Ilu ojców po rozwodzie chce mieszkać z dziećmi?
- Rocznie około 20, 30 procent zabiega o to przy okazji rozwodu. Ta liczba co roku rośnie. W wielu miastach: Gdańsku, Lublinie, Warszawie, Bydgoszczy, tatusiowie zrzeszają się. Mają swoich prawników, psychologów. I walczą. Coraz częściej już nie tylko o to, by spotykać się częściej z dziećmi,
ale żeby z nimi mieszkać. Bo potrafią wychować.
Zmienia się mentalność ojców?
- Świat się zmienia i ojcowie też. Są bardziej świadomi swojej roli. Kiedyś w większości rodzin rola ojca ograniczała się do zarabiania pieniędzy i zabierania dzieci na lody w niedzielę. Dziś chcą być przy porodach, brać urlopy tacierzyńskie, gotować zupki i w ogóle spędzać z dziećmi czas.
Naturalne jest więc, że chcą również wychowywać swoje dzieci po rozwodzie.
Ilu ma taką możliwość?
- Nieliczni. Wywalczyć to w polskim sądzie jest bardzo trudno. Z tych 30 procent zabiegających tylko 4-5 procent rocznie dostaje takie prawo. Trzeba zaznaczyć, że to głównie wdowcy i patologiczne sytuacje, w których matka np. bierze narkotyki czy nałogowo pije.
Niestety zdarza się również tak, że mimo np. problemów matki z alkoholem to ona wychowuje dziecko, bo tak nakazał sąd. Znam takie przypadki.
A kiedy zarówno matka, jak i ojciec są zdrowi na ciele, umyśle, mają warunki materialne do wychowywania dziecka i oboje tego chcą, ojciec nie ma szans?
- Niestety, nie. Taka jest mentalność sfeminizowanych polskich sądów rodzinnych. Wciąż funkcjonuje tam stereotyp matki Polki i taki, w którym to zawsze facet jest winny rozwodu. Ojciec traktowany jest jako ktoś niewiarygodny, niekompetentny.
Bardzo często dostaje jedynie możliwość widywania się z dzieckiem w obecności matki, u niej w domu, raz w tygodniu.
Odsunięty w ten sposób od swojej roli nie ma szans na głęboką relację z dzieckiem. Problem się potęguje, bo kobiety są coraz silniejsze i bardziej wojownicze.
Po rozwodzie chcą udowodnić, że potrafią być samodzielne, niezależne.
Odcinają się od byłych mężów, a tym samym odbierają dzieciom ojca. Nie myślą o tym, że w dalszej perspektywie to krzywda dla dziecka.
Samotny ojciec może wychować dziecko tak samo dobrze jak samotna matka?
- Oczywiście, że tak. Jednak moim zdaniem żadne z samotnych rodziców, bez względu na płeć, nie wychowa dziecka tak dobrze, jak można to zrobić w duecie.
Każdy psycholog potwierdzi, że taki układ jest dla dziecka najkorzystniejszy. A kiedy staje się niemożliwy, istnieje coś takiego jak opieka naprzemienna. Dziecko jest tydzień u jednego rodzica, tydzień u drugiego. W Polsce jednak, ze względu na obawy przez zachwianiem poczucia bezpieczeństwa dziecka, ten system nie funkcjonuje.
Źródło: Duży Format