http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dmitrij Miedwiediew chce poprawy stosunków z Amerykanami

Tomasz Bielecki
2009-07-03, ostatnia aktualizacja 2009-07-02 17:54

Rosja i USA mają obowiązek polepszenia swych relacji. My jesteśmy do tego gotowi - ogłosił w czwartek prezydent Dmitrij Miedwiediew, który w poniedziałek podejmie na Kremlu Baracka Obamę

Dmitrij Miedwiediew
Fot. RIA NOVOSTI REUTERS
Dmitrij Miedwiediew
W przesłaniu, które rosyjski prezydent zamieścił wczoraj na swym wideoblogu, Miedwiediew przyznaje, że stosunki między Moskwą i Waszyngtonem w ostatnich latach stale się pogarszały i "o mało co nie stoczyły się do poziomu znanego z czasów zimnej wojny". Jednocześnie podkreśla, że dostrzega u Obamy wolę odnowienia współpracy między Rosją i Ameryką. - Też tego bardzo chcemy! - zapewnia.

Celem moskiewskiej wizyty Obamy jest skonkretyzowanie obietnicy "zresetowania stosunków", jaką szefowie dyplomacji obu krajów złożyli w marcu, naciskając atrapę wielkiego czerwonego guzika podczas spotkania w Genewie. - Nie spodziewałbym się przełomu. Nie ma mowy o żadnym prawdziwym resetowaniu, lecz raczej powolnej przebudowie. I o wyzbyciu się agresji - ostrzega jednak James Collins z Moskiewskiego Centrum Carnegie.

Sukcesem wizyty Obamy powinno stać się ogłoszenie wstępnych warunków nowego traktatu rozbrojeniowego, który zastąpi układ START wygasający z końcem tego roku.

Administracja George'a Busha długo ociągała się z negocjacjami nowego porozumienia, bo nie chciała wiązać się nowymi traktatami z Rosją. Kiedy zaś Biały Dom zmienił pogląd w tej sprawie, negocjacje trafiły na pułapki zastawiane przez ówczesnego prezydenta, a dziś premiera Władimira Putina, który stawiał Amerykanom żądania m.in. w sprawie rezygnacji z budowy tarczy antyrakietowej i zablokowania rozszerzania NATO.

Choć i podczas poniedziałkowego szczytu nie obędzie się bez retorycznych sporów o tarczę, do której Obama i tak nie ma przekonania, to Kreml zdaniem rosyjskich dyplomatów nie chce już łączyć negocjacji rozbrojeniowych ze sprawą tarczy.

O ile START przewidywał górny limit głowic jądrowych w stanie gotowości bojowej na 6 tys., a traktat moskiewski z 2002 r. (SORT) na 1,7-2,2 tys., to nowa umowa celuje ponoć w próg poniżej 1,5 tys. głowic. Urzędnicy rosyjskiego MSZ mówili też niedawno o "zaskakująco szybkim postępie" w sprawie traktatu o broni konwencjonalnej w Europie (CFE) nakładającym limity ciężkiego sprzętu m.in. na rosyjską armię w obwodzie kaliningradzkim.

Wskutek sporów z Amerykanami Rosja ogłosiła w 2007 r. moratorium na stosowanie tego traktatu, ale - wszystko na to wskazuje - kompromis jest bliski.

Prezydentura Obamy, którego dyplomacja wyraźnie obniżyła aktywność USA na obszarze poradzieckim, oraz światowy kryzys gospodarczy, który przytarł nosa Rosjanom, nie anulują jednak starych rosyjsko-amerykańskich sporów m.in. o strefę wpływów Kremla na Zakaukaziu, w Mołdawii, Gruzji i Azji Środkowej.

- Rosyjskie elity nie czują się winne za zapaść w relacjach z USA. Myślą: "Zawinił Bush, a przyszedł chyba lepszy Obama. Jeśli chce coś poprawiać, to mu pozwólmy. My nie musimy jednak niczego zmieniać" - mówi Fiodor Łukianow, naczelny pisma "Rossija w Głobalnoj Politikie".

Dlatego Rosjanie zapewne obiecają Obamie zwiększenie pomocy dla tranzytów NATO do Afganistanu, ale wciąż będą oficjalnie bagatelizować zagrożenie ze strony programu atomowego Iranu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':