Nowożyłow, działacz Amnesty International, pochodzi z Kraju Krasnodarskiego na północnym Kaukazie i od wielu lat zajmuje się problemem zbrodni wojennych w Czeczenii. - Opisywałem dramatyczną sytuację Czeczenów po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Groznego. Strzelanie do ludzi, niszczenie budynków. Organizowałem też protesty w Kraju Krasnodarskim, co bardzo nie podobało się rosyjskim władzom - opowiada.
Szybko zainteresowała się nim rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa, w 2001 r. został skazany na siedem i pół miesiąca przymusowego leczenia w zakładzie psychiatrycznym. Po wyjściu na wolność Nowożyłow dalej pisał o wojnie, publikując teksty w największych czeczeńskich witrynach internetowych. Został też korespondentem niezależnego Radia Svoboda.
Wtedy - jak opowiada - zaczęli go nachodzić ludzie ze służb, grozili śmiercią. Postanowił uciekać. Do Polski przyjechał w lutym 2008 r. z tygodniową wizą turystyczną. Wystąpił o status uchodźcy politycznego.
- Na początku nawet głodowe życie nie było w stanie zburzyć mojego pozytywnego nastawienia. Starający się o status uchodźcy otrzymuje ok. 750 zł miesięcznie. Ledwo wystarcza na opłacenie pokoju, skrajnie ubogie wyżywienie i podstawowe środki higieny - relacjonuje Nowożyłow. - Po kilku miesiącach zacząłem mieć poważne problemy ze zdrowiem. W ciągu półrocznego pobytu w Polsce schudłem 9 kg. W czasie 7,5-miesięcznego pobytu w psychuszce w Rosji straciłem 4 kg - wyznaje.
Urząd do Spraw Cudzoziemców powinien zdecydować o przyznaniu statusu uchodźcy bądź odmowie w pół roku. Jeśli uciekinier z innego państwa otrzyma status, może w Polsce legalnie mieszkać i pracować. Po pół roku Nowożyłow otrzymał tylko pismo informujące, że rozpatrzenie decyzji w jego sprawie przedłużono o kolejne pięć miesięcy - do 1 lutego 2009 r. Potem znów je przedłużano - do 1 maja, a ostatnio - do 25 sierpnia.
Jewgienij nie chce, by publikowano zdjęcie jego twarzy. Boi się o bezpieczeństwo. Jego losem zainteresowała się grupa studentów politologii z Uniwersytetu Jagiellońskiego, którym opowiadał o wojnie w Czeczenii. Napisali petycję z żądaniem przyznania dziennikarzowi statusu uchodźcy politycznego. Podpisało się pod nią ponad tysiąc osób, wśród nich
Tadeusz Mazowiecki.
- Po to świętujemy dar wolności odzyskanej 20 lat temu, by pomagać uchodźcom z innych państw, którzy mają takie same pragnienia jak my wtedy - mówi Mazowiecki.
- Każdy przypadek rozpatrujemy indywidualnie. Musimy wszystko dokładnie sprawdzić. Dlatego zdarza się, że okres oczekiwania na status uchodźcy jest przedłużany. Nie potrafię powiedzieć, kiedy ta sprawa zostanie rozstrzygnięta - informuje Ewa Piechota z Urzędu do Spraw Cudzoziemców.
- Mam żelazne dowody potwierdzające moje prześladowanie, ale nikogo z polskich władz nie interesuje los uchodźcy politycznego. Boję się, że w sierpniu deportują mnie do Rosji. Tam czeka mnie wieloletnie więzienie - kończy załamany Nowożyłow.
Poparcie dla Jewgienija Nowożyłowa można wyrazić na stronie
www.czeczenia.com.pl