Marcin Bosacki: To była udana wizyta Obamy w Moskwie? David Kramer: Na pewno bardziej udany, i w gruncie rzeczy ważniejszy, był jej dzień drugi. Pierwszy poświęcono głównie na rzeczy ważne, ale techniczne - głównie porozumienie o redukcji strategicznych arsenałów nuklearnych. A i tak pozostały w tej kwestii różnice do rozwiązania w kolejnych miesiącach.
W drugim dniu prezydent Obama nie tylko spotkał się z premierem Władimirem Putinem, faktycznym władcą Rosji. Spotkał się też z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego i opozycji. I wygłosił bardzo ważne przemówienie w Nowej Szkole Ekonomii w Moskwie. Tam Obama najjaśniej powiedział o amerykańskich interesach narodowych w stosunkach z Rosją: nie tylko rozbrojeniu, ale i konieczności wspólnej walki z terroryzmem czy powstrzymania Iranu przed uzyskaniem broni atomowej.
Co najważniejsze, Obama nie unikał mówienia o potrzebie demokracji i rządów prawa w Rosji. Nie unikał podkreślania, że
Ukraina i
Gruzja mają prawo same sobie wybierać sojusze. To nie do przecenienia, że Obama podczas pierwszej wizyty w Moskwie to powiedział.
Co wiadomo po tej wizycie o losach tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach? - Niewiele nowego. Rząd Obamy zgodził się na powiązanie rozmów o systemach ofensywnych, czyli rakietach i głowicach, z rozmowami o systemach defensywnych, czyli tarczy. Choć to moim zdaniem błąd - nie jestem pewien, czy to aż tak duże zwycięstwo Rosji, jak to ogłosił Miedwiediew.
Obama wciąż ma duże pole manewru, we wtorek w przemówieniu powtórzył, że tarcza nie ma być skierowana przeciw Rosji, a sens jej budowy zniknie, gdy zniknie zagrożenie nuklearne ze strony Iranu. Ale proszę zauważyć - o Iranie mówił podczas tej wizyty Obama, Miedwiediew nie. Czy Moskwa rzeczywiście będzie współpracować w tej sprawie i innych, na których Waszyngtonowi zależy, to wciąż sprawa otwarta.
Czy wielkie zaangażowanie Obamy w stosunki z Rosją podczas pierwszego półrocza rządów opłaciło się USA? - Znów za wcześnie na odpowiedź. Myślę, że po tym szczycie, po powołaniu komisji dwustronnych w wielu dziedzinach, ekipa Obamy uważa, że tak. Ale np. do komisji ds. społeczeństwa obywatelskiego
Rosja wysyła ludzi, którzy je dławili, nie rozwijali... Doradcy Obamy uważają, że warto Moskwę angażować, próbować współpracy. Ale tak też uważano w początkach rządów George'a Busha jr.
Na wielu polach pozostają między nami fundamentalne różnice. Mamy inne niż rządząca Rosją ekipa zdanie o demokracji, NATO, zagrożeniach na Bliskim Wschodzie, nie zgadzamy się z rosyjską koncepcją "strefy uprzywilejowanych wpływów" Moskwy...
Co z tej całej nowej polityki rosyjskiej Obamy wyniknie - zobaczymy najwcześniej za pół roku.
*David Kramer jest ekspertem ds. Europy i Rosji w waszyngtońskim instytucie badawczym German Marshall Fund. Wcześniej w dyplomacji George'a Busha odpowiadał m.in. za stosunki z Rosją