Świetnie pracują. Pokazały to dopiero obliczenia EWD, bo suche wyniki przeprowadzonych tam egzaminów nie rzucają na kolana - mówi szef CKE
Pozostałe dwie kategorie to: (Szkoły wymagające pomocy - przyjmujące i wypuszczające słabych uczniów oraz • szkoły zmarnowanych szans. - Te gimnazja są najgorsze ze wszystkich, przyjmują nawet niezłych uczniów i marnują ich potencjał - mówi Konarzewski.
Czy to zła wiadomość, że większość naszych gimnazjów zasłużyło na opinię neutralnych? - Świat jest tak zbudowany, że większość ludzi jest średniego wzrostu, ma średnią wagę i średnie zdolności. Neutralności w każdej dziedzinie jest najwięcej. Gdyby nasze badania pokazały co innego, zacząłbym się martwić, czy zostały solidnie przeprowadzone - twierdzi szef CKE.
Już we wrześniu do gimnazjów niewykorzystanych szans i wymagających pomocy ruszą wizytatorzy. Po to - jak zapewnia CKE - żeby zaoferować pomoc. Dodaje, że najlepszą pomocą byłoby zatrudnienie tam najlepszych nauczycieli. Ale jak to zrobić? Konarzewski: - Tak samo jak ściąga się wybitnych menedżerów do pracy w podupadłych firmach. Trzeba im zaoferować atrakcyjne warunki finansowe i uwzględnić to, że zdecydowali się na pracę w słabszym gimnazjum, w awansach zawodowych.