http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bezrobotni i bez zasiłku? Lepiej nie chorujcie

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-07-03, ostatnia aktualizacja 2009-07-02 19:08

Pośredniakom z końcem lipca zabraknie na ubezpieczenie zdrowotne dla bezrobotnych bez prawa do zasiłku

Przychodnia Aldemed przy ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze
Fot. Agnieszka Wocal / AG
Przychodnia Aldemed przy ul. Sulechowskiej w Zielonej Górze
ZOBACZ TAKŻE
- Będziemy stawiali w książeczkach ubezpieczeniowych pieczątki, że bezrobotny jest ubezpieczony, ale czy pójdą za tym składki, nie wiem - mówi "Gazecie" Lech Antkowiak, wicedyrektor stołecznego urzędu pracy. - Całe szczęście, że nie dotyczy to wszystkich naszych klientów. Tylko tych, którzy są zarejestrowani, ale nie mają prawa do zasiłku.

Do tej pory byli oni ubezpieczani przez urząd pracy lub dopisywani do ubezpieczenia współmałżonka, rodzica czy pracującego dziecka. Od 1 stycznia, po nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, za wszystkich bezrobotnych składki płacą urzędy pracy. Łańcuszek przesyłania pieniędzy jest taki: budżet państwa - Ministerstwo Finansów - wojewoda - starosta, prezydent miasta - urząd pracy - ZUS i NFZ.

W tym roku w budżecie państwa na składki ubezpieczeniowe dla bezrobotnych zaplanowano 535 mln 761 tys. zł. A przez pierwszy kwartał wydano już ponad 30 proc. tej kwoty."Zdaniem samorządowców zabraknie około 300 mln zł" - napisał w interpelacji poseł PO Waldy Dzikowski zaniepokojony informacjami z powiatów.

Po co zmieniano ustawę o świadczeniach zdrowotnych?

Chodziło o to, aby więcej pieniędzy wpływało do Narodowego Funduszu Zdrowia. Jeżeli bezrobotna żona jest dopisana do ubezpieczenia pracującego męża, to opłacana jest za nich jedna składka. Jeśli za żonę płaci pośredniak, to do ZUS wpływa druga składka i NFZ ma więcej pieniędzy. Po zmianie ustawy pośredniaki zamieściły na swoich stronach informacje: "Osoby bezrobotne dotychczas zgłoszone ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny powinny zrezygnować z takiego ubezpieczenia, ponieważ zostaną zgłoszone do ubezpieczenia zdrowotnego przez urząd". I bezrobotni zrezygnowali.

W Polsce jest zarejestrowanych milion 683 tys. osób bez pracy. Prawa do zasiłku nie ma prawie 78 proc., czyli ponad milion 300 tys. Za nich składki zdrowotne do ZUS powinien przesyłać urząd pracy. W Warszawie aż 80 proc. z 25 tys. 225 osób nie pobiera świadczenia. - Brakuje nam około 4,5 mln zł. Wojewoda mazowiecki w tej chwili nie ma tych pieniędzy. Taką odpowiedź właśnie otrzymaliśmy - mówi wicedyrektor Antkowiak.

Podobnie jest w innych urzędach.

- Potrzebnych nam na składki 8 mln zł nie mamy nawet na papierze w planie finansowym - martwi się Bożena Hoszko, główna księgowa w Powiatowym Urzędzie Pracy w Rzeszowie.

W Rzeszowie liczba bezrobotnych ubezpieczanych wzrosła prawie dwukrotnie. - Co miesiąc muszę zapłacić prawie 600 tys. zł za ponad 12 tys. osób. Pieniądze dostawaliśmy na bieżąco. Od 1 czerwca problem jest jeszcze większy, bo wzrosła składka. Wynosi 49 zł i 66 gr, a niezapłacone składki oznaczają poważne konsekwencje dla urzędu pracy jako płatnika. I także dla bezrobotnego - mówi Hoszko.

Dyrektor rzeszowskiego UP pisał do wojewody podkarpackiego, a ten do resortu finansów. Odpowiedzi nie ma do dziś. Wojewoda małopolski 3 czerwca pytał o pieniądze w MF. Cztery dni temu dostał informację, że konkretna odpowiedź będzie... za jakiś czas. Parę dni temu na Mazowszu odbył się konwent dyrektorów powiatowych urzędów pracy. Wszyscy deklarowali, że pieniędzy na składkę ZUS starczy im jedynie do końca lipca.

Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski wierzy w to, że pieniądze się znajdą. Choć pamięta przypadki, że wojewodom i samorządom państwo dorzucało obowiązków pociągających konsekwencje finansowe, a nie dawało pieniędzy.

„Gazeta” pyta resort finansów, czy i kiedy pieniądze na opłacenie składek trafią do wojewodów, a potem do urzędów pracy? Rzecznik prasowy odpowiada: „Minister finansów przekazuje środki budżetowe w systemie dekadowym każdego miesiąca w kwotach ogólnych, a o terminach i kierunkach finansowania wydatków decydują wyłącznie wojewodowie. Minister finansów przekazuje środki budżetowe bezpośrednio na rachunek dysponenta głównego (w tym przypadku na rachunek wojewody). Jeśli brakuje środków na wspomniany cel, wojewodowie mają teraz okazję, w związku ze zbliżającą się nowelizacją budżetu państwa, przenieść środki do rozdziału »składki na ubezpieczenie zdrowotne « kosztem innych, wskazanych przez nich wydatków, w ramach swojego budżetu”.

- To będę ubezpieczona, czy nie? - pyta Elżbieta, 51-letnia bezrobotna z Warszawy. - W Warszawie niektóre szpitale nie tylko żądają zaświadczenia o prawie do bezpłatnej opieki medycznej. W grudniu w przychodni proszono, abym okazała dokument, że firma męża, u którego byłam wtedy ubezpieczona, odprowadza składki. To, co będzie, gdy pośredniak za mnie nie zapłaci?

Kazimierz Kotowski, prezes Zarządu Związku Powiatów Polskich: - Problem będą mieli starostowie. Będziemy musieli coś zrobić, aby nie dopuścić, do tego, żeby bezrobotni nie byli ubezpieczeni. Weźmiemy kredyty.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 44 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':