Do tego czasu w Świnoujściu ma powstać gazoport do przeładunku skroplonego gazu. Rząd przygotował specustawę w ekspresowym tempie uchwaloną już przez Sejm, by poślizgi administracyjne nie opóźniły tej inwestycji.
Problem w tym, że statki z gazem z Kataru i tak mogą do nas nie dopłynąć. Może je zablokować bałtycki gazociąg Nord Stream z Rosji do Niemiec. Inwestorzy chcą ułożyć tę rurę dokładnie w poprzek toru wodnego do portów w Szczecinie i Świnoujściu, i tak płytko, że nie przepłyną nad nią statki z gazem z Kataru. Już dwa lata temu polskie władze alarmowały Nord Stream, że plany konsorcjum zagrażają przyszłości polskich portów.
Bezskutecznie.
Nasz kłopot polega na tym, że inwestorom Gazociągu Północnego nie możemy stawiać żadnych warunków, bo trasa rury omija wody, na których obowiązuje polskie prawo. W czerwcu nasze zastrzeżenia przekazaliśmy ponownie Niemcom, Danii, Szwecji, Finlandii i Rosji.
Do końca roku państwa te zdecydują, czy zgadzają się na inwestycję Nord Stream. I tylko te państwa mogą żądać od inwestorów rury zmian w projekcie, także w imieniu pozostałych państw nad Bałtykiem.
Poza Rosją wszystkie te państwa należą do Unii Europejskiej. Ich reakcja na zastrzeżenia Warszawy będzie testem europejskiej solidarności.
Źródło: Gazeta Wyborcza