Abp Paetz został w 2002 r. oskarżony o seksualne wykorzystywanie kleryków i przeszedł na emeryturę. Watykan zakazał mu sprawowania posługi biskupiej - nie może bierzmować ani udzielać święceń. Telegram od
papieża opublikował "Przewodnik Katolicki", pismo związane z poznańską kurią.
Katarzyna Wiśniewska: Telegram gratulacyjny do abp. Paetza to nobilitacja czy jeden z wielu listów, jakie papież wysyła do hierarchów? O. Tomasz Dostatni, dominikanin: Treść telegramu świadczy o tym, że jest to stała formuła. Nie dostrzegam tu żadnego rysu osobistego. Problem widzę gdzie indziej. Telegram opublikował „Przewodnik Katolicki”, pismo kościelne, co oznacza, że pismo upubliczniono na życzenie abp. Paetza albo wręcz to on przekazał je redakcji. I to nie jest dobre.
Ze względu na przeszłość abp. Paetza ludzi może gorszyć, gdy czytają słowa papieża: "Prowadząc swoją owczarnię, dawałeś swoje świadectwo wiary w zmartwychwstanie Chrystusa, które oddala wszelki lęk". - Nie doszukiwałbym się tu szczególnej zażyłości czy osobistej pochwały abp. Paetza. Ludzi dziwi raczej samo ukazanie się listu w mediach. Miałem takie sygnały. Abp Paetz, który miał się odsunąć, sam zapewniał, że będzie "w cieniu katedry", nagle pokazuje, że dostał telegram od papieża.
Nie mógł papież inaczej tego rozegrać? W ogóle nie wysyłać telegramu do arcybiskupa? - Nie wiem, czy papież w ogóle pamiętał cały kontekst sprawy abp. Paetza. Przecież biskupów, którzy obchodzą jubileusze, są setki. My przypisujemy temu jakąś interpretację, ale przy wysyłaniu tego typu telegramów działa procedura biurokratyczna.
Nie podoba mi się natomiast, że adresat chciał z tego telegramu zrobić coś bardziej znaczącego.
Nie należy więc odczytywać go jako aktu abolicji? - Nie, to byłoby nadużycie.
A może powinna znaleźć się tam choćby wzmianka o ciemnej karcie abp. Paetza? - Gdyby list był pisany przez papieża osobiście, wyglądałby zapewne inaczej. Na przykład list
Jana Pawła II pisany niegdyś do Jerzego Turowicza miał charakter osobisty, więc były w nim konkrety, także słowa krytyki pod adresem "Tygodnika Powszechnego". Na tym właśnie polega różnica. Telegram do abp. Paetza jest całkowicie kurtuazyjny.
Ale abp Paetz jest z niego najwyraźniej dumny... - Trochę tak to wygląda, dlatego budzi to pewne zdziwienie czy nawet zgorszenie.