-
Benedykt XVI wytyka błędy globalizacji w przeddzień szczytu grupy G8. To znamienne, bo właśnie te kraje muszą rozwiązać problemy powstałe wskutek upadku zdziczałego rynku światowego - mówi włoski watykanista Marco Politi.
Wyczekiwana od półtora roku encyklika "
Caritas in veritate" ("Miłość w prawdzie"), podpisana przez
papieża już 29 czerwca, wzywa m.in. do powołania "władzy światowej" z uprawnieniami do kontrolowania globalnego rynku, ochrony środowiska i ograniczenia zużycia energii. Apeluje też do porzucenia programów organizacji międzynarodowych, które dążą do ograniczania liczby urodzeń m.in. poprzez promowanie aborcji.
"Obecny kryzys zobowiązuje nas do ponownego przemyślenia naszej drogi i do przyjęcia nowych reguł. Kryzys staje się okazją do czynienia nowych projektów" - podkreśla papież. Jednocześnie zastrzega, że globalizacja sama w sobie "nie jest ani dobra, ani zła" i od ludzkości zależy, czy stanie się jej beneficjentem, czy ofiarą.
Benedykt XVI wzywa do wzmocnienia instytucji politycznych, w tym państwowych, które w przeszłości wycofywały się ze sfery gospodarczej w myśl ideologii głoszącej, że rynek powinien być grą ślepych sił, których nie dotyczą zasady polityki czy moralności. Bogate kraje i firmy szukały tanich robotników w krajach Trzeciego Świata, choć jednocześnie nie gwarantowały im właściwego bezpieczeństwa socjalnego. Dlatego papież, nawiązując do pierwszej encykliki społecznej "Rerum novarum" z 1891 r., wspiera związki zawodowe i ich współpracę w walce o prawa pracownicze na poziomie globalnym.
"Prawdziwym skandalem epoki globalizacji jest wciąż utrzymujące się zjawisko głodu bądź braku dostępu do wody w najuboższych krajach" - przypomina papież. Tłumaczy, że nie jest to efektem braku żywności, lecz "błędów natury społecznej i instytucjonalnej". Niektóre organizacje międzynarodowe, korporacje i państwa sprzyjają bowiem korupcji, co hamuje rozwój gospodarczy. Podczas swej niedawnej afrykańskiej pielgrzymki Benedykt XVI precyzował, że ubóstwo i autorytaryzm na Czarnym Lądzie są często wynikiem sojuszu lokalnych reżimów z korporacjami, które wspólnie okradają społeczeństwa, m.in. z bogactw naturalnych.
Nowa "władza światowa" (papież nie precyzuje, czy powinien to być np. zreformowany ONZ) powinna nie tylko nadzorować rynki finansowe, ale też sprzyjać inwestycjom w krajach biednych, zwłaszcza w rolnictwo, aby pomóc ich rozwojowi gospodarczemu i zerwać z uzależnieniem od dotacji z Zachodu. Jednocześnie kraje ubogie powinny zyskać równe prawa w światowym obrocie gospodarczym, które - co pośrednio przypomina papież - są obecnie łamane m.in. przez zapory celne dla importu żywności z krajów rozwijających się.
Wkładanie pieniędzy w rozwój krajów ubogich może okazać się inwestycją bardziej zyskowną i etyczną od tworzenia nowych baniek spekulacyjnych, które przyczyniły się do obecnego kryzysu. W przyszłości te kraje mogą stać się zasobnymi partnerami gospodarczymi i rynkami zbytu, co - jak pisze papież - pomoże w "podtrzymaniu zdolności produkcyjnych państw bogatych".
Czołówki włoskich gazet, które żyją debatami o nowym prawie antyimigracyjnym rządu Silvia Berlusconiego, zdobyło wezwanie papieża, aby nie traktować imigrantów jako towaru czy siły roboczej, lecz pamiętać o ich ludzkiej godności.
Encyklika Benedykta XVI jest próbą dostosowania nauczania społeczne Kościoła do epoki globalizacji i rozwija krytykę skrzywionego kapitalizmu, gdzie centrum stanowi zysk, a nie człowiek, którą
Jan Paweł II zapoczątkował w "Centesimus annus" z 1991 r.
Podobnie jak poprzednicy Benedykt XVI wiąże rozwój gospodarczy z nawróceniem oraz obecnością religii w sferze publicznej. "Szerzenie obojętności religijnej i ateizmu praktycznego" papież uznaje za przeszkodę w rozwoju społeczeństw. Namawia do obrony życia i rodziny "opartej na małżeństwie kobiety i mężczyzny" przed "ideologią technokratyczną", która ma nakłaniać człowieka do zastępowania Boga, m.in. w sprawach życia ludzkiego. Jej efektem ma być aborcja czy też nadużycia bioetyczne. Chodzi m.in. o in vitro, choć te słowa nie padają wprost.