http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polityczne gry z ustawą medialną

Rozmawiała Agnieszka Kublik
2009-07-07, ostatnia aktualizacja 2009-07-07 00:35

- W obecnej sytuacji szanse na szybkie wejście w życie nowej ustawy są niemal zerowe. Przecież nawet PO proponowała prezydentowi skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, a ten nie jest związany żadnymi terminami - rozmowa z prof. Tadeuszem Kowalskim

Prof. Tadeusz Kowalski, autor projektu ustawy medialnej
fot. Adam Kozak / AG
Prof. Tadeusz Kowalski, autor projektu ustawy medialnej
Zobacz także:
Minister skarbu wprowadzi kuratora do TVP?

Agnieszka Kublik: Tak jak się pan obawiał, KRRiT, w której zasiadają przedstawiciele PiS, LPR i Samoobrony, zaraz wybierze rady nadzorcze TVP i PR. Ta koalicja na trzy kolejne lata przejmie media publiczne. Czy jakoś można temu zapobiec?

Prof. Tadeusz Kowalski: Nie. Nie widzę przesłanek prawnych, aby zapobiegać powołaniu rad nadzorczych w spółkach mediów publicznych. Zgodnie z obecnym stanem prawnym KRRiT jest zobowiązana do niezwłocznego ich powołania. Zakończenie walnego zgromadzenia akcjonariuszy TVP przez ministra skarbu (3 lipca) sprawiło, że kadencja dotychczasowej rady nadzorczej TVP wygasła. Zapowiedzi, ale tylko zapowiedzi, negatywnej oceny sprawozdania z działalności KRRiT za rok 2008 przez Sejm i Senat nie stanowią wystarczającej podstawy dla oczekiwania, że Krajowa Rada przestanie istnieć w obecnym kształcie. Myślę też, że wybierając nowe rady, członkowie KRRiT mają poważne szanse przedłużenia swoich mandatów (bo być może prezydent zdecyduje się zatwierdzić sprawozdanie). Co do kształtu tych rad, to zobaczymy w praktyce, jaki to będzie skład osobowy. Wydaje się, że tym razem w podziale nie będzie uczestniczył LPR, ale to się okaże. Być może zwycięży polityczny pragmatyzm LPR, zgodnie z którym lepiej mieć coś niż nic, a więc nawet skromny udział w radach jest lepszy niż żaden.

Kadencję tych nowych rad nadzorczych mogłaby przerwać tylko nowa ustawa medialna. Czy są szanse, że powstanie i wejdzie w życie? Komu zależy na zakonserwowaniu obecnego stanu w mediach publicznych?

- W obecnej sytuacji szanse na szybkie wejście w życie nowej ustawy są niemal zerowe. Przecież nawet PO proponowała prezydentowi skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, a ten nie jest związany żadnymi terminami (ustawa o CBA czekała w Trybunale prawie 2 lata). Nie przesądzając o tym, co powie Trybunał, już dziś wiadomo, że kilka zapisów jest wątpliwych, więc i tak, aby nowe prawo mogło wejść w życie, konieczne będą prawdopodobnie zmiany w ustawie. Znowu zaczną się polityczne gry. Stan obecny ulega zatem podtrzymaniu siłą bezwładu. Po prostu brak jest wyraźnych perspektyw na inny porządek prawny w tej dziedzinie. Zwracam też uwagę, że Trybunał przy okazji wejścia w życie ustawy przygotowanej przez PiS (w grudniu 2005 r.) bardzo mocno skrytykował zasadę przerywania kadencji organów. Można ponadto wyrazić wątpliwość, czy w demokratycznym porządku prawa przerywanie kadencji dla osiągania doraźnych celów politycznych w ogóle powinno mieć miejsce.

Czyja to wina, że PiS znów ma TVP?

- Nie wiem, czy PiS ma TVP, bo o tym zdecyduje sędzia z Krajowego Rejestru Sądowego, który albo dokona wpisu nowych władz, albo odmówi. Sprawa władz tej instytucji to jednak tylko kwestia doraźna. Bardziej istotny jest wybór rady nadzorczej i jej kształt, bo to ona określi nowy zarząd spółki. Nie wiem, czyja to wina, ale warto przypomnieć, że pierwotny kształt ustawy - moim zdaniem lepszy od uchwalonego - choć przecież niedoskonały, był gotowy w listopadzie. Potem dość długo trwały polityczne uzgodnienia, które w ostatniej chwili zostały zakwestionowane.

Od marca organy państwa (Sejm, Senat i prezydent) dysponują sprawozdaniem KRRiT, którego do chwili obecnej nie rozpatrzyły. W rezultacie mamy do czynienia z ogromną rozbieżnością między stanem postulowanym (nowa ustawa), a obecnym stanem prawnym.

Dlaczego PO nie jest w stanie odpartyjnić mediów publicznych? Nie umie czy nie chce? Może Farfał w TVP jej nie szkodził, nie robił tak antyrządowej TVP jak Urbański?

- Prawdę mówiąc, wątpię, czy jakakolwiek partia jest w stanie cokolwiek odpartyjnić. Prawo stanowione w cieniu potencjalnego weta wymaga zbyt wielu kompromisów. I rzadko jest to zdrowy kompromis. Brakuje też wizji lub strategicznego myślenia o mediach publicznych, o nieuchronnej cyfryzacji, o rynku mediów elektronicznych, o zmianach w kulturze i w społeczeństwie. Nad wszystkim góruje myślenie doraźne, skierowane na rozwiązywanie bieżących problemów. Z takiej perspektywy trudno jest reformować media. Abonament miał być zniesiony, potem okazało się, że w budżecie nie ma pieniędzy na jego zastąpienie, więc w kilkanaście minut zmieniono ustawę. Charakterystyczna jest też zmiana stosunku SLD do nowej ustawy - po jej uchwaleniu padły emocjonalne zapewnienia o poparciu dla ewentualnego weta prezydenta, potem jednak zwyciężył polityczny pragmatyzm. Perspektywa jakiegoś udziału personalnego przy obsadzie władz 35 spółek medialnych okazała się bardziej atrakcyjna niż wcześniej deklarowane "pryncypia".

Ale teraz TVP jest znów w rękach PiS. I tak może pozostać nawet na czas kampanii prezydenckiej. To może zmniejszy szanse Tuska w wyborach prezydenckich. Czy to może zmobilizować PO, by coś zrobić z mediami publicznymi?

- Wszelkie działania w tej dziedzinie muszą być zgodne z prawem - to pozytywna strona demokracji - niezależnie od bieżących politycznych konfiguracji. Media publiczne potrzebują stabilizacji, taki jest przede wszystkim interes milionów widzów i słuchaczy. To powinien być punkt wyjścia do myślenia o przyszłości. Może w tej sytuacji warto wrócić do źródła i potraktować media jako dobro wspólne, zacząć rozmowy z udziałem wszystkich reprezentowanych w parlamencie sił, które wyznaczą swoich ekspertów i podejmą trud zmierzenia się z wyzwaniami przyszłości. To nie jest zadanie tylko dla PO, ale dla wszystkich sił politycznych. A w kwestii bieżącej, przecież może zdarzyć się cud - KRRiT pokaże, że stać ją na podmiotowość i wybierze rzeczywiście pluralistyczne rady nadzorcze, jak to bywało w przeszłości.

*Prof. Tadeusz Kowalski, medioznawca, wykłada na dziennikarstwie na Uniwersytecie Warszawskim, b. szef rady nadzorczej TVP, autor pierwszego projektu nowej ustawy medialnej, szef Filmoteki Narodowej



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':