W 1990 r.
Jarosław Kaczyński zostaje „drugą osobą w państwie” - szefem Kancelarii Prezydenta Wałęsy. Siwka bierze na zastępcę. Rok później Siwek opowiada „Expressowi Wieczornemu”: „Szedłem długo i twardo przez życie, trzymając się pewnych zasad. (...) Jestem »chłopak z Ryk «. Nikt mi w Warszawie życia nie ułatwiał. (...) A »Gazeta Wyborcza « razem z kawiarnią warszawską urabiała mi opinię, że jestem bucem i ograniczonym pod względem intelektualnym facetem”.
Siwek w połowie lat 70. był reporterem "Słowa Powszechnego", potem zakładał "S" w Instytucie Wydawniczym "PAX", a wyrzucony z pracy w stanie wojennym trafił do sekretariatu Episkopatu. To kontakty z hierarchami doprowadziły go do Kaczyńskiego.
Nazwisko Siwka - absolwenta SGPiS - pojawia się też w większości projektów biznesowych, które wychodziły z PC. Razem z Jarosławem Kaczyńskim założyli Fundację Prasową "Solidarności", która miała pomóc partii w zbudowaniu medialnego koncernu. Do władz Fundacji Siwek zaprasza biskupów Romana Andrzejewskiego i Tadeusz Gocłowskiego.
Dzięki politycznym wpływom i ustawie autorstwa wiceprezesa PC, ministra budownictwa Adama Glapińskiego fundacja przejmuje od państwa - po likwidowanym koncernie Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej "Prasa - Książka - Ruch" - budynki i grunty w stolicy. Majątek szacowany przed dwoma laty na mniej więcej 100 mln zł.
W połowie lat 90. Fundacja majątek ten wyprowadza do spółek i kolejnych fundacji. Kluczową rolę w tych przedsięwzięciach odgrywa Siwek. Gdy w 1993 r. PC przegrywa wybory, Siwek w liście otwartym oskarża Kaczyńskiego o porażkę. Kaczyński w rewanżu: "Siwek był pozbawiony elementarnych kwalifikacji we wszystkich dziedzinach, jeśli o coś można mieć do mnie pretensje, to o to, że tak długo pełnił wysokie funkcje w PC".
Wtedy Siwek wycofuje się z polityki. A Fundacja Prasowa porzuca misję budowy medialnego koncernu. Kaczyński z Siwkiem dzielą się w niej wpływami. Decydują się przerzucić działalność gospodarczą z Fundacji do spółek, które zajmują się głównie najmem
nieruchomości.
Spółki i kolejne fundacje pozwalają grupie ludzi z dawnego PC utrzymywać się w ciężkich czasach politycznej dekoniunktury. Sama Fundacja Prasowa wegetuje, utrzymując się z dzierżawy parkingu między Nowogrodzką i Al. Jerozolimskimi w Warszawie. W biurowcu przy parkingu od strony Nowogrodzkiej od spółki Air Link, której prezesuje Siwek, siedzibę wynajmuje na centralę nowa partia Kaczyńskiego - PiS.
W czerwcu 2007 r. Air Link sprzedaje biurowiec z siedzibą PiS deweloperowi. Dopiero wtedy, w ogniu kampanii wyborczej pytania o legalność przejęcia od państwa majątku wartego miliony stawiają media i PO. Władze Warszawy zaczynają walkę w sądzie o odzyskanie nieruchomości, a legalność transakcji z lat 90. bada prokuratura.
Wcześniej, za rządów PiS ludzie związani z Fundacją Prasową wracają do pierwszego szeregu w polityce i agendach rządowych. Krzysztof Czabański idzie do
radia, Siwek - na wiceprezesa do
TVP. O posadach decyduje zarząd PiS, ale Siwka rekomenduje też prymas Józef Glemp. Pytany o udział Glempa Siwek nie potwierdza, nie zaprzecza. Bo ceni sobie bycie człowiekiem z cienia.