Każdy szczyt rosyjsko-amerykański ma szansę być historycznym, ale eksperci w Europie i
USA podkreślają, że dziś na Kremlu naprawdę rozegra się gra o wielką stawkę. Dwaj młodzi prezydenci będą chcieli pokazać, że bardzo zależy im na ocieplaniu stosunków i na budowaniu wizerunku przywódców, którzy odważnie wprowadzają swe kraje w XXI wiek.
W ostatnich godzinach przed przyjazdem Obamy przedstawiciele rosyjskiego
MSZ powtarzali, że nie jest jeszcze gotowy główny dokument, który mają zaakceptować Obama i prezydent
Dmitrij Miedwiediew. Chodzi o porozumienie w sprawie tego, jak ma wyglądać nowy amerykańsko-rosyjski układ o redukcji sił nuklearnych.
Układ powinien zostać podpisany przez prezydentów Rosji i USA w najbliższych miesiącach, bo 5 grudnia wygaśnie zawarty 18 lat temu traktat o redukcji sił strategicznych START-1. Teraz obie strony chcą posunąć się o wiele dalej - Rosjanie byliby gotowi zapisać w układzie limit 1,4-1,5 tys. głowic jądrowych po każdej ze stron (dziś Rosja ma 3909 głowic, Amerykanie - 5576).
Moskwa nie chce się jednak zgodzić na redukcję arsenałów, jeśli USA nie zrezygnują wcześniej z planów budowy tarczy w Polsce i Czechach. Obaj prezydenci do ostatniej chwili przed dzisiejszym spotkaniem zaocznie wymieniali się argumentami na ten temat.
Obama w wywiadzie, który w całości ma się ukazać dziś w opozycyjnej "Nowej Gaziecie", zapewnił, że tarcza nie jest skierowana przeciwko Rosji. Miedwiediew w opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla mediów włoskich powtórzył swój sprzeciw przeciwko tarczy i zapowiedział, że Moskwa "jest gotowa do dialogu z USA o globalnych środkach ochrony przed krajami, które dziś stanowią realne zagrożenie".
Żeby ocieplić wzajemne relacje, Rosja zapewne zgodzi się dziś na transport zaopatrzenia dla wojsk NATO w Afganistanie przez swoje terytorium. Rozmowy na ten temat, a także na temat nuklearnego programu irańskiego, pozostaną jednak zapewne w cieniu negocjacji o redukcji sił nuklearnych i tarczy.
I właśnie od sukcesu lub porażki tych rozmów zależy, czy w stosunkach USA - Rosja dojdzie do zapowiedzianego kilka miesięcy temu przez wiceprezydenta USA Joe Bidena "zresetowania", czyli nowego otwarcia.
Wizyta Obamy w Rosji jest niezwykle ważna i dla Obamy, i dla Miedwiediewa, dla którego będzie solowym debiutem na szczytach światowej polityki. Amerykański przywódca spędzi cały poniedziałek na Kremlu, a wieczorem z żoną i córkami pojedzie do prezydenckiej rezydencji Gorki, gdzie zje kolację z Miedwiediewami. Jutro Obama spotka się na krótko z premierem Putinem.
W duecie rządzącym Rosją Obama zdecydowanie wyróżnia Miedwiediewa. Kilka dni temu chwalił go za nowoczesność i budowanie państwa prawa. A o dzisiejszym premierze powiedział, że "jedną nogą stoi na starej drodze rozwoju, a drugą na nowej". Putin był urażony, a gazeta "Moskiewski Komsomolec" nazwała tę wypowiedź Obamy "niebywałym skandalem".