Wyniki wyborów europejskich pokazują, że euroentuzjaści stoją przed dużym wyzwaniem, muszą bowiem przeciwdziałać postawom apatii bądź negacji wobec UE. Zwłaszcza teraz, w czasie wielkich globalnych zmian, musimy nakreślić pozytywną wizję przyszłości Europy.
Musimy bronić dotychczasowych zdobyczy, lecz także aktywnie realizować nowy pakiet zadań na XXI wiek: europejską politykę energetyczną zapewniającą rzeczywiste bezpieczeństwo oraz politykę zagraniczną, bardziej czytelnie mówiącą światu o europejskich interesach i wartościach.
Sukces UE opiera się na dwóch filarach - społecznej gospodarce rynkowej i liberalnej polityce. Dziś te filary są zagrożone. Globalna recesja testuje naszą umiejętność godzenia polityki otwartych rynków z przejawianą przez obywateli chęcią uzyskania ochrony dla siebie i środowiska. A rosnący sprzeciw wobec poszerzenia UE zagraża możliwościom promowania przez nas pokoju i dobrobytu w krajach ościennych.
Musimy unikać protekcjonizmu, ponieważ otwarte rynki stymulują wzrost i innowacyjność. Najlepiej ochronimy obywateli, jeżeli zapewnimy im zdobycie umiejętności pozwalających na zmianę pracy, a w tym czasie otoczymy ich opieką społeczną.
Musimy trzymać się zobowiązań odnośnie członkostwa Turcji i krajów Bałkanów Zachodnich, pod warunkiem spełnienia przez nie wymaganych warunków.
Turcja, która będzie odgrywać coraz ważniejszą rolę jako kraj transferowy importu energii z Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej, jest dla Europy szansą, a nie zagrożeniem.
Europa potrzebuje również zmiany. Pierwotnym bodźcem dla europejskiej integracji była energia i to ona musi stać się na powrót naszym priorytetem strategicznym. A to dlatego, że UE staje się coraz bardziej uzależniona od importu z regionów niestabilnych lub niewiarygodnych. Do 2030 r. będziemy importować 84 proc. gazu, czyli o 57 proc. więcej niż obecnie. Prognozy wskazują, że w tym czasie globalne zapotrzebowanie na energię wzrośnie o 45 proc.
Musimy więc wprowadzać regulacje, dzięki którym nasze
domy i przedsiębiorstwa będą bardziej energooszczędne. Musimy dywersyfikować źródła energii, pozyskiwać jej więcej z wiatru, pływów morskich i słońca, lecz również energii jądrowej, oraz zapewnić sobie większe zróżnicowanie źródeł i szlaków dostaw energii.
Musimy dążyć do coraz powszechniejszego wykorzystywania samochodów na prąd i ogrzewania prądem naszych domów, ponieważ zmniejszy to nasze uzależnienie od importowanej ropy i gazu na korzyść czystszych, alternatywnych źródeł energii. Potrzebna jest ponadto większa solidarność pomiędzy krajami UE - usprawnione magazynowanie i lepsze planowanie kryzysowe, lecz także zliberalizowany, przejrzysty i zintegrowany rynek energii.
Jest to nie tylko droga do większego bezpieczeństwa energetycznego - to również droga ucieczki od niebezpiecznych zmian klimatycznych. Reorientując UE, możemy naszą energię zarówno zabezpieczyć, jak i oczyścić dla przyszłych pokoleń.
Priorytet drugi to zapewnienie Europie poważnej pozycji w polityce zagranicznej. Jeżeli chcemy uniknąć tzw. świata G2 kształtowanego przez stosunki
USA -
Chiny, musimy dążyć do efektywnej współpracy w ramach G3 - z UE jako trzecią nogą.
Już teraz UE powinna odgrywać większą rolę w sprawach globalnych. Tylko w 2008 r. interweniowaliśmy w celu ustabilizowania sytuacji w Gruzji, uzgodniliśmy odważne zadania w obszarze zmian klimatycznych czy wypracowaliśmy czytelną propozycję zaangażowania się w kwestię Iranu w kontekście poparcia dla nowej polityki USA.
UE musi jednak podnieść dyplomatyczną grę na wyższy poziom. Musimy zastanowić się, jak znaleźć siły i dokąd je wysłać w pierwszej kolejności - teraz mamy w sumie 2 mln żołnierzy, ale z tej liczby możemy jednorazowo rozlokować tylko 5 proc.
Nadal istnieją znaczne przeszkody na drodze do skutecznego zaangażowania się w wysiłki podejmowane przez kluczowych partnerów, w szczególności NATO. Musimy także nauczyć się lepiej formułować naprawdę strategiczne odpowiedzi na trudne polityczne pytania: jak wielką presję wywrzeć na Iran czy jak zaangażować Rosję, broniąc jednocześnie naszych wartości.
Zarówno w obszarze energii, jak i polityki zagranicznej każdy kraj członkowski musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jaka jego zdaniem ma być Europa. Ale sukces UE opiera się na poczuciu solidarności pomiędzy narodami, na świadomości, że korzyści płynące ze współpracy i kompromisów zdecydowanie przeważają nad próżnym urokiem samotnej drogi. To musi stać się podstawą odnowy naszej Unii w XXI wieku.