Zobacz również komentarz Dominiki Wielowieyskiej:Dymisja Agnieszki Chłoń-Domińczak porażką rządu Donalda Tuska Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
O odejściu Chłoń-Domińczak z Ministerstwa Pracy w sejmowych korytarzach szeptano od kilku miesięcy.
Jolanta Fedak z
PSL odebrała jej podczas urlopu macierzyńskiego większość kompetencji, w tym najważniejsze zadanie - dokończenie zmian w systemie emerytalnym. Wiceminister dostała zakaz kontaktu z dziennikarzami. Pracę stracili też jej bliscy współpracownicy, m.in. dr Dariusz Stańko z SGH.
- Pod nieobecność Chłoń-Domińczak jej obowiązki związane z dokończeniem reformy emerytalnej przejął wiceminister Marek Bucior - tłumaczy Fedak. Chłoń-Domińczak miała przygotować ustawą antydyskryminacyjną. "Prace są dalekie od ukończenia i Europejski Trybunał Sprawiedliwości grozi nam wysoką karą" - napisała Fedak w specjalnym oświadczeniu.
- To nieprawda, ustawa jest gotowa, w ubiegłym tygodniu przyjął ją Komitet Stały Rady Ministrów, a w przyszły wtorek ma się nim zająć rząd - mówi urzędnik pracujący w resorcie pracy. Jego zdaniem Fedak pozazdrościła Chłoń-Domińczak popularności: - Bo to Agnieszka firmowała swoją twarzą najważniejsze reformy emerytalne tego rządu.
Chłoń-Domińczak nie chce rozmawiać o powodach swojej dymisji. - Wykonałam zadania, które powierzyła mi minister Jolanta Fedak, i teraz chcę się zająć pracą naukową, dokończyć habilitację - mówi "Gazecie".
- Z rządu odchodzi jeden z najwybitniejszych ekspertów od ubezpieczeń społecznych w kraju - mówi prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej z 1999 r. Chłoń-Domińczak w resorcie pracy spędziła 12 lat. Jeszcze w czasie studiów w warszawskiej SGH wspólnie z prof. Górą przygotowywała reformę.
Zaczęła być marginalizowana dopiero z nadejściem rządów koalicji
PiS-
Samoobrona-
LPR. Schronienie znalazła w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego u Grażyny Gęsickiej. Do resortu pracy wróciła za namową Joanny Kluzik-Rostkowskiej (PiS). - Ma ogromną wiedzę i jest przy tym całkowicie apolityczna - mówi była minister pracy w rządzie PiS.
Jej zdaniem w ten sposób minister Fedak ogranicza wpływy PO w resorcie. - Agnieszka dała swoją twarz najtrudniejszej reformie tego rządu, czyli emeryturom pomostowym. Dziwię się, że premier pozwala jej odejść - dodaje Kluzik-Rostkowska.
Jej pracy nie przerywały kolejne ciąże. Ośmioletni dziś Michał urodził się krótko po starcie nowego systemu emerytalnego. Czteroletnia Marysia przyszła na świat w czasie prac nad planem Hausnera. Na finał ustawy o emeryturach pomostowych urodził się Maciej. Za każdym razem Chłoń-Domińczak pracowała niemal do dnia porodu, a do pracy zawsze stawiała się natychmiast po urlopie macierzyńskim.
Kiedy było trzeba, przychodziła do Sejmu na wieczorne debaty. Była na wszystkich komisjach sejmowych poświęconych emeryturom. Zawsze cierpliwie odpowiadała nawet na najgłupsze pytania nieprzygotowanych posłów. Nigdy nie pozwoliła sobie na złośliwości pod adresem rozmówcy.
Jeszcze w listopadzie ub.r. Chłoń-Domińczak mówiła "Gazecie", że nie wyobraża sobie życia bez ministerstwa. I poza Polską - choć od lat dobijają się o nią Bank Światowy i OECD. Obie instytucje oferty pracy ponawiają nieprzerwanie od 2000 r. Jej przyjaciele pukali się w głowę, bo na Zachodzie mogłaby za łatwiejszą pracę dostawać kilkakrotnie większe pieniądze.
Jerzy Hausner, były wicepremier: - Jest najwyższej klasy bezpartyjnym fachowcem. To dzięki takim ludziom ten kraj jeszcze jakoś działa. Do tej pory żałuję, że nie zrobiłem jej wiceministrem. Może bylibyśmy teraz o kilka kroków dalej.
- Tylko ktoś szalony mógłby nie docenić wiedzy i zaangażowania Agnieszki - uważa Izabela Jaruga-Nowacka, była minister ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. To ona zrobiła Chłoń-Domińczak swoją zastępczynią, gdy objęła tekę ministra pracy. - Jest doskonałym ekspertem, a przy tym potrafi mówić o skomplikowanych sprawach zrozumiałym językiem.
- Wierzę też, że gdzieś tam w ludziach, także politykach, tkwi odrobina przyzwoitości. I że w którymś momencie oni sami poczują, że pewna granica smaku została przekroczona - mówiła "Gazecie" w listopadzie ub.r. Chłoń-Domińczak.