Tak głosi petycja o prawo do zawierania związków partnerskich. Wkrótce otrzyma ją marszałek Sejmu. W internecie na stronie Petycje.pl tekst podpisało już prawie 4 tys. osób.
Autorką petycji jest Monika Czaplicka, studentka socjologii. - To przypomnienie, że żyją dookoła nas ludzie, którzy nie mają takich samych praw, niezależnie od orientacji, ponieważ również osoby heteroseksualne nie mogą zawierać konkubinatów. Nie chodzi o pokazanie siły - bo z kim mielibyśmy się siłować? Mam nadzieję, że petycja sprawi, że związki partnerskie wrócą do dyskursu społecznego, że powstanie odpowiednia ustawa.
Czaplicka dodaje, że sama ma wielu znajomych, którzy chcieliby takie związki zawrzeć.
Sygnatariusze domagają się uchwalenia ustawy, która to umożliwi. "Jako obywatele mamy prawo domagać się, żeby wszystkich nas traktowano w jednakowy sposób. Mamy prawo domagać się od państwa równych praw" - czytamy. Chodzi np. o możliwość ustanowienia wspólnoty majątkowej, prawo do informacji o stanie zdrowia partnera w szpitalu, prawo dziedziczenia.
Yga Kostrzewa, rzeczniczka organizacji Lambda Warszawa, działająca na rzecz gejów i lesbijek: - Nie mając prawa do legalizacji związków, osoby homoseksualne de facto nie mają praw w społeczeństwie. Gdy państwo taki związek prawnie przypieczętowuje, daje sygnał, że szanuje wspólnotę tych osób.
W 2004 r. senatorowie
SLD złożyli do Sejmu projekt ustawy o związkach partnerskich. Przepadł, bo ówczesny marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz (SLD) nie wprowadził go do porządku obrad.
Teraz SLD do powtórki się nie pali: - Jestem zwolenniczką rejestrowania związków osób tej samej płci - mówi Katarzyna Piekarska, wiceprzewodnicząca SLD. - Myślę, że prędzej czy później zostanie u nas przyjęta taka ustawa. Do tej pory jej nie ma, bo politycy nie mają wystarczającej odwagi, żeby wnieść projekt. SLD go nie wnosi, bo w obecnym układzie sił nie miałaby szans. Ale społeczeństwo się oswaja z tym tematem. Sądzę, że to jest kwestia kilku lat. Taki akt prawny powinien iść w parze z edukacją społeczeństwa.
Gdyby projekt powstał, za jego odrzuceniem na pewno zagłosowałby
PiS. Ale także politycy PO wypowiadają się w tej kwestii dość oględnie.
- To są bardzo trudne sprawy. Na pewno jakieś uregulowania prawne muszą powstać, dotyczące np. opieki zdrowotnej, dziedziczenia. Ale nie wiem, czy potrzeba do tego ustawy, a jeśli tak, to jak powinna wyglądać. Jest to jednak problem, który musi być rozwiązany - stwierdza Małgorzata Kidawa-Błońska, szefowa warszawskiej PO.
Kościół patrzy na pomysł ustawy. Uważa praktykowanie homoseksualizmu za grzech. Obawia się, że osoby homoseksualne chciałyby potem poszerzyć swoje prawa - zawierać małżeństwa i adoptować dzieci.
W czerwcu w Radiu ZET abp
Kazimierz Nycz mówił o rejestracji takich związków nieco łagodniej: - Jeżeliby to nie była droga do czegoś więcej, no to myślę, niech się prawodawcy i niech się wszyscy inni zastanawiają nad tym. Jestem człowiekiem w tej dziedzinie tolerancyjnym. Jeżeli nie wchodzi to w grunt, że tak powiem, fundamentu etycznego, uznawania takich związków za związki równoważne czy podobne do związków małżeńskich, to mnie ta kwestia mniej wtedy obchodzi.
Zwolennicy rejestracji związków partnerskich, w tym homoseksualnych, liczą też, że ustawa pomogłaby walczyć z homofobią. - Gdy żyjemy w związkach nieformalnych, cały czas trwają ataki, szykany. Fakt, że związki są nieuznawane przez prawo, wykorzystuje się przeciwko nam. Gdyby powstała ustawa, przyzwolenie dla takich zachowań byłoby dużo mniejsze - uważa Yga Kostrzewa.
Możliwość zawierania związków partnerskich została już wprowadzona w kilkunastu krajach europejskich, m.in. w krajach skandynawskich, w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Francji, a także w Czechach, Słowenii i na Węgrzech. Polska jest wśród nielicznych krajów Europy, gdzie nie można zawierać związków partnerskich. Regulacji nie ma też na Litwie, Łotwie, w Rumunii i na Słowacji. W Estonii i Irlandii trwają prace nad ustawą.
Link do petycji: http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=4117