http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bat na hazard w Rosji

Wacław Radziwinowicz, Moskwa
2009-07-01, ostatnia aktualizacja 2009-06-30 18:29

Od dzisiaj kasyna mogą działać wyłącznie w czterech specjalnie wyznaczonych strefach. Ale te istnieją jedynie na papierze

Pod koniec 2000 r. w całej Federacji Rosyjskiej działało 2,1 tys. kasyn i salonów gry. Na zdj. kasyno w Moskwie
Fot. ALEXANDER ZEMLIANICHENKO AP
Pod koniec 2000 r. w całej Federacji Rosyjskiej działało 2,1 tys. kasyn i...

Fot. Aleksandra Zielińska
Wczoraj w moskiewskich kasynach i salach automatów był tłok, bo klienci wykorzystywali ostatnie godziny, by nagrać się do syta. A Rosjanie, jak to opisał jeszcze Fiodor Dostojewski w "Graczu", hazard uwielbiają. Według agencji RIA Nowosti w ostatnim roku 43 proc. obywateli kraju grało na pieniądze.

We wtorek to się skończyło - przynajmniej oficjalnie. Dziś ruletki, jackpoty i jednoręcy bandyci zostali wypędzeni z miast, miasteczek i wiosek federacji do czterech stref hazardu. Władze dwa i pół roku temu orzekły, że takie strefy - rosyjskie "Lasy Wiegasy", jak nazywały je media - powinny zostać wyznaczone w dalekowschodnim kraju nadmorskim, w nadbałtyckim obwodzie kaliningradzkim, w syberyjskim kraju ałtajskim oraz na Kubaniu na południu europejskiej części Rosji.

Właściciele kasyn nie spieszyli się jednak z inwestowaniem w oddalone od miast rezerwaty. Ich zdaniem bogaci klienci, jeśli będą musieli gdzieś lecieć, by sobie pograć, to wybiorą raczej Monte Carlo, gdzie bogacze rosyjscy trwonili majątki już dwa wieki temu. A graczy przeciętnych, którzy dziś na co dzień siłują się z jednorękimi bandytami, nie stać nawet na stosunkowo tani bilet do Kaliningradu.

Władze lokalne nie spieszyły się też z przygotowaniem obiecanej infrastruktury dla stref hazardu - tylko na Kubaniu podobno coś się buduje. Na Dalekim Wschodzie, w enklawie kaliningradzkiej i na Ałtaju po staremu szumią lasy.

Jak twierdzi Tatiana Dmitrijewna z moskiewskiego ośrodka psychiatrii sądowej, decyzja o wygnaniu kasyn z miast pomoże wielu Rosjanom uwolnić się od zgubnego nałogu.

A Rosjanie wciągali się w hazard długo. Pierwsze kasyno władza radziecka pozwoliła otworzyć 20 lat temu, ale mogli z niego korzystać tylko cudzoziemcy. Rosjanie oficjalnie grać zaczęli rok później.

Pod koniec 2000 r. w całej Federacji Rosyjskiej działało 2,1 tys. kasyn i salonów gry. Danych o tym, jak ten interes rozwijał się dalej, nie ma, bo biznes hazardowy dzięki łapówkom płaconym urzędnikom zaczął działać półlegalnie. Do wtorku w każdym, nawet małym mieście obwodowym działało kilkanaście kasyn. W co drugim domu przy głównych ulicach była sala z automatami do gry.

Hazard jednak z Rosji nie zniknie. Nadal będzie wolno legalnie grać w salach gry w pokera, który uznany jest tu za sport. Niektóre kasyna zdążyły się już zamienić w sale gier komputerowych, gdzie nadal będzie można przegrywać pieniądze - już nie przy ruletce, lecz przed ekranem. Część właścicieli jaskiń hazardu zejdzie z pewnością do podziemia. A inni, jak pisze RIA Nowosti, przeniosą swój biznes do Bułgarii czy na Bałkany.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':