http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto się zajmie pedofilią

Marcin Kącki
2009-07-02, ostatnia aktualizacja 2009-07-02 11:28

Bez nadzoru i bez leczenia żyje w Polsce 7,5 tys. osób podejrzanych o pedofilię. Część wyszła na wolność po wyrokach. Jest przepis, że można ich przymusowo leczyć. Ale nie ma gdzie. A posłowie piszą prawo na nowo, bo tak chce premier

Premierowi bardzo zależy na tym, by
ustawa o przymusowym leczeniu pedofilów weszła rychło wżycie
Fot. Krzysztof Koch / AG
Premierowi bardzo zależy na tym, by ustawa o przymusowym leczeniu pedofilów...
Prof. Zbigniew Izdebski: Politycy robią
szum dopiero wtedy, gdy media ujawnią
jakiś dramat
Fot. Igor Morye / AG
Prof. Zbigniew Izdebski: Politycy robią szum dopiero wtedy, gdy media...

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Od roku w Sejmie leży projekt ustawy tzw. przymusowego leczenia pedofilów. Prace nad nią rozpoczęły się po pamiętnej wypowiedzi premiera Donalda Tuska z jesieni ub. roku, że pedofilów trzeba kastrować. Premierowi - jak przyznaje Paweł Graś, rzecznik rządu - bardzo zależy, by ustawa weszła rychło w życie, a jak już wejdzie, mają za nią iść pieniądze, jakieś 50 mln zł, na ośrodki specjalne lub przebudowane oddziały szpitalne. Graś zastrzega, że nie ma jeszcze budżetu na przyszły rok, więc tego nie gwarantuje.

Ale od czterech lat jest w kodeksie karnym przepis, który daje sędziom prawo wysyłania na leczenie pedofilów, którzy odsiedzą wyrok. Tyle że sędziowie nie mają ich gdzie wysyłać.

Prof. Zbigniew Izdebski, seksuolog: - Od lat nikt nie postarał się, by zapewnić na to pieniądze. Politycy robią szum dopiero wtedy, gdy media ujawnią jakiś dramat.

Poseł i karnista Marian Filar, który pracuje w Sejmie nad "premierowską" ustawą, przyznaje: - Można było wcześniej znaleźć pieniądze i leczenie pedofilów mielibyśmy już na rozruchu.

To po co Filar powiela istniejące prawo? Bo jest posłem - odpowiada. Z Sejmu słychać głosy, że ustawa to zbędny PR na zamówienie premiera.

Badanie molestowania seksualnego dzieci jest niezwykle trudne, bo ofiary często współtworzą ze sprawcami zmowę milczenia, bojąc się poniżenia. Z amerykańskich badań wynika jednak, że zjawisko jest powszechne.
Molestowanie seksualne do 18. roku życia dotyka: 25 proc. dziewcząt i17 proc. chłopców



Przez cztery lata nie zrobiono nic, by za starym przepisem poszły pieniądze - widać po liczbach. W 2006 r. ofiarą pedofilów padło ponad 4 tys. dzieci, w 2007 ponad 8 tys.! Nie lepiej w ub. roku - prawie 6 tys.

"Gazeta" jako pierwsza- z pomocą programu policyjnego - ustaliła liczbę wszystkich osób podejrzanych o pedofilię, które są na wolności. To 7,6 tys. osób. Od wszystkich podejrzanych odjęliśmy po prostu 960 osób, które siedzą. Profesor Zbigniew Lew-Starowicz, seksuolog, zastrzega, że można z tego odjąć 10 proc. niesłusznie oskarżonych.

Lew-Starowicz: - Osoby będące na wolności nie są leczone - bo nie ma gdzie, nie są monitorowane - bo nie ma kto tego robić. Zatem nikt nie wie, ilu z nich stanowi realne zagrożenie dla dzieci.

Sami pedofile atakują dzieci, to znów szukają ratunku. Zgłaszają się do Lwa-Starowicza, Izdebskiego, do Jakuba Śpiewaka z fundacji Kidprotect: - Ale znam ledwie kilka osób, które prowadzą taką terapię, nie ma też miejsc, gdzie można ją podjąć - mówi Śpiewak.

A Lew-Starowicz nie ukrywa frustracji. Właśnie wypuścił ze swojej nowej specjalizacji pierwszych 60 absolwentów seksuologii klinicznej. Pytają: profesorze, ale gdzie mamy pracować?

Aż 70 proc. skazanych i nieleczonych pedofilów będzie recydywistami - mówi Lew-Starowicz. Przykładów jest wiele. Sąd w Złotoryi kilka tygodni temu skazał na cztery lata więzienia pedofila, który rok temu zakradł się do szkolnej toalety i kazał się rozebrać dwóm siedmiolatkom. Było to pół roku po jego trzyletniej odsiadce. Sędzia Stanisław Tarnowski, w którego wydziale skazano pedofila: - Znamy go. Wyjdzie i znów zaatakuje. Ale gdzie mamy go wysłać?



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 97 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':