Agnieszka Holland, Maciej Englert, Krzysztof Krauze, Aleksander Smolar,
Andrzej Wajda i Krzysztof Zanussi w liście otwartym zaapelowali wczoraj do marszałków Sejmu Bronisława Komorowskiego i Senatu Bogdana Borusewicza, by jak najszybciej odrzucić sprawozdanie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. - To umożliwi niezwłoczne odwołanie obecnego zarządu
TVP - piszą twórcy.
Zarząd TVP to od grudnia 2008 r.
Piotr Farfał, b. neonazista, b. wszechpolak, polityczny przyjaciel b. prezesa
LPR Romana Giertycha. Skompromitował TVP w czasie kampanii przed wyborami Parlamentu Europejskiego, bo promował partię Libertas (na jej listy trafili b. współpracownicy Giertycha).
Co ma wspólnego sprawozdanie
KRRiT z odwołaniem Farfała? Wiele. Odrzucenie sprawozdania przez Sejm, Senat i prezydenta oznacza automatyczne zakończenie kadencji. Nowa KRRiT musiałaby wybrać nowe rady nadzorcze mediów publicznych (ich kadencja właśnie wygasa), a te nowy zarządy. I to właśnie byłby koniec rządów Farfała.
Sprawozdanie KRRiT w parlamencie leży od 31 marca. Dopiero dwa dni temu marszałek Sejmu skierował je do komisji kultury. Inaczej niż marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który od razu przekazał sprawozdanie do komisji, a ta zarekomendowała senatorom jego odrzucenie. Ale Senat się tym jeszcze nie zajął.
- Sprawozdania rozpatruję w kolejności, w jakiej do nas napływają - mówi "Gazecie" marszałek Borusewicz. - Nie będę niczego ani przyspieszał, ani opóźniał.
Nie do końca tak jest, np. sprawozdanie rzecznika praw obywatelskich wpłynęło po sprawozdaniu KRRiT, a senatorowie rozpatrzyli je w tym tygodniu.
Sejm i Senat zajmą się KRRiT najwcześniej we wrześniu. - Rozumiem apel zamieszczony w prasie, ale bieg sprawy został przesądzony - tłumaczy marszałek Komorowski.
- I tak wszystko zależy od decyzji prezydenta - podkreśla Borusewicz. - To on zdecyduje, czy i kiedy zostanie rozwiązana obecna KRRiT.
A prezydent? Zaczeka na decyzję parlamentu.
Nieoficjalnie wiadomo, że do tej pory parlamentarzyści wstrzymywali się z rozpatrzeniem sprawozdania Rady, bo trwały prace nad nową ustawą medialną, która przewiduje inną konstrukcję KRRiT.
Ale teraz już wiadomo, że prezydent ustawę albo zawetuje, albo wejdzie ona w życie z dużym opóźnieniem, bo Lech Kaczyński odeśle ją do Trybunału Konstytucyjnego.