- To prawdziwe "zresetowanie" naszych stosunków - tak eksperci oceniają wczorajszy pierwszy dzień wizyty w Moskwie Obamy, jego żony Michelle i dwóch córek.
Prezydenci uzgodnili przede wszystkim, że nowy, negocjowany właśnie układ o redukcji sił nuklearnych ograniczy liczbę głowic w arsenale każdego z supermocarstw do poziomu 1650 sztuk. Każdy kraj zatrzyma także 500-1100 rakiet zdolnych do ich przenoszenia. To o ponad połowę mniej, niż oba kraje mają dzisiaj.
Z tak głęboką redukcją zaproponowaną przez Obamę nie chcą się pogodzić generałowie rosyjscy. Uważany za jastrzębia gen. Leonid Iwaszow w "Niezawisimej Gazecie" nawoływał wczoraj, by
Rosja w żadnym wypadku nie spieszyła się z decyzją o redukowaniu arsenału nuklearnego. Zmniejszając liczbę głowic, straci bowiem status supermocarstwa "i wejdzie do grupy państw drugorzędnych - takich jak
Francja czy Wlk. Brytania".
Był to najważniejszy i najtrudniejszy punkt wczorajszych rozmów na Kremlu. Nowy układ, który zastąpi wygasający właśnie START, musi wejść w życie do końca roku. Przeszkodą, jak się wydawało, trudną do pokonania, było zdecydowane żądanie Moskwy, by o ograniczeniu zbrojeń mówić dopiero wtedy, gdy Amerykanie zrezygnują z planów budowy tarczy antyrakietowej w Czechach i Polsce.
Wczoraj na Kremlu żadne decyzje w sprawie tarczy jednak nie zapadły. Prezydenci zdecydowali jedynie, że sprawę tarczy i zagrożeń, przeciwko którym tarcza ma chronić Amerykę i jej sojuszników, zbadają wspólnie eksperci obu krajów.
Urzędnicy Miedwiediewa i Obamy podpisali także ważne porozumienie w sprawie tranzytu przez terytorium Rosji zaopatrzenia dla wojsk amerykańskich walczących w Afganistanie. Sprzęt i materiały będą przewożone lądem, a nad Rosją armia
USA będzie mogła samolotami transportowymi przewozić swych żołnierzy. Rosjanie pozwolą Amerykanom na 12 przelotów transportowych dziennie. To poważny gest dobrej woli ze strony Moskwy.
Rosja i USA wznawiają też współpracę wojskową w innych dziedzinach. W przyszłości ich armie mają nawet przeprowadzać wspólne manewry.
Na wspólnej konferencji prasowej Obama ocenił, że w stosunkach USA i Rosji doszło do zapowiedzianego kilka miesięcy temu przez wiceprezydenta Joe Bidena "resetu". - Tak, zresetowali - zgadza się z tą opinią Fiodor Łukjanow, redaktor naczelny pisma "Rosja w polityce globalnej", jeden z najlepszych rosyjskich ekspertów polityki zagranicznej. I wyjaśnia: - Prezydentom udało się osiągnąć porozumienie w trudnych sprawach. To na razie tylko wstępne ustalenia, ale doszło do nich po latach fatalnych stosunków między naszymi krajami. To duży sukces.
- Czy to oznacza, że prezydenci ustalą, iż tarczy w Polsce i Czechach nie będzie? - pytamy. - Nic nie jest przesądzone, ale na miejscu polskiego rządu już zacząłbym rozmowy z Waszyngtonem o tym, jak Amerykanie zrekompensują wam rezygnację z budowy tarczy - radzi Łukjanow.