http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Awantura o minaret w Poznaniu

Michał Wybieralski, Poznań
2009-06-30, ostatnia aktualizacja 2009-07-01 13:15

Nie chcemy symbolu męskiej dominacji, religii nietolerancji i wylęgarni terrorystów - mówią przeciwnicy postawienia minaretu w Poznaniu.

Tak Joanna Rajkowska wyobraża sobie minaret na kominie starej papierni w Poznaniu, przy skrzyżowaniu Garbar z ulicą Estkowskiego
Joanna Rajkowska
Tak Joanna Rajkowska wyobraża sobie minaret na kominie starej papierni w...
Najgłośniejszy projekt Joanny Rajkowskiej (na zdjęciu autorka, w tle dzieło) to sztuczna palma, która stanęła na rondzie de Gaulle'a w Warszawie w 2002 r. To sztuczne drzewo także wywołało burzę. Jedni pisali petycje, żeby je zlikwidować, inni zbierali pieniądze na nowe liście. Ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński powiedział, że zamiast palmy powinna stać choinka bożonarodzeniowa, bo to tradycja chrześcijańska. Ale palma została i po kilku latach warszawiacy do niej przywykli. Czy tak samo będzie z poznaniakami i minaretem?
Fot. Albert Zawada / AG
Najgłośniejszy projekt Joanny Rajkowskiej (na zdjęciu autorka, w tle dzieło) to...

Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl



On już jest w zbiorowej wyobraźni poznaniaków. Nawet jeśli go nie wybudują, to każdy, kto popatrzy na ten komin, i tak zobaczy tam minaret

Artystka prowokatorka Joanna Rajkowska, autorka sztucznej palmy na warszawskim rondzie de Gaulle'a, chce zmienić w minaret komin starej papierni w centrum Poznania, przy skrzyżowaniu Estkowskiego i Garbar.

Minaret to wieża stojąca przy meczecie, z której muezin pięć razy dziennie nawołuje wyznawców Allaha do modlitwy. W krajach islamu zawodzący śpiew muezina wypełnia przestrzeń wokół meczetu minaretu tak intensywnie, że nie sposób zignorować religijnego przekazu.

Ale minaret w katolickiej Polsce? W Poznaniu? Po co?

Rajkowska: - Żebyśmy zaczęli rozmawiać o problemach, o których milczymy. O islamie, o pozycji kobiet w tamtej kulturze i religii, o życiu z muzułmanami. Chcę poszerzać perspektywę Poznania. Od lat wołam o różnorodność w naszym białym, homogenicznym i katolickim społeczeństwie.

Minaret ma stanąć w czerwcu przyszłego roku, podczas Festiwalu Teatralnego „Malta” 2010, który będzie poświęcony różnicom kulturowym. Komin zostanie obłożony piaskowcem i będą oddane wszystkie detale architektoniczne minaretu.

Artystka planuje, że podczas otwarcia - tylko ten jeden raz - z wieży popłynie głos muezina. Według wstępnych szacunków artystki - bo nie ma jeszcze projektu budowlanego - minaret ma kosztować 540 tys. zł, na co złożą się miasto Poznań, fundacja Festiwalu Teatralnego "Malta". Artystka liczy też na dofinansowanie z Ministerstwa Kultury.

Projekt wzbudza wielkie emocje. Na forach internetowych wrze dyskusja, są już pierwsze listy protestacyjne. Internauci oskarżają Rajkowską o promocję islamu, religijną prowokację i marnowanie publicznych pieniędzy.

W zeszłym tygodniu w ramach Malty 2009 odbyło się spotkanie na temat projektu. Ktoś podrzucił tam ulotki z odezwą przeciw minaretowi, bo to "koń trojański" islamu, który ma pomóc muzułmanom w ekspansji na Poznań. "Minaret to symbol dominacji islamu i nieposkromionej pychy wyznawców tej religii. A meczety to wylęgarnia terrorystów".

Spotkanie było otwarte - przyszli artyści, architekci, zwykli poznaniacy.

- Niepokoi sytuacja kobiet w islamie, np. kamienowanie za nieposłuszeństwo wobec ojców i braci. Czy chcemy w Poznaniu symbolu męskiej dominacji? - student Paweł Krótki odwrócił argumenty artystki.

- Pokażmy, że jesteśmy otwartym, tolerancyjnym miastem - bronili minaretu inni.

„Zdecydowanie przeciw" są członkowie poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich. SARP rozstrzygnął już konkurs architektoniczny na okolicę papierni, oczywiście bez minaretu. Zdaniem architektów minaret jest: „obcy kulturowo”, „nie posiada żadnych istotnych walorów artystycznych”, „może być odebrany jako prowokacja i próba ośmieszenia symbolu religijnego poprzez jego realizację na kominie”.

Tej troski o profanację nie podzielają najbardziej zainteresowani. - Minaret to tylko budowla, nie ma żadnego znaczenia religijnego - zaznacza Messikh Mohamed Salah, przewodniczący Ligi Muzułmańskiej w Poznaniu. - My wspieramy ten projekt. Bo wyznawcy islamu tu żyją, studiują, leczą w szpitalach, prowadzą interesy. Robimy w Polsce sporo, ale wciąż nas nie widać. Może minaret to zrekompensuje?

Sława minaretu sięgnęła już Krakowa. Tamtejsza grupa artystów i prześmiewców The Krasnals nakręciła film szydzący z pomysłu Rajkowskiej - pod poznańskim kominem grupa młodych modli się na dywanikach, a w tle słychać głos muezina. Po chwili ci sami młodzi kiwają się do śpiewu rabina. Do tego tekst ośmieszający patos poprawności politycznej i promowanie fałszywej tolerancji.



Rajkowska: - W moim projekcie właśnie chodzi o reakcje, które wywoła minaret. To wspaniałe, że już poruszył umysły. Nieważne, w jaki sposób. To trochę tak, jakbym odpaliła bombę i przyglądała się skutkom eksplozji. Ale to eksplozje symboliczne, bezpiecznie. W nich możemy się przejrzeć, zobaczyć nasze reakcje na prawdziwy minaret i islam.

Krytyczka sztuki Kaja Pawełek: - Tego nie da się zatrzymać. Minaret już jest w zbiorowej wyobraźni poznaniaków. Nawet jeśli go nie wybudują, to każdy, kto popatrzy na ten komin, i tak zobaczy tam minaret.

Saher Abu Asad jest Palestyńczykiem, od 15 lat mieszka w Poznaniu. Ma polską żoną i dwójkę dzieci: - W mojej rodzinnej Palestynie słychać nawoływanie z minaretu i dzwony kościelne. To normalne. Spotkanie kultur zależy od nas, ode mnie i od ciebie, a nie od minaretu. Ale czy jesteśmy na to gotowi?

Dla "Gazety" prof. Krzysztof Podemski, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu:

Przedwojenna Polska była różnorodna etnicznie i wyznaniowo. Dziś jesteśmy jednym z najbardziej homogenicznych państw świata. Nie potrafimy się zachować wobec obcych, bo nie mamy z nimi kontaktu. Rajkowska sięga po kulturową prowokację, by nauczyć nas życia z obcymi. A dziś dla Europy najbardziej obcy jest islam. Dlatego projekt jest głęboko uzasadniony. Reakcje przeciwników mnie nie dziwią. Nosimy w sobie lęk przed obcymi, który podsycają różne grupy polityczne i kościelne. Ale stawianie znaku równości pomiędzy islamem i terroryzmem jest tak głupie jak stawianie zanku równości między katolikami i świętą inkwizycją. To moralne i intelektualne nadużycie.

not. wyb



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 257 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów