http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska. To nie jest kraj dla uchodźców

Bartłomiej Kuraś, Kraków
2009-07-01, ostatnia aktualizacja 2009-06-30 22:09

Uchodźca w Warszawie. Z obawy o bezpieczeństwo nie chce pokazać twarzy
Uchodźca w Warszawie. Z obawy o bezpieczeństwo nie chce pokazać twarzy
Fot. Jacek Łagowski / AG

Jewgienij Nowożyłow, rosyjski dziennikarz opisujący łamanie praw człowieka w Czeczenii, od półtora roku nie może uzyskać w Polsce statusu uchodźcy. Deportacja to dla niego wyrok

Nowożyłow, działacz Amnesty International, pochodzi z Kraju Krasnodarskiego na północnym Kaukazie i od wielu lat zajmuje się problemem zbrodni wojennych w Czeczenii. - Opisywałem dramatyczną sytuację Czeczenów po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Groznego. Strzelanie do ludzi, niszczenie budynków. Organizowałem też protesty w Kraju Krasnodarskim, co bardzo nie podobało się rosyjskim władzom - opowiada.

Szybko zainteresowała się nim rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa, w 2001 r. został skazany na siedem i pół miesiąca przymusowego leczenia w zakładzie psychiatrycznym. Po wyjściu na wolność Nowożyłow dalej pisał o wojnie, publikując teksty w największych czeczeńskich witrynach internetowych. Został też korespondentem niezależnego Radia Svoboda.

Wtedy - jak opowiada - zaczęli go nachodzić ludzie ze służb, grozili śmiercią. Postanowił uciekać. Do Polski przyjechał w lutym 2008 r. z tygodniową wizą turystyczną. Wystąpił o status uchodźcy politycznego.

- Na początku nawet głodowe życie nie było w stanie zburzyć mojego pozytywnego nastawienia. Starający się o status uchodźcy otrzymuje ok. 750 zł miesięcznie. Ledwo wystarcza na opłacenie pokoju, skrajnie ubogie wyżywienie i podstawowe środki higieny - relacjonuje Nowożyłow. - Po kilku miesiącach zacząłem mieć poważne problemy ze zdrowiem. W ciągu półrocznego pobytu w Polsce schudłem 9 kg. W czasie 7,5-miesięcznego pobytu w psychuszce w Rosji straciłem 4 kg - wyznaje.

Urząd do Spraw Cudzoziemców powinien zdecydować o przyznaniu statusu uchodźcy bądź odmowie w pół roku. Jeśli uciekinier z innego państwa otrzyma status, może w Polsce legalnie mieszkać i pracować. Po pół roku Nowożyłow otrzymał tylko pismo informujące, że rozpatrzenie decyzji w jego sprawie przedłużono o kolejne pięć miesięcy - do 1 lutego 2009 r. Potem znów je przedłużano - do 1 maja, a ostatnio - do 25 sierpnia.

Jewgienij nie chce, by publikowano zdjęcie jego twarzy. Boi się o bezpieczeństwo. Jego losem zainteresowała się grupa studentów politologii z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którym opowiadał o wojnie w Czeczenii. Napisali petycję z żądaniem przyznania dziennikarzowi statusu uchodźcy politycznego. Podpisało się pod nią ponad tysiąc osób, wśród nich Tadeusz Mazowiecki.

- Po to świętujemy dar wolności odzyskanej 20 lat temu, by pomagać uchodźcom z innych państw, którzy mają takie same pragnienia jak my wtedy - mówi Mazowiecki.

- Każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie. Musimy wszystko dokładnie sprawdzić. Dlatego zdarza się, że okres oczekiwania na status uchodźcy jest przedłużany. Nie potrafię powiedzieć, kiedy ta sprawa zostanie rozstrzygnięta - informuje Ewa Piechota z Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

- Mam żelazne dowody potwierdzające moje prześladowanie, ale nikogo z polskich władz nie interesuje los uchodźcy politycznego. Boję się, że w sierpniu deportują mnie do Rosji. Tam czeka mnie wieloletnie więzienie - kończy załamany Nowożyłow.

Poparcie dla Jewgienija Nowożyłowa można wyrazić na stronie www.czeczenia.com.pl

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 63 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':