Kryzys doprowadził już do 2-3 bln dolarów strat. Taką zatrważającą kwotę wpompowano w gospodarkę na całym świecie - mówił we wtorek w czasie posiedzenia senackiej komisji gospodarki narodowej szef General Electric.
Opowiadał o "Nowy światowym ładzie gospodarczym", który czeka nas po kryzysie. Słuchali go nie tylko senatorowie, posłowie, przedstawiciele rządu i dużych firm, ale też m.in. minister
gospodarki Węgier.
- Kryzys rozpoczął się jako kryzys kredytowy. Po nim przyszła potężna recesja, ale najgorsze już chyba za nami - stwierdził. Teraz jego zdaniem przyjdzie czas na odbudowę, naprawę skutków kryzysu, po którym zostaną deficyty i wysokie
bezrobocie. - Musimy się zastanowić, jak będzie wyglądać następne dziesięć lat. Jaki będzie czekający nas nowy ład - mówił prezes GE.
Wyliczał, że po kryzysie: • świat usług finansowych przejdzie głęboką restrukturyzację, kredyt będzie trudniej dostępny, a rynek finansowy silniej regulowany; • rządy będą się silniej angażować w gospodarkę i częściej będą partnerami biznesowymi; • konsumenci w
USA i Europie będą więcej oszczędzać i mniej wydawać - przed kryzysem konsumenci amerykańscy wydawali o 5 proc. więcej, niż zarabiali, teraz oszczędzają 6 proc. dochodów i to się ma utrzymywać; • więcej będą wydawać za to Chińczycy, którzy oszczędzają 20 proc. dochodów - zdaniem Immelta to za dużo.
Jak
Polska odnajdzie się w tym zmienionym świecie? - Technologie, innowacje, badania rozwojowe i inżynieria - tu będzie pole bitwy - mówił doradca prezydenta Obamy. Jego zdaniem powinniśmy rozwijać partnerstwo publiczno-prywatne, bo to przyciągnie do nas zagranicznych inwestorów, i inwestować w czystą energię, m.in. atomową.