- Czeka mnie spotkanie z Jolantą Kwaśniewską - powiedział "Gazecie"
Grzegorz Napieralski, gdy usłyszał, że żona byłego prezydenta (23 proc. poparcia) jest w naszym sondażu tuż za Donaldem Tuskiem (26 proc.). Szef
SLD nie chciał jednak zadeklarować, czy będzie ją namawiał do kandydowania na prezydenta w 2010 r. Kwaśniewska nigdy nie powiedziała, że wystartuje w wyborach, ale i nigdy tego zdecydowanie nie wykluczyła.
- Wyborcy doceniają działalność charytatywną prezydentowej, ale dobrze pamiętają także prezydenturę Aleksandra Kwaśniewskiego. Świetny wynik Jolanty Kwaśniewskiej pokazuje, że Polacy tęsknią za zmianą warty w polityce i chcą zakończyć zapasy Tusk - Kaczyński - mówi Napieralski.
- Sondaż prezydencki pokazuje potencjał lewicy - przyznaje Rafał Grupiński (PO), minister w kancelarii premiera. Ale dodaje: - Popularność pani Kwaśniewskiej to połączenie elektoratu lewicowego z kobiecym. Pomógł jej niedawny Kongres Kobiet Polskich. Nie uważam przy tym, że to realistyczna kandydatura. Nie sądzę, żeby Jolanta Kwaśniewska chciała budzić demony kampanii wyborczej.
Dopiero trzeci w sondażu jest urzędujący prezydent Lech Kaczyński (12 proc.). - Można już pytać nie o jego szanse na wymarzoną reelekcję, ale wręcz o wejście do drugiej tury - mówi socjolog prof. Andrzej Rychard. On jednak też powątpiewa w sukces Kwaśniewskiej: - Za wcześnie mówić, że jej wynik to dobra wiadomość dla lewicy. Były już gwiazdy sondaży prezydenckich: Hanna Gronkiewicz-Waltz,
Zbigniew Religa. Potem były to spadające gwiazdy.
- To całkiem dobry sondaż dla prezydenta Kaczyńskiego - komentuje wiceszef PiS Adam Lipiński. - Zbyszek Ziobro nie będzie kandydował, więc jego wyborcy poprą prezydenta. To ponad 20 proc. głosów. A w start Kwaśniewskiej nie wierzę. Osoby niekojarzone z walką polityczną wypadają nieraz bardzo dobrze w sondażach, ale w starciu politycznym się nie sprawdzają. Nie mam złudzeń, że Kwaśniewska byłaby w stanie odtworzyć to poparcie z sondażu w kampanii - dodaje Lipiński.
Jak czytać wynik Olechowskiego (8 proc.)? - Andrzej Olechowski wyszedł z niebytu politycznego i na razie - poza krytyką PO - nic nie zaprezentował. Żadnej propozycji programowej, trudno więc, żeby miał lepszy wynik - ocenia Rychard.
Znikome poparcie mają
Waldemar Pawlak z
PSL (2 proc.) i Jolanta Szymanek-Deresz z SLD (1 proc.).
Sondaż "Gazety" wymaga pewnego zastrzeżenia. Partie wystawią po jednym kandydacie - u nas nazwisk było więcej: z PO Tusk i Buzek (łącznie 31 proc.), z PiS - Kaczyński i Ziobro (21 proc.), z lewicy - Kwaśniewska, Cimoszewicz i Szymanek-Deresz (aż 33 proc.).
Prawie na pewno nie wystartuje Buzek (5 proc. poparcia), przyszły przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Włodzimierz Cimoszewicz (9 proc.) wciąż ma szansę zostać sekretarzem Rady Europy, a poza tym deklarował, że na prezydenta startować nie będzie.
W sondażu partyjnym "Gazety" wszystko zostało po staremu. Platforma wróciła do 50-proc. poparcia i ma ponaddwukrotną przewagę nad PiS. Warto jednak pamiętać, że w wyborach do Parlamentu Europejskiego PiS wypadł ciut lepiej, a PO trochę słabiej niż w badaniach.
- Mimo kryzysu, mimo zapowiedzi cięć budżetowych przewaga Platformy się utrwaliła. Polacy wciąż uważają, że marsz przez kryzys jest najbezpieczniejszy z PO - komentuje Grupiński.
Powyżej progu są jeszcze SLD i PSL. Dlaczego jednak SLD wypada tak słabo, skoro Kwaśniewska, Cimoszewicz i Szymanek-Deresz mają razem tak duże poparcie w sondażu prezydenckim? - 9 proc. to wynik nad progiem wyborczym i dobry początek. Punkt dojścia to 33 proc. w kolejnych wyborach parlamentarnych. Takie poparcie mają łącznie kandydaci lewicy na prezydenta i taki jest potencjał SLD - mówi "Gazecie" Napieralski.
Nie drgnęły notowania Stronnictwa Demokratycznego Pawła Piskorskiego (1 proc.), choć w tygodniu przed sondażem poparcie dlań zadeklarował po głośnym odejściu z PO Andrzej Olechowski. Piskorski był dla nas wczoraj niedostępny.
A jutro - sondażowa druga tura: czy Kwaśniewska pokona Tuska?