- Czy jeśli lekarz powoła się na klauzulę sumienia, bojąc się zaszkodzić płodowi, to państwo polskie zapewnia chorej kobiecie pomoc innego lekarza? - pyta dalej Trybunał w Strasburgu.
Pyta w sprawie 25-letniej kobiety z Piły, która niedoczekawszy pomocy, zmarła z powodu sepsy w 2004 r. Do Trybunału odwołała się jej matka, po tym jak bezskutecznie usiłowała dojść sprawiedliwości w Polsce. Pomagają jej prawniczki z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Federacja od lat bije na alarm, że w Polsce ogranicza się prawo kobiet do ochrony zdrowia. W szczególności kobiet w ciąży, którym lekarze ograniczają leczenie z obawy, że jeśli coś stanie się płodowi, to zostaną oskarżeni o umyślne wywołanie poronienia.
Sprawę mieszkanki Piły "Gazeta" opisała w maju 2005 r. (w skardze do Strasburga występuje jako "Y"). Chorowała na przewlekłe, wrzodziejące zapalenie jelita. W maju zdiagnozowano u niej 4.-5. tydzień ciąży. Niedługo potem z silnymi bólami trafiła do szpitala w Pile. Stwierdzono ropień jelita grubego, ale leczono zachowawczo, bojąc się, że ingerencja chirurgiczna spowoduje poronienie. Bóle były coraz gorsze. Hospitalizowano ją w sumie 11 razy - w Pile, Łodzi i Poznaniu. Wykonano jej płytkie badanie endoskopowe i trzy razy usunięto ropnie pojawiające się na zewnątrz. Podawano sterydy i antybiotyki. W Pile usłyszała też od lekarza, że "zajmuje się swoim tyłkiem zamiast czym innym". Leczenie nic nie dało. Okazało się, że w jelicie jest przetoka, którą zakażenie roznosi się po organizmie. Należało zrobić pełną endoskopię, znaleźć i usunąć źródło zakażenia, zlikwidować przetokę - czyli zrobić normalny zabieg operacyjny. Ale to groziło poronieniem. W Szpitalu im. Pierogowa w Łodzi lekarz odmówił wykonania nawet endoskopii, powołując się na klauzulę sumienia (że nie chce ryzykować życia dziecka poczętego). Rodzina prosiła lekarzy, żeby ratowali dziewczynę nawet kosztem dziecka. Bezskutecznie.
Na początku września w Szpitalu Barlickiego w Łodzi okazało się, że dziecko jest martwe. Usunięto je. I owrzodzony odcinek jelita z przetoką. Ale było za późno. Y zmarła z powodu sepsy 29 września.
Rodzina złożyła doniesienie do prokuratury o nieudzieleniu pomocy. I skargę do lekarskiego sądu dyscyplinarnego. Ten ostatni uznał, że nie było błędu w sztuce i że postępowanie lekarzy nie przyczyniło się do śmierci Y. Prokuratura umorzyła sprawę we wrześniu zeszłego roku. Sąd podtrzymał jej decyzję.
Trybunał zajął się sprawą kilka miesięcy od jej wniesienia, co jest rzadkością. Właśnie "zakomunikował" ją polskiemu rządowi. A to oznacza, że zamierza ją rozstrzygnąć merytorycznie (Trybunał ma prawo wybierać do rozpatrywania skargi, które uzna za ważne i interesujące z punktu widzenia ochrony praw człowieka).
Matka zmarłej Y poskarżyła się do Strasburga na naruszenie prawa córki do życia zarówno przez służbę zdrowia, jak i prokuraturę, która opieszale - blisko dwa lata - i nierzetelnie badała sprawę. Skarży też naruszenie zakazu tortur i nieludzkiego traktowania: jej córka od maja do września cierpiała na niezwykle silne bóle, a lekarze, troszcząc się o dobro płodu, nie stosowali dostępnych środków, żeby złagodzić cierpienie i usunąć jego przyczynę. W dodatku traktowana była w sposób poniżający. Przedkładając dobro dziecka nad dobro chorej, naruszono też art. 8 Konwencji Praw Człowieka mówiący o prawie do życia prywatnego i rodzinnego i art. 14 zakazujący dyskryminacji - w tym przypadku prawa do ochrony życia - ze względu na płeć i fakt bycia w ciąży. Wreszcie naruszono art. 13 Konwencji gwarantujący prawo do skutecznego środka odwoławczego. To w związku z tym Trybunał pyta, czy pacjentce, której lekarz odmówił badania, powołując się na klauzulę sumienia, przedstawiono listę placówek, w której badanie zostanie wykonane.
Źródło: Gazeta Wyborcza