http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Iran. Musawi do więzienia?

mz
2009-07-02, ostatnia aktualizacja 2009-07-01 18:46

Potężna irańska milicja Basidż apeluje do prokuratury, żeby zbadała rolę Mir Hosejna Musawiego w protestach, które wybuchły po wyborach prezydenckich

Basidż jest obecnie częścią Gwardii Rewolucyjnej. Prezydentowi Ahmadineżadowi towarzyszy Jahja Rahim Safavi - dowódca Gwardii.
Fot. VAHID SALEMI AP
Basidż jest obecnie częścią Gwardii Rewolucyjnej. Prezydentowi Ahmadineżadowi...
Rewolucyjni ochotnicy - basidżi - twierdzą, że Musawi "szerzył pesymizm w społeczeństwie", czym zagroził bezpieczeństwu państwa. Irańskie prawo przewiduje za taki występek do 10 lat więzienia.

Już dzień po ogłoszeniu wyników głosowania z 12 czerwca Musawi uznał je za sfałszowane. Według oficjalnych danych wybory wygrał radykalny prezydent Mahmud Ahmadineżad, pokonując bardziej umiarkowanego Musawiego aż o 11 mln głosów. Jednak ekspresowe tempo, w jakim podlegające prezydentowi MSW podało wyniki, a też niezwykle wysokie poparcie dla Ahmadineżada nawet w rodzinnych stronach jego rywali budziło wątpliwości.

Irańskie władze potrzebowały aż tygodnia, by stłumić protesty, w których codziennie brały udział dziesiątki, a może i setki tysięcy ludzi. Zwolenników Musawiego na ulicach Teheranu pałowała policja i właśnie basidżi. Milicja, która wsławiła się bohaterstwem podczas wojny z Irakiem w latach 80., liczy kilka milionów ochotników i jest ostoją Islamskiej Republiki.

Policja podała wczoraj, że w zamieszkach po wyborach zginęło 20 demonstrantów, a 1032 osoby zostały aresztowane. Wielu z nich już wypuszczono, niektórzy staną jednak przed sądami. Na kilka dni aresztowano też dziewięciu irańskich pracowników ambasady Wielkiej Brytanii, którą oskarżono o podżeganie do spisku i wywoływanie zamieszek.

W gorących dniach protestów Musawi obrał sprytną taktykę - na jego stronie ukazywało się wezwanie do kolejnej demonstracji, a potem dementi, że on osobiście jej nie zwoływał. Miało go to uchronić przed odpowiedzialnością karną.

W poniedziałek Rada Strażników, która nadzoruje wybory, ostatecznie je zatwierdziła po wyrywkowym przeliczeniu głosów. Jednak Musawi i inny przegrany kandydat Mehdi Karubi wciąż domagają się powtórzenia wyborów i uznają rząd Ahmadineżada za nielegalny.

Wczoraj zamknięto wydawany przez Karubiego dziennik "Etemad Melli", a jego redaktor naczelny został aresztowany.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':